Autopromocja

Andrzej Jankowski: Autorytet sędziowskiej togi

Andrzej Jankowski
Andrzej JankowskiDGP
12 października 2010

W Wielkiej Brytanii wystarczy cień podejrzenia na sędziego, by cały proces legł w gruzach. A u nas?

Jednym z kandydatów na sędziego Trybunału Konstytucyjnego jest prof. Piotr Tuleja, specjalista prawa konstytucyjnego z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Popiera go PO. Rekomendację wystawili mu byli prezesi TK, więc jest ona wyjątkowo mocna i przemyślana.

Jest jednak w tej kandydaturze szczegół, nad którym, jak sądzę, nie powinno się przechodzić do porządku dziennego. Otóż kandydat na sędziego TK jest dyrektorem Zespołu Wstępnej Kontroli Skarg Konstytucyjnych i Wniosków. Jednym słowem, to on dokonuje selekcji wpływających do TK skarg i wniosków od obywateli, to on decyduje, które z nich trafią na wokandę, a które do kosza. Czy te decyzje, które podejmuje jako dyrektor, nie wpłyną później na bezstronność jego decyzji podejmowanych za stołem sędziowskim? Oczywiście można powiedzieć, sędzia zawsze może wyłączyć się ze sprawy, w której wcześniej podejmował decyzje. To prawda, ale czy to wystarczy, czy wyłączenie sędziego rozwiązuje problem gwarancji sędziowskiej niezawisłości? Sprawa nie jest z pewnością incydentalna. Problem ten z jeszcze większą siłą pojawia się, gdy sędziami zostają osoby, które wcześniej uczestniczyły w tworzeniu ustaw czy rozporządzeń wykonawczych albo wydawały decyzje administracyjne.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png