Jest to dokument, który określa zużycie energii w danym budynku oraz koszty jego utrzymania. Niestety w Polsce nikt nie kontroluje, czy takie świadectwa wystawiane są prawidłowo. Teoretycznie osoba, która sporządziła błędny certyfikat, powinna zostać wpisana do rejestru osób pozbawionych uprawnień.

– Niestety jak dotąd taka czarna lista nie powstała. Zlecający sporządzanie świadectwa charakterystyki energetycznej budynku nie może więc sprawdzić, czy zleceniobiorca nie został wcześniej ukarany – mówi Maciej Robakiewicz, prezes zarządu Fundacji Poszanowania Energii oraz sekretarz Zrzeszenia Audytorów Energetycznych.

W efekcie więc na rynku może funkcjonować ogromna liczba błędnie opracowanych świadectw. Co więcej – nie ma mechanizmu, który pozwoliłby usunąć je z obiegu.

– Brak konsekwencji za wadliwie wykonane świadectwo powoduje, że osoby sporządzające certyfikaty są bezkarne – mówi Marek Juszkiewicz, wiceprezes zarządu Mazowieckiego Stowarzyszenia Certyfikatorów Energetycznych.

To powoduje, że świadectwa są dokumentem o bardzo niskiej wiarygodności. Zamiast dokumentu, który miał stanowić zachętę do budowy budynków energooszczędnych i do termomodernizacji budynków istniejących, świadectwa energetyczne w Polsce są dokumentem praktycznie bezwartościowym.

Internetowy dokument

Świadectwa energetyczne do budynku jednorodzinnego, bez limitu powierzchni użytkowej, można uzyskać w trzy dni. Koszt certyfikatu także nie jest wygórowany – trzeba za niego zapłacić 80 zł. Od tego typu ogłoszeń roi się w internecie. Wystarczy wypełnić ankietę, podać dane budynku (m.in. jego wiek, powierzchnię użytkową, rodzaj ogrzewania), aby już po kilku dniach otrzymać gotowy certyfikat pocztą.

– Takie świadectwa są z reguły tańsze, co cieszy inwestora. Z całą jednak pewnością są słabszej jakości. Certyfikator, który nie był na obiekcie, nie będzie bowiem w stanie prawidłowo dokonać zgodności projektu z ocenianym budynkiem – ostrzega Marek Juszkiewicz.

Niestety udowodnienie, że świadectwo wystawione zostało bez obejrzenia budynku, jest praktycznie niemożliwe. Prawo nie precyzuje bowiem, że zaniechanie wizji na obiekcie stanowi wykonanie czynności bez zachowania należytej staranności. Co więcej – nie ma przepisów, które określałyby konsekwencje dla certyfikatowa i inwestora za sporządzenie i przyjęcie takiego świadectwa.

Równi i równiejsi

Zgodnie z prawem budowlanym świadectwa energetyczne mogą wystawiać osoby, które posiadają uprawnienia budowlane lub pozytywnie przejdą egzamin przeprowadzany przez Ministerstwo Infrastruktury. Ponadto certyfikaty wydają absolwenci studiów podyplomowych na kierunkach: architektura, budownictwo, inżynieria środowiska, energetyka lub pokrewne. Niestety w razie popełniania błędów w wystawianych świadectwach nie wszyscy ponoszą jednakowe konsekwencje.

– Osoby, które uzyskały uprawnienia do wystawiania świadectw w wyniku zdania egzaminu lub ukończenia studiów podyplomowych, są wpisywane na listę prowadzoną przez Ministra Infrastruktury. Nie dotyczy to jednak inżynierów budownictwa, którzy na ministerialnej liście nie widnieją – mówi Krzysztof Wołodkiewicz, audytor energetyczny i właściciel firmy Instal-Audyt.

Odpowiedzialność istnieje

Nie oznacza to jednak, że uczestnicy procesu budowlanego, którzy wystawiają nieprawidłowe świadectwa, są zupełnie bezkarni.

– Mogą oni ponieść odpowiedzialność karną za fałszerstwo – wyjaśnia Andrzej Dobrucki, wiceprezes Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa.

Ponadto świadectwo zawierające nieprawdziwe dane o wielkości energii obarczone będzie wadą fizyczną w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego.

– Sporządzający certyfikat ponosi odpowiedzialność cywilną za szkody wyrządzone w związku ze sporządzeniem tego dokumentu. Ponadto od 31 grudnia 2009 roku jest obowiązany do zawarcia umowy odpowiedniego ubezpieczenia OC – wyjaśnia Krzysztof Antczak, dyrektor departamentu rynku budowlanego i techniki w Ministerstwie Infrastruktury.

Nieuczciwy inżynier budownictwa najprawdopodobniej zostanie też pociągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej przez izbę zawodową, do której należy.

Zaufanie zamiast przepisów

Deweloperzy, firmy budowlane i projektanci budynków mogą oceniać właściwości energetyczne zaprojektowanych czy wybudowanych przez siebie obiektów. Prawo budowlane nie wyłącza bowiem uczestników procesu budowlanego ani też wykonawców robót z kręgu osób, które mogą sporządzać świadectwa charakterystyki energetycznej. Takie rozwiązania nie tylko naruszają unijne przepisy, które wymagają, by certyfikaty energetyczne sporządzali niezależni eksperci, ale także są powodem sporządzania dokumentów do potrzeb konkretnego projektu.

Waldemar Jasiewicz, architekt i sekretarz Krajowej Rady Izby Architektów, przyznaje, że projektanci mogą oceniać swoje budynki. Zaznacza jednak, że wykonywaniem świadectw charakterystyki energetycznej budynków, zajmuje się niewielki promil uprawnionych architektów.

– Polscy architekci w większości unikają konfliktu interesów. Nie chcą bowiem być sędziami we własnej sprawie – zapewnia Waldemar Jasiewicz.

Także Krzysztof Antczak z Ministerstwa Infrastruktury wierzy w uczciwość inżynierów budownictwa.

– Osoby, które sporządzają świadectwa charakterystyki energetycznej oraz jednocześnie są uczestnikami procesu budowlanego, wykonują zawód inżyniera budownictwa, który uznawany jest za zawód zaufania publicznego – mówi Krzysztof Antczak.

W każdym środowisku zdarzają się jednak wyjątki. Dlatego eksperci apelują, aby ustawodawca zapobiegał patologiom i wprowadził system kontroli wydawanych świadectw.

Świadectwa energetyczne powinni wystawiać niezależni eksperci

Czy możliwość sporządzania świadectw charakterystyki energetycznej przez uczestników procesu budowlanego jest zgodna z unijnymi przepisami?

Na dzień dzisiejszy polskie prawo nie zabrania uczestnikom procesu budowlanego sporządzać świadectw charakterystyki energetycznej, jeśli tylko osoby wykonujące te czynności posiadają wymagane uprawnienia i nie są właścicielami budynku (lub nie przysługuje im spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu). Polska ustawa wciąż jest zatem niezgodna z przepisami unijnymi. Mimo to można podnosić, że pewną niezależność zapewnia aktualnie ekspertom odpowiedzialność za ich pracę i jej kontrola.

Kto według unijnej dyrektywy może wystawiać certyfikaty energetyczne?

Art. 10 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2002/91/WE określa, że certyfikacja budynków ma być wykonywana w sposób niezależny przez niezależnych ekspertów. Implementacja tej dyrektywy do polskiego prawa dokonywana jest przez nowelizacje prawa budowlanego. Pierwsza z nich została uchwalona w 2007 roku i wprowadziła obowiązek sporządzania świadectw charakterystyki energetycznej, a względem podmiotów je sporządzających ustaliła wymogi dotyczące kwalifikacji. Nowelizacja była krytykowana, gdyż nie zapewniała wymaganej przez przepisy unijne niezależności owych ekspertów. Z tego powodu w 2009 roku uchwalona została kolejna nowelizacja prawa budowlanego wdrażająca postanowienia dyrektywy, która miała zapewnić ekspertom sporządzającym świadectwa wymaganą niezależność. Niestety w toku prac sejmowej komisji infrastruktury najważniejsze postanowienia w tym zakresie zostały usunięte z treści projektu. Jedyna zmiana w zakresie zwiększenia niezależności ekspertów polegała na wyłączeniu z kręgu podmiotów uprawnionych do sporządzania świadectw właścicieli budynków oraz osób, którym przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu.

Jakie więc kroki należy podjąć, aby polskie przepisy były zgodne z unijnymi?

Rząd powinien zatem kolejny raz zmienić przepisy w zakresie, w którym są niezgodne z unijną dyrektywą. Należy się spodziewać i wymagać od ustawodawcy rzetelnej implementacji dyrektywy i wprowadzenia rozwiązań, które zapewnią podmiotom sporządzającym świadectwa pełną niezależność, a w tym niezależność od uczestników procesu budowlanego. Nawet jeżeli świadectwo charakterystyki energetycznej jest sporządzane przez uczestnika procesu budowlanego, to powinno być wykonane rzetelnie, a wszelkie uchybienia zagrożone są sankcją w postaci cofnięcia uprawnień do sporządzania tychże świadectw. ROZMAWIAŁA