Ordynację wyborczą do Parlamentu Europejskiego skierował do TK prezydent. Głównym zarzutem wnioskodawcy było niezachowanie właściwych terminów przy zmianie prawa wyborczego.

- Nie można obywateli zaskakiwać zmianami w prawie – twierdził Andrzej Duda, minister w Kancelarii Prezydenta – W sprawach wyborczych powinien być zachowany minimalny okres na zapoznanie się z ustawą wynoszący sześć miesięcy.

Trybunał Konstytucyjny potwierdził, że pierwszą czynnością wyborczą dotyczącą wyborów do Parlamentu Europejskiego było zarządzenie wyborów 9 marca 2009 r., zatem wymóg sześciomiesięcznego okresu wyłączenia prawa wyborczego spod przeprowadzania w nim zmian istotnych powinien być odniesiony do tej daty. Zmiany istotne dokonane w ustawie Ordynacja wyborcza do Parlamentu Europejskiego powinny być więc wprowadzone sześć miesięcy przed datą zarządzenia wyborów.

- Ustawa powinna zatem wejść w życie przed 9 października 2008 r.: tak, aby można było mówić, że jest ona zgodna z wymogami wynikającymi z art. 2 konstytucji – stwierdził sędzia sprawozdawca Mirosław Granat. -  Ustawa zmieniająca została natomiast uchwalona 12 lutego 2009 r. i przekazana do podpisu Prezydentowi RP dnia 18 lutego 2009 r. Termin na podpisanie ustawy mijał 12 marca 2009 r. Biorąc pod uwagę obowiązek publikacji ustawy oraz czternastodniową vacatio legis, znowelizowane przepisy mogły wejść w życie już po rozpoczęciu biegu czynności kalendarza wyborczego.

Z formalnego punktu widzenia możliwość zastosowania nowych przepisów zmieniła się

Trybunał Konstytucyjny podziela więc ocenę Prezydenta RP, że ordynacja wyborcza do Parlamentu Europejskiego wprowadzała nieodpowiednią vacatio legis. Trybunał podkreślił, że w związku z tym, że 7 czerwca 2009 r. odbyły się wybory do Parlamentu Europejskiego, nastąpiła zmiana okoliczności, w których Trybunał ma oceniać odpowiedniość vacatio legis. Z formalnego punktu widzenia możliwość zastosowania nowych przepisów zmieniła się. Przepisy te będą mogły być stosowane dopiero w kolejnych wyborach do Parlamentu Europejskiego.

- Sejm popełnił błędy legislacyjne, gdyż przekroczył sześciomiesięczny termin karencji na uchwalanie prawa wyborczego – stwierdził sędzia sprawozdawca Mirosław Granat. – Im głębsza zmiana, tym dłuższy powinien być okres vacatio legis.

W tym wypadku zmiana nie była istotna, to znaczy nie wpływała bezpośrednio na wynik wyborów czy sposób liczenia głosów.

Znaczenie ciszy wyborczej ma istotne znaczenie z powodu wysokich sankcji za jej naruszenie

Zarzut kolejny dotyczył dwudniowego głosowania. Prezydent zauważył tu rozbieżność pomiędzy sformułowaniami "dzień wyborów" i "dzień głosowania".

- Nie została tu zachowana zasada określoności niezbędna dla poprawnej legislacji – podkreślił min. Duda.- Trudno więc określić, kiedy zaczyna się cisza, gdy zarządzone są dwudniowe wybory.

Znaczenie ciszy wyborczej ma istotne znaczenie z powodu wysokich sankcji za jej naruszenie. W ordynacji wyborczej do PE kara za zorganizowanie zgromadzenia w czasie ciszy wyborczej wynosi od 500 tys. do 1 mln zł grzywny lub areszt. TK stwierdził, że niespójność regulacji dotyczącej ciszy wyborczej przed głosowaniem dwudniowym nie przesądza o niekonstytucyjności tej regulacji.

W wypadku dwudniowego głosowania cisza wyborcza zaczyna się na 24 godziny przed pierwszym dniem głosowania

- Przepisy o dwudniowym głosowaniu i o ciszy wyborczej są na tyle jasne, że można odpowiednio je interpretować – powiedział sędzia Granat.- Wnioskodawca niezasadnie utożsamił dzień wyborów jedynie z drugim dniem głosowania.  

Należy przyjąć, że terminy dotyczące czynności głosowania muszą być liczone od pierwszego dnia głosowania, a terminy następujące po dniu wyborów muszą być liczone od drugiego dnia głosowania.

W wypadku dwudniowego głosowania cisza wyborcza zaczyna się na 24 godziny przed pierwszym dniem głosowania.