Koalicja wprowadzi je do ordynacji wyborczej, jeśli dziś Trybunał Konstytucyjny da jej zielone światło. Sędziowie mają orzec, czy prezydent miał rację, kwestionując takie rozwiązania w nowelizacji ordynacji do wyborów europejskich. – Jeśli Trybunał nie zakwestionuje tych przepisów, to trudno będzie prezydentowi skarżyć podobne rozwiązania w innych ustawach – mówi Eugeniusz Kłopotek z PSL. Koalicja czeka więc z głosowaniem w sprawie wyborów prezydenckich. PO i PSL nie chcą się bowiem narażać na kolejny sprzeciw prezydenta.

Lech Kaczyński zaskarżył do Trybunału na początku marca przyjętą w lutym przez Sejm nowelizację ordynacji wyborczej w wyborach prezydenckich, europejskich i ustawy o referendach. Zaskarżona ustawa pozwala łączyć referendum z wyborami do Parlamentu Europejskiego, umożliwia przeprowadzanie dwudniowych wyborów do PE i głosowanie osób niepełnosprawnych przez pełnomocnika. Ustawa zawiera też przepisy precyzujące zasady rozliczania kampanii prezydenckiej. Zmiany w ordynacji koalicja uchwalała w pośpiechu, bo pojawiały się wówczas pomysły, by wybory europejskie połączyć z referendum w sprawie wprowadzenia w Polsce euro. Lech Kaczyński sprzeciwiał się temu i wykorzystał fakt, że ustawę uchwalono cztery miesiące przed wyborami. A z orzecznictwa Trybunału wynika, że zmiany w ordynacji należy wprowadzać co najmniej pół roku przed wyborami.