Do Sejmu wpłynął projekt zmiany w kodeksie postępowania administracyjnego oraz prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi przygotowany przez sejmową Komisję Przyjazne Państwo. Dzięki nowelizacji samorządy będą stroną postępowania odwoławczego, gdy któryś z organów danej jednostki wydał rozstrzygnięcie w I instancji.

Zdaniem Hanny Zdanowskiej, posła sprawozdawcy projektu ustawy, w praktyce funkcjonowania gmin występują sytuacje, w których wójt jako organ administracji publicznej prowadzi postępowania administracyjne, dotyczące interesu prawnego gminy, a jednocześnie jest organem wykonawczym.

– Często są to sprawy dotyczące istotnych interesów gminy, np. spraw własnościowych. Zgodnie z aktualnym orzecznictwem sądów administracyjnych, gdy wójt jest uprawniony do wydania decyzji w I instancji, gmina po prostu nie jest stroną postępowania. Podobnie jest w przypadku starosty i powiatu – tłumaczy Hanna Zdanowska.

W opinii Borysa Budki, radcy prawnego i asystenta w Katedrze Prawa Akademii Ekonomicznej w Katowicach, komisyjna propozycja jest słuszna.

– Obecnie samorządy są wyłączone z możliwości obrony swoich interesów w postępowaniu odwoławczym, częstokroć bardzo istotnych z punktu widzenia mieszkańców – wyjaśnia Borys Budka. Dodaje, że dzięki zmianom gminy będą aktywnymi uczestnikami takich postępowań. W konsekwencji nie będzie przeszkód, aby przykładowo gmina wydała decyzję odmawiającą przekształcenia prawa użytkowania wieczystego w prawo własności, a następnie w wyniku odwołania przez dotychczasowego użytkownika czynnie uczestniczyła w postępowaniu odwoławczym i broniła swoich racji. Nowe propozycje nie przekonują prof. Huberta Izdebskiego, specjalisty prawa administracyjnego z Uniwersytetu Warszawskiego. W jego ocenie zaproponowane rozwiązania naruszają konstytucyjną zasadę dwuinstancyjności i równości postępowania.

– Istotą postępowania administracyjnego jest dwuinstancyjność. Z drugiej strony, gmina nie może być jednocześnie stroną postępowania i sędzią we własnej sprawie – tłumaczy prof. Hubert Izdebski. Dodaje, że taka konstrukcja narusza zasadę równości, bo gmina pełni równocześnie funkcję decydenta i strony postępowania. Dzięki temu ma silniejszą pozycję. Jego zdaniem w przypadku, gdy gmina ma interes prawny w danej sprawie, rozstrzygać powinna inna jednostka samorządu, wyznaczona przez właściwy organ odwoławczy, np. samorządowe kolegium odwoławcze.

– Takie rozwiązania funkcjonują w praktyce – podsumowuje prof. Hubert Izdebski.

Projekt przewiduje, że nowe przepisy wejdą w życie po upływie dwóch miesięcy od ich ogłoszenia.