Opinia rzecznika generalnego w sprawie dotyczącej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego zostanie wydana 18 marca 2021 r. – ogłosił TSUE na koniec wtorkowej rozprawy w Luksemburgu. Komisja Europejska podtrzymała skargę, reform polskiego wymiaru sądownictwa broniła wiceminister sprawiedliwości.
Reklama

Przedstawiciel Komisji Saulius Kaleda przekonywał, że w efekcie reformy sądownictwa w Polsce utworzono nowe organy dyscyplinarne, podległe organom władzy politycznej. „Rzecznicy dyscyplinarni wszczynają postępowania dotyczące orzeczeń sądowych” – tłumaczył.

Zaznaczył, że w efekcie zmian prawnych organ, jakim jest Izba Dyscyplinarna SN, nie daje - zdaniem KE - gwarancji bezstronności i niezawisłości. Przekonywał, że sądy w państwie demokratycznym powinny wzbudzać zaufanie. Dodał, że przepisy dotyczące odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów muszą być tak sformułowane, by uniknąć politycznej kontroli nad tą kwestią.

"KE stoi na stanowisku, że odpowiedzialność dyscyplinarna nie może dotyczyć sfery wykładni i stosowania prawa. Temu służą środki odwoławcze, a nie środki dyscyplinarne" – podkreślił Kaleda. Wyjaśniał też, że sędziowie nie mogą być narażeni na postępowania dyscyplinarne z powodu wysłania pytań prejudycjalnych do TSUE. "Reasumują, KE w całości podtrzymuje argumenty zawarte w skardze" – podsumował.

Reklama

Reform polskiego sądownictwa broniła wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska. Tłumaczyła, że po transformacji w 1990 r. i upadku reżimu komunistycznego Polska nie przeprowadziła reformy wymiaru sprawiedliwości, a ponad 70 proc. społeczeństwa dostrzega konieczność kontynuowania, zapoczątkowanych kilka lat temu zmian w tym obszarze. Przekonywała, że wprowadzony w Polsce model odpowiedzialności dyscyplinarnej daje większe gwarancje bezstronność, niż to było przed reformą.

Dalkowska mówiła, że przed reformą szereg spraw dotyczących przewinień dyscyplinarnych nie było prowadzonych we właściwy sposób lub nie zostało zakończonych ze względu na przedawnienie, stąd pojawiła się potrzeba zmian w systemie. Argumentowała, że w wypadku postępowań dyscyplinarnych zagrożeniem nie są kwestie polityczne, ale niezawisłość względem powiązań towarzyskich i koleżeńskich. Podkreśliła, że żadna z przeprowadzonych reform nie naruszyła niezawisłości i niezależności sędziów, a zarzuty dotyczące upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości po reformie są nieprawdzie i krzywdzące.

Polska wiceminister sprawiedliwości podkreśliła, że jest czymś oczywistym, iż przedmiotem postępowania dyscyplinarnego w Polsce nie może być treść orzeczenia wydanego przez sędziego. Dodała, że w Polsce nie toczą się postępowania dyscyplinarne w związku z wysyłaniem pytań prejudycjalnych, ale wszczęto w tej sprawie postępowanie wyjaśniające, które zostało umorzone.

Zdaniem Dalkowskiej KE w różny, nierówny sposób interpretuje przepisy prawa unijnego. "Niestety nie wszystkie państwa UE są traktowane jednakowo. Zarzuty stawiane wobec Polski mogłyby być stawiane wielu państwom UE. Przypominam, że mamy taki sam sposób wyboru rady sądownictwa jak w Hiszpanii, mniej upolitycznioną procedurę wyboru sędziów od Niemców i mniej rygorystyczne przepisy dyscyplinarne niż Francja. Liczę, że sędziowie TSUE ocenią dzisiejszą sprawę obiektywnie i nie będą się kierować nieprawdziwymi zarzutami" - powiedziała przedstawicielka polskiego rządu.

"Polska nie zgadza się z zarzutami Komisji Europejskiej i jest zdania, że skarga KE powinna zostać oddalona jako bezzasadna. (...) Wniosek oparty jest o podstawy natury politycznej a nie merytorycznej" - podsumowała Dalkowska.

W rozprawie głos zabrali również przedstawiciele krajów członkowskich, którzy poparli skargę Komisji Europejskiej.

Reprezentantka rządu Belgii Marie Jacobs powiedziała, że jej kraj popiera skargę i nie chodzi tu o "atakowanie Polski", ale o obawy związane z organizacją wymiaru sprawiedliwości, szczególnie postepowania dyscyplinarne wobec sędziów. "Mamy wiele głosów, które zwracają uwagę na konsekwencje tych przepisów dla praworządności. Trudno tych głosów nie słuchać, a jeszcze trudniej ich nie słyszeć" - zaznaczyła. Uzupełniła, że polskie przepisy były krytykowane przez wiele organizacji międzynarodowych. Dodała także, że stanowisko Belgii zostało w tej sprawie uzgodnione ze stanowiskami rządów Danii, Holandii, Finlandii i Szwecji.

Maria Wolff reprezentująca Danię zaznaczyła, że to sprawa fundamentalnej wagi dla prawa UE. "Chodzi o rządy prawa oraz o zasadę wzajemnego zaufania pomiędzy krajami UE. Powinno być wykute w kamieniu, że każde państwo członkowskie będzie przestrzegać rządów prawa. Wszystkie kraje członkowskie musza przestrzegać zasad gry. (…)" – tłumaczyła. Dodała, że sprawa sędziego Igora Tulei pokazuje, że mimo orzeczenia TSUE w sprawie środków tymczasowych Izba Dyscyplinarna SN nadal działa.

Przedstawicielka Holandii Mielle Bulterman mówiła, że Izba Dyscyplinarna nie spełnia wymogu niezawiłości sędziowskiej i nie może dalej orzekać. Dodała, że wyrok dotyczący środków tymczasowych jest nieprzestrzegany, czego dowodem jest uchylenie immunitetu sędziemu Tulei. "Holandia popiera Komisję Europejska w niniejszej sprawie" – podkreśliła.

Pełnomocnik rządu Finlandii Henriikka Leppo powiedziała, że w kwestii ochrony praworządności UE nie może iść na kompromisy. "W pewnym sensie dobrze, że praworządność jest przedmiotem debaty w UE. Z badań wynika bowiem, że obywatele UE mają mało wiedzy, co ta zasada oznacza. Powód, z którego odbywa się ta rozprawa, budzi jednak troskę. Niezawisłość polskich sędziów jest dziś poważnie zagrożona" - podkreśliła.

Popieramy Komisję Europejską w niniejszej sprawie. Naszym zdaniem system odpowiedzialność dyscyplinarnej sędziów w Polsce stworzony jest tak, że sędzia może podlegać naciskom, co jest niezgodne z traktatami unijnymi - powiedziała Hanna Shev, reprezentująca szwedzki rząd. Dodała, że obecnie w Polsce sędziowie mogą podlegać sankcjom ze względu na treści swoich orzeczeń, w tym za wysyłanie pytań prejudycjalnych.

W 2017 r. Polska wprowadziła nowy model odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów SN i sędziów sądów powszechnych. W ramach tej reformy w SN utworzono nową izbę - Izbę Dyscyplinarną. Do jej właściwości należą sprawy dyscyplinarne sędziów SN oraz w instancji odwoławczej sprawy dyscyplinarne sędziów sądów powszechnych.

KE uznała, że ten nowy model odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów narusza prawa UE i 25 października 2019 r. wniosła skargę do TSUE w tej sprawie. KE, poza argumentem o braku niezależności, krytykuje to, że nowy system odpowiedzialności dyscyplinarnej umożliwia kwalifikowanie treści orzeczeń podejmowanych przez sędziów sądów powszechnych jako przewinienie dyscyplinarne.

Komisja argumentuje, że nowy system środków dyscyplinarnych nie zapewnia niezależności i bezstronności Izby Dyscyplinarnej SN, bo obsadzona jest ona wyłącznie sędziami wyłonionymi przez Krajową Radę Sądownictwa, której 15 członków będących sędziami zostało wybranych przez Sejm.

Odmiennego zdania jest polski rząd, który zaznacza, że wymiar sprawiedliwości jest domeną państw członkowskich. Rząd w Warszawie podkreśla, że analogiczne przepisy prawne, jak te wprowadzone w Polsce, obowiązują w innych krajach UE.

W skardze podniesiono ponadto, że nowy system nie zapewnia rozpoznania spraw dyscyplinarnych sędziów w rozsądnym terminie, a także prawa do obrony. Ma to wynikać z przepisów, które mówią o tym, że czynności związane z wyznaczeniem obrońcy oraz podjęciem przez niego obrony nie wstrzymują biegu postępowania dyscyplinarnego.

Kolejny zarzut KE dotyczy ograniczenia prawa sądów do kierowania do Trybunału wniosków o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym. Za takie działania może również grozić postępowanie dyscyplinarne.