W reprezentacji dziecka w postępowaniu karnym dużym problemem jest to, że kuratorzy ustanawiani są często z dużym opóźnieniem. Tymczasem niezwykle istotne jest, by małoletni dobrze poznał swego kuratora i mu zaufał - mówi Olga Trocha, radca prawny.
Reklama
DGP
Minął ponad rok od nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, która zmieniła zasady ustanawiania kuratorów procesowych. Jak pani ocenia to z perspektywy czasu?
Przed nowelizacją główną bolączką procedur karnych z udziałem dzieci – a o nich przede wszystkim mówimy w kontekście tych zmian – było to, że kuratorami procesowymi ustanawiano osoby zupełnie nieprzygotowane do pełnienia tej funkcji. Stosowano przepisy o opiece prawnej i wyznaczano na przykład członka rodziny, by reprezentował dziecko w postępowaniu karnym. Były to więc osoby, które nie miały specjalistycznej wiedzy, by reprezentować dzieci w sposób kompetentny. Nie miały wręcz takiej możliwości z praktycznych powodów, na przykład braku czasu czy podległości służbowej. Zdarzały się nawet tak absurdalne sytuacje, że na etapie postępowania przygotowawczego dziecko reprezentował pracownik sekretariatu prokuratury.
Czy nie zachodzi tutaj konflikt interesów?

Reklama
Zdecydowanie. Wyobraźmy sobie sytuację, że zapadło postanowienie o umorzeniu postępowania. Kurator mógł zaskarżyć go w imieniu dziecka, ale był pracownikiem prokuratury, w której toczyło się postępowanie, pozostawał więc w zależności służbowej wobec prokuratora, który wydał to postanowienie. Nie mógł być więc całkowicie obiektywny w podejmowaniu decyzji.
Czyli kuratorem procesowym małoletniego mogła zostać przypadkowa osoba?
Niestety tak. Drugim istotnym problemem, z którym borykaliśmy się przed nowelizacją, było bardzo duże niedookreślenie obowiązków kuratora procesowego. Stosowano różne przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, to był prawniczy chaos. Raz stosowano przepisy wprost, raz ich nie stosowano, a czasem dostosowywano je do instytucji kuratora. Największym problemem był jednak brak zamkniętego katalogu osób, które mogą być kuratorami procesowymi. Rozwiązano go właśnie w nowelizacji. W kodeksie rodzinnym i opiekuńczym znalazł się przepis, który jednoznacznie określił, że reprezentacją pokrzywdzonego dziecka w postępowaniu karnym może zajmować się jedynie adwokat lub radca prawny. Pojawiło się również zastrzeżenie, że taka osoba musi mieć doświadczenie w sprawach dotyczących dzieci lub być odpowiednio przeszkolona. Mówimy więc o wysokim standardzie reprezentacji dziecka.
Czy ten katalog nie jest trochę za wąski?
Choć można się zastanawiać, ilu tak naprawdę jest prawników wyspecjalizowanych w reprezentacji dzieci w postępowaniu karnym, oceniam te zmiany pozytywnie, bo dzięki nim kuratorem nie może już zostać żadna przypadkowa osoba. Jest jednak kilka rzeczy, które mogą zniechęcać kandydatów do tej funkcji. Wynagrodzenie za jej sprawowanie jest naprawdę niewielkie. A jeżeli ktoś chce rzetelnie prowadzić sprawę, w toku postępowania ma dużo czynności do wykonania. Efekt jest taki, że poziom zasądzonych przez sąd kosztów na rzecz kuratora jest tak niski, że nie pokrywa nawet części wydatków, które wiążą się z wykonywaniem tych czynności, np. dojazdów, nie mówiąc już o jakimkolwiek wynagrodzeniu. Aby chętnie podejmować się funkcji kuratora, trzeba mieć poczucie misji społecznej i widzieć sens w tym, co się robi.
A jak konkretnie wygląda kwestia wynagrodzenia?
Zasadniczo jest to 40 proc. stawek minimalnych. Mówimy więc tu o naprawdę niskich kwotach. Z jednej strony wymaga się, by prawnik był dobrze przeszkolony i wyspecjalizowany, z drugiej niewiele oferuje się w zamian. Trzeba podkreślić, że roli kuratora nie może pełnić aplikant. Musi być to prawnik z dorobkiem zawodowym, a dodatkowo wyspecjalizowany w sprawach małoletnich. Niskie wynagrodzenie może zniechęcać osoby, które zastanawiają się nad podjęciem funkcji kuratora, a prawników już działających w tym obszarze – zwyczajnie frustruje.
Czy nowelizacja wpłynęła na uprawnienia kuratora procesowego?
Tak, istotnie rozszerzyła zakres czynności, których kurator procesowy może się podejmować. Chodzi przede wszystkim o możliwość pozyskiwania informacji o dziecku z różnych źródeł, np. od instytucji i organizacji. W większości spraw, które prowadzę, mam bezpośredni kontakt z dzieckiem i z rodzicem niekrzywdzącym. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy muszę poszukać danych gdzie indziej, np. gdy dwoje rodziców, pod których opieką pozostaje małoletni, jest podejrzanych o stosowanie przemocy. Nie możemy rozmawiać z nimi, czasem nie mamy też dostępu do dziecka, bo rodzice z oczywistych względów nie chcą wtedy z nami współpracować. W takiej sytuacji bardzo się przydaje możliwość zwrócenia się do szkoły, ośrodka pomocy społecznej, ośrodków terapeutycznych i tak dalej. Czasem jest to po prostu jedyna możliwość sprawdzenia, co się z takim dzieckiem dzieje. Z mojego doświadczenia wynika, że współpraca z różnymi instytucjami przebiega pozytywnie i w zasadzie nie zdarza się, by ktoś odmawiał udzielania takich informacji.
Czy obecne przepisy pozwalają lepiej chronić interesy pokrzywdzonych dzieci?
Zdecydowanie tak. Trzeba pamiętać, że pokrzywdzone dziecko ma status strony w postępowaniu przygotowawczym, natomiast żeby realnie wpływać na tok tego postępowania, musi być ustanowiona dla niego osoba reprezentująca, znająca się na prawie i mająca realne uprawnienia do podejmowania czynności, które mają mu pomóc. Choć tą nowelizacją wprowadzono wiele dobrych rozwiązań, nie powiedziałabym, że nie ma już żadnej potrzeby zmian.
Co jeszcze należy zmienić?
W reprezentacji dziecka w postępowaniu karnym dużym problemem jest to, że kuratorzy ustanawiani są często z dużym opóźnieniem. Czasami sąd ustanawia go bardzo szybko, a czasami trwa to dwa, trzy miesiące albo dłużej. Biorąc pod uwagę dużą dynamikę postępowania przygotowawczego, czynności zazwyczaj toczą się sprawnie. Często jednak mamy do czynienia z sytuacją, że prokurator składa wniosek o przesłuchanie małoletniego, sąd wyznacza termin, a przesłuchanie nie może się odbyć, bo nie ma kuratora. Sąd po prostu nie zdążył go wyznaczyć. Jestem daleka od negatywnej oceny sądów opiekuńczych, bo wiem, że są obciążone pracą. Dlatego moim zdaniem dobrym rozwiązaniem byłoby przekazanie kompetencji do ustanawiania kuratora sądowi karnemu. Bardzo istotne jest, by przed przesłuchaniem kurator miał czas, by podjąć niezbędne czynności. Ważne, by nawiązał kontakt z dzieckiem i wytłumaczył mu, na czym będą polegać działania, w których będzie uczestniczył.
Dla dziecka istotna jest taka wiedza?
Tak uważam, bo trzeba pamiętać, że dziecko pokrzywdzone przestępstwem nie widzi większości rzeczy związanych z postępowaniem karnym i poznaje je dopiero, gdy uczestniczy w przesłuchaniu. Tutaj widzę ważną rolę kuratora, który powinien pomóc dziecku przejść przez przesłuchanie, wytłumaczyć, jakie obowiązują zasady i jaka jest rola takiej rozmowy z sędzią. Kurator jest osobą, która jest blisko dziecka przy przesłuchiwaniu. Co prawda za ścianą, ale jest to jednak ktoś, kogo dziecko zna i wie, że może mu zaufać. Kurator jest kimś w rodzaju bezpiecznego pośrednika między dzieckiem a organami postępowania. Dlatego też ważne jest, by nawiązywał z małoletnim bezpośredni kontakt.
W czasie pandemii ten bezpośredni kontakt chyba trudniej zapewnić?
Niestety tak. W marcu mieliśmy do czynienia z dużymi opóźnieniami i spowolnieniem spraw. Później organy postępowania przystosowały się do prowadzenia czynności z zachowaniem reżimu sanitarnego, ale sytuacja nadal nie jest łatwa. Na przykład podczas przesłuchań dzieci zdejmują maseczki, bo bardzo istotne jest, żebyśmy mogli dostrzec również niewerbalne komunikaty, mimikę. Dziecku trudno mówić o traumatycznych doświadczeniach, a maseczka jest dodatkowym utrudnieniem. Obecnie znów mamy do czynienia z dość dużym spowolnieniem w sądach, chorują pracownicy, biegli, wszystko się opóźnia. Wszyscy to odczuwamy i boimy się kolejnego lockdownu w sądach i prokuraturach.
Może warto zacząć myśleć o możliwości przeprowadzania przesłuchań w formie wideokonferencji?
Przy przesłuchaniu małoletniego niezbędny jest bezpośredni kontakt. Psycholog musi być przy dziecku i je wspierać, także sędzia powinien mieć z nim bezpośredni kontakt. Właśnie przy tej jednej czynności uznałabym, że żadne środki zastępczego kontaktu nie wchodzą w grę.
Zasądzone na rzecz kuratora koszty są tak niskie, że nie pokrywają nawet części wydatków, np. dojazdów, nie mówiąc już o wynagrodzeniu