Nie zasługuje na ochronę prawną powód, który wytaczając powództwo, nie miał na celu ochrony swoich naruszonych dóbr osobistych, lecz akcję zaczepną wymierzoną przeciw pozwanemu, motywowaną chęcią wzięcia na nim odwetu. Uznał tak Sąd Apelacyjny w Krakowie.
Spór dotyczył dwóch mężczyzn, którzy dawno temu się przyjaźnili. Jeden z nich, późniejszy powód, jest doktorem habilitowanych psychologii, absolwentem architektury, lekarzem medycyny naturalnej oraz hrabią. Przyjaźń nie przetrwała jednak sporu o piłę spalinową.
Reklama
Powód bowiem poprosił pozwanego o pomoc w wykarczowaniu działki w zamian za niewielką opłatę. Karczującemu pozwanemu jednak spadł łańcuch z piły, co właściciela urządzenia oburzyło. Relacje się popsuły na tyle, że piła należąca do powoda pozostała u pozwanego.
Konflikt eskalował z tygodnia na tydzień. Mężczyźni, pisząc do siebie regularnie, zaczęli się wyzywać. W pewnym momencie hrabia doszedł do wniosku, że czas pozwać swego byłego kolegę o naruszenie dóbr osobistych (m.in. za użycie takich określeń jak „błazen” oraz „indywiduum” oraz kwestionowanie dorobku naukowego). Tak też uczynił. Sąd I instancji powództwo jednak oddalił. Wskazał, że bez wątpienia doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda, lecz nie oznacza to jeszcze konieczności orzeczenia po jego myśli. Sąd uznał, że wystąpienie z pozwem stanowiło nadużycie prawa podmiotowego w rozumieniu art. 5 kodeksu cywilnego. A to przede wszystkim dlatego, że w konflikcie między mężczyznami bardziej agresywny był właśnie powód. To on zwracał się do pozwanego słowami: „obszczymurku”, „nieudaczniku życiowy”, „żebraku”, „analfabeto”, „niedokształcony pastuszku bez kultury osobistej”. Zarzucał też pozwanemu „chorą wyobraźnię”, bycie „frajerem” i kierował do pozwanego takie określenia jak: „cham ze wsi wyjdzie, ale wieś z chama nigdy” oraz „nająłem cię do karczowania krzaków i to jest twój status”.
Rozczarowany rozstrzygnięciem powód – krótko po tym jak po ogłoszeniu wyroku nazwał pozwanego oszustem i złodziejem – wniósł apelację. Nie przyniosło to jednak oczekiwanego rezultatu.
„Sąd pierwszej instancji trafnie przyjął, że skorzystanie przez powoda ze środków ochrony dóbr osobistych przewidzianych w art. 24 par. 1 k.c. podlega ocenie w świetle unormowania art. 5 k.c. Ten bowiem, kto sam narusza zasady współżycia społecznego, nie może powoływać się na nie, ani żądać na ich podstawie udzielenia ochrony sądowej” – wskazał sąd w niedawno opublikowanym uzasadnieniu. Dodał, że ze zgromadzonego w sprawie materiału rzeczywiście wynika, iż intensywność naruszeń dóbr osobistych pozwanego przez powoda była zdecydowanie większa niż intensywność naruszeń, których dopuścił się pozwany. Ponadto zachowanie powoda doprowadziło do eskalacji konfliktu słownego między stronami i wzajemnej wymiany inwektyw. Określenia używane przez powoda były zdecydowanie bardziej obraźliwe niż te, które pozwany kierował w stronę powoda. Sąd uznał zatem, że w całej sprawie nie chodziło wcale o naruszenie dóbr osobistych, lecz o przeniesienie konfliktu na salę sądową. A na to nie może być zgody.

orzecznictwo

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 3 czerwca 2020 r., sygn. akt I ACa 1315/19. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia