- Wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej to nie komunikat, że mamy wobec jej przepisów pewne zastrzeżenia, coś sformułowalibyśmy inaczej, że kwestionujemy ten czy inny artykuł. To sygnał całościowego jej odrzucenia, zakwestionowania jej istoty – mówi DGP prof. Andrzej Zoll, b. prezes TK.
Kiedy Polska ratyfikowała konwencję antyprzemocową, należał pan do jej krytyków, mówiąc w jednym z wywiadów nawet o zamachu na naszą cywilizację. Dziś podobne zarzuty wobec konwencji podnosi rząd. A pan, po latach, podtrzymuje swoje dawne stanowisko, rozumie działania zmierzające do jej wypowiedzenia?
Nie pamiętam tej wypowiedzi, ale jeśli tak to wtedy ująłem, to powiedziałem to za mocno. Dzisiaj sformułowałbym to inaczej. Przyjęcie konwencji nie było niczym złym, a obawy z nią związane nie potwierdziły się. Dziś uważam, że faktu, iż konwencja stosuje pojęcie „płci społeczno-kulturowej”, nie należy rozumieć w taki sposób, że neguje ona biologiczny wymiar tego, że ktoś jest mężczyzną czy kobietą. Nie, ta kulturowość odnosi się po prostu do społecznej roli kobiet i mężczyzn. Bo przecież nie można zaprzeczyć, że te funkcje są różne (choć równe pod względem społecznej wartości).