Poszkodowany, który doznał uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, może domagać się odszkodowania z tytułu kosztów opieki sprawowanej nad nim nieodpłatnie przez osoby bliskie.
ikona lupy />
DGP
Uznał tak Sąd Najwyższy. Rozstrzygnięcie zostało wydane w składzie siedmiu sędziów na wniosek rzecznika finansowego. Jego motywy są na razie nieznane ze względu na niejawny charakter posiedzenia, niemniej z samego brzmienia uchwały wynika, że jest ona bardzo korzystna dla wielu zwykłych ludzi, którym zakłady ubezpieczeń odmawiały wypłaty pieniędzy.

Opieka w oczach sądu

Sprawa dotyczyła tego, jak należy interpretować art. 444 par. 1 kodeksu cywilnego. Stanowi on, że w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą, także sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu.
Pojawiła się jednak wątpliwość, co w sytuacji sprawowania nieodpłatnej opieki nad poszkodowanym przez najbliższe mu osoby. Czy wówczas również trzeba płacić i traktuje się to jako ekwiwalent wartości pracy wykonanej przez opiekuna? Czy może istotniejsze są tu więzy rodzinne (ludzkie), a zatem nie ma powodu, ażeby ubezpieczyciel płacił?
– Ten pierwszy pogląd przez lata nie budził wątpliwości. Niestety w ostatnim czasie poszkodowani zaczęli skarżyć się do nas, że zakłady ubezpieczeń odmawiają wypłat z tego tytułu. Znalazło to swoje odzwierciedlenie w sporach sądowych, rozstrzyganych w różnorodny i rozbieżny sposób. Stąd, dbając o ujednolicenie linii orzeczniczej, zdecydowałam o złożeniu wniosku o uchwałę do Sądu Najwyższego – tłumaczyła w maju 2019 r. Aleksandra Wiktorow, poprzednia rzecznik finansowy.
W swym wniosku do SN podkreśliła ona, że kłopot z rozbieżnymi stanowiskami ubezpieczycieli i sądów wziął się stąd, że pojęcie „wszelkie wynikłe koszty” jest niedookreślone.
Rzecznik finansowy przeanalizował zresztą rozbieżności orzecznicze. I przykładowo Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z 27 stycznia 2015 r. (sygn. akt I ACa 637/14) podkreślił, że nie można zgodzić się z poglądem ubezpieczyciela, jakoby wysokość kosztów opieki była uzależniona od tego, czy wykonuje ją członek rodziny czy też osoba w tym celu zatrudniona. Zdaniem sądu poszkodowany nie jest obowiązany do udowodnienia poniesionych wydatków i może dochodzić roszczenia także wtedy, gdy dysponuje wystarczającymi środkami lub opiekę nad nim sprawują osoby niedomagające się w zamian żadnej finansowej rekompensaty. Wystarczy istnienie zwiększonych potrzeb w postaci konieczności sprawowania opieki jako następstwa czynu niedozwolonego. A to dlatego, że odpowiedzialność cywilna nie powinna być wiązana z tym, czy akurat ma kto się zająć poszkodowanym. Inna koncepcja niż ta przyjęta przez sąd prowadziłaby – zdaniem sędziów – do nielogicznego wniosku, że sytuacja zakładu ubezpieczeń zależy od działań podjętych przez samego poszkodowanego i jego najbliższych. A tak być nie powinno.
Ale już Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z 5 marca 2014 r. (sygn. akt I ACa 804/13) stwierdził, że odszkodowanie dochodzone na podstawie art. 444 par. 1 k.c. może dotyczyć wyłącznie poniesionych kosztów, czyli takich, które można uznać za wydatkowane i powodujące powstanie w majątku poszkodowanego określonego uszczerbku. A ciężar dowodu spoczywa w tej sytuacji na powodzie. Sama treść przepisu, w ocenie sądu, jasno wskazuje, że wyjątek od zasady, iż odszkodowanie obejmuje koszty poniesione, dotyczy jedynie kosztów leczenia oraz przygotowania do zawodu. Tym samym jeśli powód domaga się zwrotu kosztów opieki, to zobowiązany jest do wykazania, że wydatki rzeczywiście poniósł.

Walka o stawkę

Rzecznik finansowy po przeanalizowaniu orzecznictwa doszedł do konkluzji, że nieodpłatna opieka nad poszkodowanym, niezależnie od tego, czy świadczona jest przez członka rodziny, czy przez inną osobę, wymaga zrekompensowania za pomocą odszkodowania stanowiącego ekwiwalent wartości pracy wykonanej przez opiekuna.
I – jak się okazało – udało się do tej koncepcji przekonać Sąd Najwyższy.
Z tym rozstrzygnięciem zgadza się adwokat Tomasz Wiliński, wspólnik zarządzający w kancelarii Wiliński Legal. Jego zdaniem osoby najbliższe poszkodowanemu nie muszą wcale porzucać pracy zarobkowej, aby poszkodowany nabył uprawnienie do żądania wypłaty odszkodowania.
– Albowiem sprawowanie opieki i tak wiąże się z koniecznością poświęcenia czasu oraz wysokim zaangażowaniem – twierdzi mec. Wiliński.
Dodaje on również, że takie stanowisko podzielała zdecydowana większość sądów powszechnych. A główną osią sporu jest obecnie nie tyle, czy należy się odszkodowanie, ile wysokość stawki dziennej za sprawowanie opieki. Część zakładów ubezpieczeń uznaje bowiem, że wypłata w przypadku zajmowania się poszkodowanym przez osobę najbliższą może być niższa, niżeli gdy opiekę sprawuje profesjonalny opiekun. A to dlatego, że w pierwszym przypadku zakładać należy brak chęci do zarobkowania, zaś w drugim naturalne jest, że opiekun czyni to zarobkowo.
– Istotne jest, że przy tego rodzaju rekompensacie poszkodowany nie musi udowadniać, jakie koszty poniósł w związku ze swoją rekonwalescencją czy pielęgnacją. To roszczenie jest bowiem związane ze zwiększeniem się potrzeb poszkodowanego niezależnie od sposobu wydatkowania świadczeń uzyskanych z tego tytułu – zaznacza Tomasz Wiliński.

orzecznictwo

Uchwała składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 22 lipca 2020 r., sygn. akt III CZP 31/19. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia