statystyki

Prezydent - kłopotliwy pasażer. Jeśli cokolwiek może, to tylko wtedy, gdy jest częścią rządzącej formacji

autor: Piotr Szymaniak, Maciej Miłosz10.07.2020, 07:24; Aktualizacja: 10.07.2020, 07:50
Prezydentura z wyborów powszechnych funkcjonuje tylko dlatego, że obywatele bardzo lubią igrzyska. Lubią starcia jeden na jeden. Gdyby zmieniono ten stan rzeczy, mieliby poczucie, że odebrano im znaczną cząstkę ich władzy

Prezydentura z wyborów powszechnych funkcjonuje tylko dlatego, że obywatele bardzo lubią igrzyska. Lubią starcia jeden na jeden. Gdyby zmieniono ten stan rzeczy, mieliby poczucie, że odebrano im znaczną cząstkę ich władzyźródło: PAP
autor zdjęcia: Grzegorz Momot

Doszliśmy do sytuacji, w której głowa państwa ma co prawda silną legitymację, ale jeśli cokolwiek może, to tylko wtedy, gdy jest częścią rządzącej formacji. I to pod warunkiem, że dysponuje w niej wpływami.

R o l a prezydenta jest mniej więcej taka jak pasażera siedzącego obok kierowcy. Co prawda nie prowadzi auta, ale ma w zasięgu ręczny hamulec. Jeśli pasażer i kierowca – w tym porównaniu premier – zgadzają się co do kierunku jazdy, to ten pierwszy w zasadzie może się zrelaksować i podziwiać widoki. Pod koniec trasy kierowca może nawet przedstawiać rolę pasażera jako pilota, choć i tak wiadomo, że to on przez całą dotychczasową drogę ustalał kurs – mówi prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Jeśli pasażer jest z innej politycznej bajki niż kierowca, to i tak nie ma wpływu na kierunek jazdy. Ale może w każdej chwili zaciągnąć ręczny.

Inwalida zamiast strażnika

Magazyn DGP z 10 lipca 2020 r.

Magazyn DGP z 10 lipca 2020 r.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Tym ręcznym hamulcem jest oczywiście prawo weta. A każdy, kto zaciągnął nagle dźwignię w trakcie jazdy, wie, że w jej zwolnienie trzeba włożyć sporo wysiłku. Aby odrzucić prezydenckie weto, nie wystarczy bowiem zwykła większość bezwzględna, lecz kwalifikowana (trzech piątych głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów). Sejmowej większości udawało się czasem przełamać sprzeciw głowy państwa (choć np. połowę wet Lecha Wałęsy posłowie odrzucili, mimo że wówczas na podstawie małej konstytucji potrzeba było do tego nie trzech piątych głosów, lecz dwóch trzecich), ale najczęściej była to skuteczna droga do zablokowania zmian. W przypadku Andrzeja Dudy doszło do tego, zawetował dwie z trzech ustaw składających się na tzw. reformę sądownictwa Prawa i Sprawiedliwości. Sejm nawet nie podjął próby głosowania nad odrzuceniem weta, tylko od razu zaczął pracować nad nowymi projektami zgłoszonymi przez prezydenta (co z formalnego punktu widzenia było naruszeniem prawa, bo wymaga ono, by posłowie najpierw zagłosowali nad odrzuceniem weta).


Pozostało 86% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • xxxx(2020-07-10 07:58) Zgłoś naruszenie 174

    Absolutnie fałszywa jest teza że prezydent powinien mieć poparcie w ekipie rzadzącej. Pan Duda je miał. W 2015 roku miał także bogaty pakiet obietnic dla wyborców. Po wyborach kiedy wyborcy już zagłosowali i dali Dudzie i Pisowi władzę, rząd pani Szydło odciąl się zgrabniutko od wielu obietnic pokazując wyborcom figę.

    Odpowiedz
  • Wisła(2020-07-10 10:39) Zgłoś naruszenie 73

    bałamutna jednak teza autorów - przykład niezrozumienia instytucji prezydenta. reszta to kwestia charakteru a może raczej jego braku co dobitnie widać obecnie....

    Odpowiedz
  • bukmaher(2020-07-10 14:04) Zgłoś naruszenie 39

    Poprawka: na A. Dudę płacą 1,42 a na R. Trzaskowskiego 2,85 ...... i wszystko jasne

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane