Kolejny po TSUE trybunał europejski będzie sprawdzał, czy zmiany w Sądzie Najwyższym zaprowadzone na skutek nowelizacji ustawy o SN uchwalonej w 2017 r. (Dz.U. z 2018 r. poz. 825) nie naruszają europejskich standardów. Chodzi o to, że dwie nowe izby zostały obsadzone sędziami, których rekomendowała prezydentowi obecna, kontestowana Krajowa Rada Sądownictwa.

– To było oczywiste, że prędzej czy później ten spór zawędruje przed Europejski Trybunał Praw Człowieka – stwierdza Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Z kolei Dariusz Mazur, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie i rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów „Themis”, uważa, że sprawa ta może zainicjować całą lawinę skarg z Polski dotyczących statusu nie tylko „nowych” sędziów SN, lecz także sędziów sądów powszechnych, którzy również przeszli procedurę konkursową przed nową KRS.

Rzetelny proces

Na początku czerwca ETPC powiadomił polski rząd o trzech skargach, jakie wpłynęły przeciwko Polsce, a dotyczących dwóch nowych izb SN. Zarzuty dotyczą przede wszystkim tego, że izby te zostały obsadzone sędziami, których rekomendowała na te stanowiska obecna, wybierana przez Sejm, a nie przez środowisko sędziowskie Krajowa Rada Sądownictwa.

Autorem jednej ze skarg jest adwokat, która w związku z popełnieniem deliktów dyscyplinarnych została zawieszona w wykonywaniu zawodu. Ostatecznie jej sprawę rozstrzygnęła w 2019 r. właśnie ID SN. Z kolei pozostałe dwie skargi, które wpłynęły do ETPC, pochodzą od sędziego sądu rejonowego oraz sędziego sądu okręgowego, którzy wystartowali w procedurze konkursowej na stanowiska w innych sądach. Obecna KRS zdecydowała jednak o nieprzedstawianiu ich kandydatur prezydentowi. W efekcie sędziowie zaskarżyli uchwałę KRS do drugiej z nowych izb SN – Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Skarżący powołali się na art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, w którym jest mowa o prawie do rzetelnego procesu. Zdaniem adwokat i sędziów, izby SN, które orzekały w ich sprawach, nie spełniają standardów określonych w tym przepisie. Ten bowiem wymaga, aby sprawy były rozpatrywane przez „niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony ustawą”. A zarówno ID, jak i IKNiSP, skoro orzekają w nich sędziowie rekomendowani przez obecną KRS, nie mogą być za takie uznane.

Naturalne konsekwencje

W skargach powołano się na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z listopada 2019 r. oraz na późniejsze, będące jego wynikiem grudniowe orzeczenie Sądu Najwyższego, w którym stwierdzono, że obecna KRS nie jest organem bezstronnym i niezawisłym, zaś ID SN nie jest sądem w rozumieniu prawa UE i krajowego.

– To, że kolejne sprawy trafiają czy to do Strasburga, czy do Luksemburga, pokazuje, że mamy poważny problem systemowy, że nie są to jakieś jednostkowe przypadki – ocenia sędzia Markiewicz. Jego zdaniem w efekcie tych wszystkich, czy to skarg składanych przez poszczególnych obywateli czy pytań prejudycjalnych kierowanych przez polskie sądy, to, co robi polski rząd, zostanie w ciągu najbliższych kilku lat w sposób całościowy ocenione na arenie międzynarodowej.

– I wówczas się okaże, ile są warte zapewnienia rządzących, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego, że mamy do czynienia z normalnymi reformami – kwituje prezes Iustitii.

Sędzia Mazur zwraca z kolei uwagę na to, że omawiana sprawa odnosi się de facto do kwintesencji tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości przeprowadzanej przez obecny rząd.

– Ona dotyczy bowiem statusu sędziów powoływanych przy udziale obecnej, podważanej KRS – podkreśla krajowski sędzia. Dodaje, że co prawda ta konkretna sprawa dotyczy sędziów SN, a więc organu centralnego. Stanowi jednak jasny sygnał dla wszystkich tych, których sprawy zostały rozpatrzone przez sąd powszechny w składzie z osobą rekomendowaną przez obecną KRS.

– Taki spraw są dziesiątki tysięcy. I każdy, kto został osądzony przez takiego sędziego, również może, zwracając się do ETPC, powołać się na art. 6 europejskiej konwencji – tłumaczy Dariusz Mazur. Jeżeli tak się stanie, to Strasburg już niedługo może zostać zalany skargami z Polski.

– A to będzie bardzo niebezpieczne dla stabilności prawa i pewności obrotu prawnego w naszym kraju – ostrzega krakowski sędzia.

Innego zdania jest Maciej Mitera, rzecznik prasowy KRS.

– Nie widzę takiego niebezpieczeństwa. Każdy obywatel ma oczywiście prawo do skorzystania z tej ścieżki i złożenia skargi do ETPC, jednak nie wydaje mi się, aby nagle z powodów dotyczących KRS zaczęto masowo kwestionować powołania sędziowskie – uważa sędzia.

Ale podważanie jej niezależności przed europejskimi trybunałami to niejedyne problemy, z jakimi musi się mierzyć KRS. Pojawiły się bowiem wątpliwości co do procedury awansowej jednej z członkiń rady – Dagmary Pawełczyk-Woickiej, która stara się o stanowisko w sądzie okręgowym. Do uchybień miało dojść podczas obrad kolegium SO w Krakowie, które opiniowało kandydaturę Pawełczyk-Woickiej.

– Rada zwróciła się już do zainteresowanej o wyjaśnienia i poprosiła o odniesienie się do formułowanych zarzutów – mówi sędzia Mitera.