Taki pomysł przygotowały ministerstwa Sprawiedliwości i Aktywów Państwowych oraz Prokuratoria Generalna RP. Uzyskał już poparcie większości resortów w rządzie i wiele wskazuje na to, że niebawem zostanie przyjęty przez Radę Ministrów, a następnie skierowany do laski marszałkowskiej.

Ustawa o uproszczonym postępowaniu restrukturyzacyjnym ‒ bo o niej mowa ‒ ma służyć szybszemu porozumiewaniu się dłużników z wierzycielami. Co będzie niebawem szczególnie potrzebne, bo wszystko wskazuje na to, że sądy będą zakorkowane, a w przypadku przedsiębiorców znajdujących się w finansowych tarapatach każdy tydzień czekania na decyzję zwiększa ryzyko upadłości.

Kluczowa propozycja zakłada, że otwarcie postępowania możliwe będzie samodzielnie przez przedsiębiorcę. Ażeby to uczynić, będzie on musiał zawrzeć umowę z doradcą restrukturyzacyjnym oraz opublikować obwieszczenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Dziś potrzebne jest wystąpienie do sądu, a te ‒ jak słyszymy w Ministerstwie Sprawiedliwości ‒ będą niebawem bardzo obłożone pracą.

Od chwili podjęcia działania przez przedsiębiorcę jego majątek będzie chroniony. Zakazem egzekucji objęte będą i wierzytelności niezabezpieczone, i zabezpieczone rzeczowo. Zakazane będzie również wypowiadanie kluczowych umów przez wierzycieli, takich jak umowy dzierżawy, najmu czy rachunku bankowego.

Od chwili otwarcia postępowania ochrona będzie trwała przez maksymalnie cztery miesiące. W tym czasie dłużnik powinien się porozumieć z wierzycielami. Jeśli mu się nie uda, zapewne skończy się upadłością. Na której – jak wynika z rządowych analiz – wierzyciele tracą, zamiast zyskiwać, gdyż stopień zaspokojenia z masy upadłości oscyluje wokół 20 proc. wartości wierzytelności.

Wierzyciele w uproszczonym postępowaniu z kolei będą zabezpieczeni w ten sposób, że ryzyko wyprowadzenia majątku ze spółki będzie zredukowane do minimum. Do podjęcia przez dłużnika czynności przekraczających zwykły zarząd potrzebna będzie bowiem zgoda doradcy restrukturyzacyjnego.

‒ Ciekawa koncepcja, której warto dać szansę. Niewykluczone, że będzie dochodziło do nieuzasadnionego otwierania postępowania, bez chęci porozumienia się, i w ten sposób działania na szkodę wierzycieli. Ale pojedyncze negatywne przypadki nie mogą powodować, że nie będzie się wprowadzało przepisów potrzebnych wielu przedsiębiorcom ‒ wskazuje Arkadiusz Pączka, ekspert Pracodawców RP.

Doktor Patryk Filipiak, adwokat i kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny, chwali szykowane rozwiązanie.

‒ Uproszczona specprocedura będzie rozwiązaniem szczególnie ciekawym dla mikro i małych przedsiębiorców. Nie będzie ona skomplikowana, toczyć się będzie poza sądem i przede wszystkim będzie znacznie tańsza niż formalne postępowanie sądowe ‒ zaznacza ekspert.

Wstępnie zaplanowano, by uproszczona restrukturyzacja obowiązywała do połowy 2021 r.

Cztery miesiące

Uproszczona restrukturyzacja będzie dwuetapowa. W pierwszym etapie w ogóle nie przewidziano udziału sądu. Przedsiębiorca zawrze umowę z doradcą restrukturyzacyjnym (który stanie się nadzorcą układu) i umieści obwieszczenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym o tym, że chce się poddać restrukturyzacji.

‒ Nadzorca układu wspólnie z przedsiębiorcą przygotują propozycje układowe i przeprowadzą głosowanie. Dopiero po uzyskaniu większości 2/3 łącznej wartości wierzytelności oraz ponad połowy głosujących rozpocznie się etap drugi i zostanie złożony do sądu wniosek o zatwierdzenie układu. Po prawomocnym zatwierdzeniu rozpocznie się faza wykonania układu ‒ tłumaczy zawiłości dr Patryk Filipiak, adwokat i kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny z kancelarii FilipiakBabicz. I dodaje, że różnica pomiędzy obecnym postępowaniem o zatwierdzenie układu a projektowanym polega na planowanym udzieleniu ochrony przed egzekucją i wypowiedzeniem kluczowych umów oraz na możliwości objęcia układem wierzycieli rzeczowych również bez ich zgody.

Postępowanie ‒ by wierzyciele nie musieli czekać zbyt długo na propozycję lub na pieniądze ‒ będzie krótkie. Wniosek do sądu o zatwierdzenie układu będzie musiał być złożony w ciągu czterech miesięcy od dnia opublikowania obwieszczenia w MSiG.

Co zyska dłużnik? Przede wszystkim czas na porozumienie się z wierzycielami. Nie będzie wobec niego prowadzona egzekucja oraz będzie mógł być spokojny, że nie zostaną wypowiedziane istotne z jego punktu widzenia umowy (m.in. dzierżawy, najmu, rachunku bankowego, kredytu czy gwarancji). A także zapłaci znacznie mniej, niż kosztowała restrukturyzacja do tej pory, gdyż jedynym realnym kosztem będzie wynagrodzenie nadzorcy układu. To zaś będzie limitowane przez ustawodawcę.

‒ Ponadto wynagrodzenie to w większości będzie stanowiło premię za sukces, gdzie sukcesem będzie zatwierdzony układ. W razie braku układu wynagrodzenie nie będzie mogło przekroczyć dwukrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia za III kwartał roku poprzedniego, czyli obecnie ok. 10300 zł ‒ spostrzega dr Patryk Filipiak.

Zaspokojenie niezaspokojonych

A co z wierzycielami? Ich interesy ma chronić przede wszystkim to, że do podjęcia czynności przekraczających zwykły zarząd potrzebna będzie zgoda nadzorcy układu. Nie da się więc w prosty sposób wyprowadzić majątku ze spółki. Ponadto wierzyciele będą mogli zawnioskować do sądu o uchylenie skutków wywołanych obwieszczeniem. Sąd zatem będzie sprawował kontrolę, tyle że następczą. Projektodawca chce również, by dłużnik, który otworzy postępowanie w złej wierze, miał obowiązek naprawienia szkody poniesionej przez wierzyciela. Do tego oczywiście w przypadku składania nieprawdziwych oświadczeń przez menedżerów dłużnika możliwe będzie również sięgnięcie po przepisy karne.

‒ Z pewnością pozytywnie należy ocenić inicjatywę legislacyjną rządu, tak w zakresie potrzeby wprowadzenia uproszczonego instrumentu szeroko pojętej restrukturyzacji, jak i sprawności co do przygotowania takiego projektu ‒ ocenia adwokat Bartosz Groele z kancelarii Tomasik Pakosiewicz Groele. I przypomina, że dyskusja o uproszczonej ścieżce postępowania toczy się na świecie od kilku lat, a jej nieśmiałe zalążki były także już w Polsce.

‒ Z tym zastrzeżeniem, że dyskusja dotychczas oparta była o kryterium MSP (małych i średnich przedsiębiorstw). Omawiany projekt zaś odchodzi od kryterium skali biznesu, skupiając się na kryterium czasowym, to jest złożeniem wniosku do 30 czerwca 2021 r. ‒ zauważa Groele.

Jego zdaniem za podjęcie inicjatywy należy rządzących pochwalić. Ale o szczegółach warto rozmawiać.

‒ Tu w szczególności należałoby rozważyć ograniczenie procedury do sektora MSP czy jakiegoś innego progu limitującego skalę wykorzystania ze strony dłużnika. Albowiem duzi przedsiębiorcy mają wciąż dostępny wachlarz rozwiązań prawa restrukturyzacyjnego, który przy stopniu ich profesjonalizacji pozwala na osiągnięcie tych samych skutków w podobnym czasie ‒ zauważa mec. Groele, podkreślając zarazem, że trzeba opracować takie rozwiązanie, które pozwoli uniknąć sytuacji wynaturzenia projektowanej instytucji przez profesjonalne, duże podmioty.

Ministerstwo Sprawiedliwości zresztą doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że może dojść do przypadków nadużycia prawa i ktoś skorzysta z ochrony przed egzekucją bez chęci porozumienia się z wierzycielami. Mogą też być przypadki namawiania nadzorców układu do tego, by zgodzili się oni np. na wyprowadzenie aktywów ze spółki, co pokrzywdziłoby wierzycieli. Ale – w ocenie MS – nie można z powodu możliwych nieprawidłowości rezygnować z wprowadzania potrzebnego wielu tysiącom firm rozwiązania.

‒ Zaskakuje mnie ta deklaracja, bo jest wręcz modelowym zastosowaniem zasad wynikających z konstytucji biznesu. A mówiąc szczerze – Ministerstwo Sprawiedliwości nie sprawiało wrażenia wczytującego się w nią uważnie – śmieje się Arkadiusz Pączka, ekspert Pracodawców RP. Uważa on, że planowane rozwiązanie oczywiście może być postrzegane jako niekorzystne dla wierzycieli. Ale warto pamiętać, że w wielu przypadkach brak porozumienia się dłużnika z wierzycielami będzie oznaczać upadłość firmy dłużnika.

‒ A zaspokojenie się z masy upadłości jest statystycznie o wiele mniejsze niżeli w toku wypracowanego w postępowaniu restrukturyzacyjnym układu – podkreśla Pączka.

Wstępnie zaplanowano, że uproszczona procedura będzie obowiązywała do połowy 2021 r. Przy czym wiadomo już, że w związku z naszymi zobowiązaniami unijnymi rodzime prawo restrukturyzacyjne będzie musiało w przyszłym roku zostać gruntowanie przebudowane. Niewykluczone zatem, że jeśli rozwiązanie się sprawdzi, pozostanie na dłużej. 

Etap legislacyjny

Uzgodnienia wewnątrzrządowe