Ramy prawne dla działania państwowej komisji ds. wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 określiła ustawa, która obowiązuje od września ub.r. (Dz.U. z 2019 r. poz. 1820).

Kryteria doboru członków gremium nie są zbyt wyśrubowane: na rekomendację mogą liczyć osoby, które posiadają polskie obywatelstwo, nie są obłożone infamią ani ubezwłasnowolnione, nie są karane za przestępstwa lub wykroczenia (w tym skarbowe), cieszą się nieposzlakowaną opinią i nie mają w biografii współpracy z wiadomymi służbami PRL. Jedyną trudność może co najwyżej stanowić wymóg posiadania wyższego wykształcenia prawniczego, medycznego lub psychologicznego, ale biorąc pod uwagę liczbę nie tylko absolwentów tych kierunków, lecz także tych, którzy zawodowo zajmują się tym problemem, z obsadzeniem składu komisji fachowcami problemu być nie powinno.

Uzasadnienie półgębkiem

A jednak krąg osób uprawnionych do zasiadania w komisji okazał się za wąski. Co więcej, potrzeba jego powiększenia była na tyle paląca, że dokonano tego za pomocą poprawki do ustawy o tarczy 3.0. zgłoszonej podczas komisji sejmowej (po prawie pięciu godzinach obrad).

– Chodzi szanowni państwo o poszerzenie katalogu osób, które mogą znajdować się w tej komisji, brać udział w jej pracach. Poza osobami posiadającymi tytuły doktora habilitowanego, profesora, nauczyciela akademickiego, poza osobami posiadającymi wykształcenie prawnicze, psychologiczne medyczne, wchodzą również osoby o wykształceniu pedagogicznym – uzasadniał poseł Andrzej Kosztowniak z Prawa i Sprawiedliwości. – Projektowana poprawka zakłada umożliwienie powołania w skład komisji również osób posiadających wykształcenie wyższe pedagogiczne, tak jak powiedziałem – dodawał.

Tak też początkowo zapewniał DGP.

Tymczasem poprawka nie rozszerzała katalogu kandydatów jedynie o osoby z wyższym wykształceniem pedagogicznym, ale także o te z tytułami naukowymi profesora lub doktora habilitowanego (wszelkich specjalizacji), o nauczycieli akademickich (wszelkiego rodzaju uczelni), a nawet o ludzi bez jakiegokolwiek wykształcenia, ale „którym został nadany order lub odznaczenie, o którym mowa w art. w art. 10 – art. 18 oraz w art. 19a ustawy o orderach i odznaczeniach (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 138)”.

Chodzi praktycznie o wszystkie państwowe odznaczenia, od najważniejszych – jak Ordery Orła Białego, Virtuti Militari czy Odrodzenia Polski, przez różnej rangi krzyże zasługi, aż po odznaczenia za nienaganną służbę w polskich kontyngentach wojskowych. W zasadzie jedyne dwa odznaczenia państwowe, które nie będą uprawniać do ubiegania się o zasiadanie w komisji, to medal za długoletnią służbę i medal za długoletnie pożycie małżeńskie.

– Akurat osoby, które wytrwały w związku małżeńskim 50 lat mogą mieć większe doświadczenie życiowe uprawniające do zasiadania w takiej komisji, niż np. najlepszy profesor specjalizujący się w nawozach sztucznych – śmieje się poseł Jarosław Urbaniak z Koalicji Obywatelskiej. – A poważnie mówiąc, to jest to tak delikatna sprawa, że kryteria doboru członków komisji powinny być zawężone, by dokonać wyboru spośród grona specjalistów rzeczywiście zajmujących się problemem pedofilii. Nie wierzę, że w tym kraju nie można wybrać siedmiu osób spośród wybitnych prawników, psychiatrów czy psychologów, że trzeba w ten sposób łagodzić wymogi. A już rozszerzanie tego katalogu na posiadaczy orderów jest wręcz kuriozalne. To kolejna taka wrzutka niezwiązana z ustawą. Aż strach pomyśleć, jakie kwiatki znajdą się w tarczy 4.0 – dodaje.

Polski wkład do światowej nauki

„Wydaje się, że taka konstrukcja przesłanek nie ma charakteru przypadkowego i tworzona jest pod konkretnych kandydatów, którzy nie byli w stanie spełnić obowiązujących obecnie wymagań. Dodatkowo otwiera wygodną perspektywę przed podmiotami uczestniczącymi w powołaniu członków komisji pozwalającą im na dowolne kształtowanie puli potencjalnych kandydatów przez nadawanie im odznaczeń i orderów” – wskazali eksperci Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w uwagach przekazanych do Senatu.

Także senaccy legislatorzy wymienili ustawę o komisji ds. pedofilii jako jeden z 15 zmienianych tarczą 3.0. aktów, które związek z koronawirusem mają słaby lub żaden. Tymczasem, jak przypomina prof. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, zgodnie z zasadami prawidłowej legislacji w procesie ustawodawczym Sejm jest związany zasadą jedności tematycznej ustawy.

– W jednej ustawie Sejm nie powinien regulować zagadnień z różnych dziedzin, niewiele mających ze sobą wspólnego. Jak wskazuje tytuł projektu ustawy, dotyczy ona działań osłonowych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 i tylko te zagadnienia powinny być w niej uregulowane. W świetle ustaleń badaczy, trudno znaleźć jakikolwiek związek logiczny czy materialny między rozprzestrzenianiem się wirusa, a składem osobowym tzw. komisji ds. pedofilii. Takich stwierdzeń nie wyrażali ani eksperci zagraniczni, ani polscy. Jeżeli poseł wnioskodawca taki związek dostrzega, to jest obowiązany go wykazać w uzasadnieniu do zgłaszanej poprawki, co nie miało miejsca – zauważa prof. Zaleśny.

Poseł Kosztowniak twierdzi, że uzasadniając w ten sposób swoją poprawkę, nie wprowadził posłów w błąd. – Każdy członek komisji ma przed sobą wydrukowaną poprawkę, więc widzi, nad czym głosuje – argumentuje. Zaprzecza też, by zmiana była zgłaszana pod konkretną osobę. A dlaczego nowelizacji dokonano w tarczy 3.0.? – Bo tak zdecydowaliśmy – ucina Andrzej Kosztowniak.