Umorzenie śledztwa dotyczącego wyborów prezydenckich jest dowodem na to, że prokuratura stała się narzędziem politycznym - mówi Ewa Wrzosek, prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa–Mokotów
W czwartek wszczęła pani śledztwo w sprawie sprowadzenia niebezpieczeństwa zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób poprzez przedsięwzięcie działań mających na celu przeprowadzenie wyborów prezydenckich w czasie epidemii. Sprawa została jednak pani odebrana, a wieczorem pojawił się komunikat o jej umorzeniu. Czy pani zdaniem taka sytuacja byłaby możliwa bez wprowadzonych w 2018 r. zmian polegających m.in. na połączeniu funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości?
Wydaje mi się, że taka sytuacja w ogóle nie miałaby miejsca. Przepisy były inaczej skonstruowane. Co prawda zawsze istniała furtka, która umożliwiała przejęcie sprawy przez prokuratora przełożonego do własnego prowadzenia i wydania przez niego decyzji końcowej, natomiast nie byłoby to tak proste jak w tym konkretnym przypadku. Jestem prokuratorem od 25 lat, pełniłam również funkcję prokuratora rejonowego. I muszę powiedzieć, że z taką sytuacją, tzn. z tak błyskawicznym przejęciem sprawy i równie błyskawicznym jej zakończeniem, nigdy w swojej dotychczasowej pracy się nie spotkałam.
Reklama

Reklama
Kiedy dowiedziała się pani o tym, że sprawa została pani odebrana?
Tak naprawdę to do tej pory nie zostało mi przekazane żadne zarządzenie o odebraniu mi tej sprawy. W piątek po przyjściu do pracy udało mi się chwilę porozmawiać z prokuratorem rejonowym i to właśnie on powiadomił mnie, że decyzję tę podjęła moja bezpośrednia przełożona, prokurator Edyta Dudzińska, zastępca prokuratora rejonowego. Takie działanie jest, niestety, zgodne z przepisami prawa o prokuraturze i regulaminu urzędowania prokuratury, niemniej jednak powinnam zostać w sposób formalny o tej decyzji powiadomiona.
Co mogło stać za decyzją o odebraniu pani śledztwa?
Taka decyzja nie musi być uzasadniana. Trudno mi jednak przypuszczać, żeby przejęcie sprawy przez moją przełożoną było uzasadnione jakimś jej trudnym czy skomplikowanym charakterem. Kiedyś do takich przejęć dochodziło, gdy np. prokurator przełożony uznawał, że sprawa ma na tyle skomplikowany charakter, na tyle jest prawnie zagmatwana, że, ze względu na lepsze kompetencje, tylko on jest w stanie ją poprowadzić. Gdyby takie motywy kierowały panią prokurator Dudzińską, przyjęłabym to do wiadomości. Nie mnie oceniać moje kompetencje. Natomiast taka sytuacja nie miała tutaj miejsca, gdyż to postępowanie nie zostało przejęte w celu prowadzania, ale w celu umorzenia go.
Ile minęło czasu od odebrania pani sprawy do jej umorzenia?
W sposób formalny, w systemie informatycznym prokuratury ta sprawa nadal jest zarejestrowania na mnie. Ona nadal jest mi przydzielona do prowadzenia. System bowiem działa z maksymalnie trzydniowym opóźnieniem. Natomiast jeśli chodzi o techniczną stronę tego procesu, to po wszczęciu śledztwa byłam zobowiązana do poinformowania o tym fakcie prokuratury okręgowej. Taką informację oczywiście sporządziłam. Jako prokurator szeregowy nie mam jednak kompetencji do podpisania takiego dokumentu. Dlatego też przekazałam, za pośrednictwem sekretariatu, akta sprawy szefowi. I w czwartek, kiedy kończyłam już pracę, czyli około godz. 16 to pismo informujące jeszcze nie zostało przez szefa podpisane. Kolejna informacja na temat tego, co się dzieje ze śledztwem, dotarła do mnie za pośrednictwem mediów i była to informacja o jego umorzeniu.
Prokuratura okręgowa uzasadnia decyzję o umorzeniu śledztwa tym, że nie popełniono czynu, gdyż nie jest jeszcze nawet znany ostateczny termin wyborów prezydenckich.
O tym także dowiedziałam się tylko z mediów. Ten komunikat w mojej ocenie świadczy o niezrozumieniu sedna sprawy lub braku kompetencji osoby, która go wydała. To bowiem nie jest przestępstwo, które się dokonuje z chwilą przeprowadzenia wyborów. To jest przestępstwo sprowadzenia zagrożenia i ono może być popełnione także w formie przygotowania, a przygotowania do wyborów przecież już trwają na naszych oczach. Przedmiotem śledztwa miało być więc dokonanie ustaleń, czy wszelkie działania, łącznie z planowanymi, które zmierzają do przeprowadzenia wyborów prezydenckich, nie powodują niebezpieczeństwa zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób. I tu nie chodziło tylko o działania decydentów, lecz także tych osób, które te decyzje realizują. Mam tutaj na myśli np. dyrektora poczty, który nakazuje listonoszom doręczyć pakiety wyborcze bez wyposażenia ich w odpowiednie środki ochrony osobistej. Dlatego też jestem bardzo daleka od nadawania tej sprawie kontekstu politycznego. Owszem, ten kontekst nasuwa się w sposób automatyczny, gdyż decyzje władcze są po stronie przedstawicieli rządu, ale tak naprawdę zakres wszczętego śledztwa miał być o wiele szerszy, niż to wynikało z komunikatu prokuratury okręgowej wydanego po jego umorzeniu. Dlatego też jestem ciekawa, czy uzasadnienie decyzji o umorzeniu będzie się w ogóle odnosić do zakresu śledztwa.
Czy te zmiany, które zostały wprowadzone w 2018 r., miały na celu umożliwienie ręcznego sterowania prokuraturą w takich właśnie sprawach, sprawach niewygodnych dla władzy?
Prokuratura, zarówno teraz, jak i za poprzednio obowiązujących przepisów, była i jest jednostką hierarchicznie podporządkowaną. Tak więc mimo zagwarantowanej niezależności prokuratora na pewnym etapie zawsze pojawia się możliwość wydania mu wiążącego polecenia co do wykonania jakiejś czynności czy do zakończenia postępowania. Natomiast połączenie funkcji PG z funkcją MS, czyli czynnego polityka, jest aberracją. Nie może być tak, że z jednej strony osoba ma pewne cele polityczne do osiągnięcia, a z drugiej strony stoi na czele instytucji publicznej, która te cele może realizować. Prokuratura, niestety, stała się narzędziem politycznym. A umorzenie tego śledztwa, o którym rozmawiamy, jest tego dowodem. Nie wykluczam, że to śledztwo po przeprowadzeniu wszechstronnych czynności dowodowych, po zasięgnięciu opinii wirusologów, epidemiologów, ostatecznie zostałoby i tak umorzone. Ale nie po trzech godzinach. To jest kuriozalna decyzja.
Obawia się pani konsekwencji za publiczne krytykowanie decyzji przełożonej?
Nie obawiam, ale liczę się z nimi. Mam już postawione zarzuty dyscyplinarne w innych sprawach za wystąpienia w obronie wymiaru sprawiedliwości, przeciwko jego dewastacji.
W piątek po południu Prokuratura Krajowa rozesłała komunikat, w którym zarzuciła prokurator Ewie Wrzosek naruszenie zasady apolityczności. Zdaniem PG decyzja o wszczęciu śledztwa w sprawie organizacji wyborów prezydenckich w okresie pandemii była bezpodstawna i miała charakter polityczny. Co więcej, w ocenie PG, prokurator Wrzosek swoimi wypowiedziami medialnymi uchybiła godności urzędu.