statystyki

Czy konstytucja pozwala na nieprzeprowadzenie wyborów prezydenckich 10 maja 2020 r.?

autor: Krystian Complak22.04.2020, 06:00; Aktualizacja: 23.04.2020, 10:24
wybory prezydenckie

wybory prezydenckieźródło: ShutterStock

Przez Polskę przetacza się dyskusja, a właściwie opozycyjno-medialny apel o bojkot wyborów prezydenckich. Uznając wiele racji przemawiających za nieprzeprowadzeniem głosowania 10 maja 2020 r., musimy zadać sobie pytanie, czy taką decyzję da się obronić na gruncie obowiązującego prawa, zwłaszcza tego najwyższego.

Przede wszystkim należy zauważyć, że konstytucja RP ustanawia sztywną, pięcioletnią kadencję głowy państwa. Jej zakończenie nastąpi 6 sierpnia. Czy można to zmienić? Tak, i to w dwojaki sposób. Przez rewizję konstytucji w trybie przewidzianym w jej art. 235 albo wprowadzenie jednego z trzech stanów nadzwyczajnych. W tym ostatnim przypadku może ewentualnie wchodzić w grę tylko stan klęski żywiołowej. Oznacza on wiele ograniczeń, m.in. – o czym zapominają zwolennicy jego wprowadzenia – ograniczenie prawa do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. To postanowienie pozwalam sobie nieśmiało przypomnieć pocztowcom w związku z obawami przez nich wyrażanymi. Nie darmo istnieje powiedzenie „dura lex, sed lex”.

Nie możemy też zapominać, w jakim kraju żyjemy. A żyjemy w kraju, który art. 2 konstytucji ustanawia państwem prawa. Tak też traktuje Polskę Unia Europejska, której organy starają się ją opieszale korygować (ciekawe, dlaczego tak niezdecydowanie), wykluczając a limine wydalenie naszego państwa z tej organizacji. Są różne definicje państwa prawnego, formalne, materialne, psychologiczne itd. Jedna z nich zdaje się być kluczowa, a w każdym razie powtarzana często w podręcznikach prawa konstytucyjnego. Głosi ona, że państwo prawa oznacza rządzy prawa. No właśnie – prawa, a nie ludzi.