W ten sposób, posługując się tymi samymi argumentami, co rządzący, chcą usankcjonować swój status sędziów Sądu Najwyższego i rozwiać wątpliwości co do tego, czy mogą orzekać. A gra toczy się o naprawdę wysoką stawkę. Chodzi bowiem o to, czy takie osoby będą decydować o ważności zbliżających się wyborów prezydenckich.

Sami o sobie

Osoby zasiadające w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych tuż po styczniowej uchwale trzech połączonych izb SN wstrzymały się od orzekania. W uchwale stwierdzono bowiem, że udział w orzekaniu osoby, która została powołana na urząd sędziego na skutek wniosku obecnej, kontestowanej Krajowej Rady Sądownictwa, skutkuje nienależytą obsadą sądu w postępowaniu karnym lub sprzecznością składu sądu z przepisami prawa w procesie cywilnym (sygn. akt BSA I-4110-1/20). Pod koniec marca br. osoby te jednak niespodziewanie wróciły do orzekania. I tak się akurat złożyło, że zaczęły rozpatrywać sprawy wynikające z kodeksu wyborczego. O całej sytuacji pisaliśmy w DGP w zeszłym tygodniu.

Teraz okazuje się, że zasiadający w IKNiSP poszli o krok dalej i zadali pytania prawne zmierzające do potwierdzenia, że – mimo styczniowej uchwały SN – mają prawo orzekać. Pytania zostały zadane przez skład trzyosobowy IKNiSP, a odpowiedzi na nie udzielić ma pełny skład INKiSP. Czyli o tym, czy mogą orzekać osoby powołane na skutek wniosku obecnej KRS, decydować będą osoby, które także zostały wskazane przez obecną KRS. Jest to możliwe dzięki zmianom wprowadzonym tzw. ustawą kagańcową, która weszła w życie w połowie lutego br. (Dz.U. z 2020 r. poz. 190). Od tamtego momentu SN, gdy trafia do niego sprawa, w której występuje problem dotyczący niezawisłości sędziego lub niezależności sądu, musi przedstawić to zagadnienie do rozstrzygnięcia właśnie pełnemu składowi IKNiSP.

Na przykładzie opisywanej sprawy doskonale więc widać, jaki był rzeczywisty cel zmian wprowadzanych ustawą kagańcową. Nie kryli się z tym zresztą sami ich autorzy, czyli posłowie partii rządzącej. Od początku bowiem powtarzali, że chodzi o uniemożliwienie kwestionowania statusu osób powołanych na urząd sędziego na wniosek obecnej KRS, do których zalicza się także te zasiadające w IKNiSP.

Zresztą także w treści opisywanych pytań prawnych znalazł się przepis wprowadzony ustawą kagańcową. Chodzi o art. 29 par. ustawy o SN (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 825 ze zm.). Zgodnie z nim „niedopuszczalne jest ustalanie lub ocena przez Sąd Najwyższy lub inny organ władzy zgodności z prawem powołania sędziego lub wynikającego z tego powołania uprawnienia do wykonywania zadań z zakresu wymiaru sprawiedliwości”. Skład pytający zastanawia się, czy w związku z wejściem w życie tego przepisu styczniowa uchwała SN w ogóle wywołuje skutki prawne i wiąże składy orzekające SN. Jak bowiem tłumaczy, uchwałą tą SN „dokonał de facto oceny zgodności z prawem powołania sędziów ogólnie i abstrakcyjnie wskazanych w uchwale, jak również wpływu, jaki efekty tej oceny miałyby na możliwość realizacji uprawnienia owych sędziów do wykonywania zadań z zakresu wymiaru sprawiedliwości”. A skoro tak, to czynności procesowe podejmowane w oparciu o tę uchwałę wydają się naruszać zakaz wynikający z art. 29 par. 3 ustawy o Sądzie Najwyższym.

Wybory zagrożone

Na razie nie została wyznaczona data posiedzenia pełnego składu IKNiSP w tej sprawie. A czas nagli, gdyż przed nami wybory prezydenckie. Odpowiedź na pytanie, którzy sędziowie będą rozstrzygali o ich ważności, staje się więc coraz bardziej pilna. Czy ci nowi, których status jest podawany w wątpliwość, czy ci zaliczani do starego składu SN. W tym pierwszym przypadku mielibyśmy do czynienia z ryzykiem, że wybory będą w przyszłości podważane. Zdaniem niektórych ekspertów takie niebezpieczeństwo jest jeszcze bardziej realne po tym, jak Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej tuż przed świętami wydał postanowienie zawieszające działalność Izby Dyscyplinarnej SN. I choć dotyczyło ono wprost tylko ID, to prawnicy, z którymi rozmawialiśmy, nie mają wątpliwości, że pośrednio wnioski z niego płynące odnoszą się także do IKNiSP. TSUE wytknął, że ID została obsadzona w całości osobami powołanymi na wniosek obecnej KRS i posiada specjalny status.

– Obie te kardynalne nieprawidłowości dotyczą także IKNiSP, która ma orzec o ważności wyborów – zauważa Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. Dlatego też jego zdaniem IKNiSP nie powinna orzekać. W przeciwnym razie może bowiem pozbawić Polaków ich praw wyborczych.

Podobnego zdania jest dr hab. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. Jak podkreśla, ewentualne kwestionowanie w przyszłości ważności wyborów prezydenckich uderzyłoby w podstawy konstytucyjnego ustroju państwa. I dlatego rządzący powinni zrobić wszystko, aby to ryzyko wyeliminować.

– Mogłoby to polegać na wprowadzeniu zmian legislacyjnych skutkujących przekazaniem spraw wyborczych jednej z izb SN, w skład której wchodzą tylko sędziowie o niebudzącym wątpliwości statusie, jak Izba Pracy czy Izba Karna – radzi dr hab. Zaleśny.