W listopadzie 2014 r. Słowacka straż graniczna znalazła na granicy z Ukrainą 19 ukrytych w ciężarówce Afgańczyków. Zostali oni przetransportowani na komisariat. Po ustaleniu ich tożsamości wydano indywidualne decyzje o wydaleniu i zakazie ponownego wjazdu na okres trzech lat. Zostali przetransportowani na Ukrainę, gdzie przebywali w ośrodkach dla cudzoziemców.
Reklama
Według wersji podanej przez samych zainteresowanych próbowali oni złożyć wniosek o udzielenie im ochrony międzynarodowej oraz prosili o kontakt z wysokim komisarzem Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców i z prawnikiem, ale ich prośby zostały zignorowane.
Afgańczycy zwrócili się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ze skargą na zbiorowe wydalanie cudzoziemców na podstawie art. 4 protokołu 4 do konwencji oraz art. 13 konwencji (skarga 24917/15, sprawa Asady i inni p. Słowacji).
ETPC najpierw wydał decyzję o skreśleniu z listy spraw części skarżących, z którymi utracono kontakt. W wyroku z 24 marca 2020 r. strasburscy sędziowie zgodzili się, że w sprawie doszło do wydalenia cudzoziemców w rozumieniu konwencji. Następnie zbadali, czy wydalenie miało charakter kolektywny. W szczególności, czy mieli oni możliwość zakwestionowania decyzji i czy ich indywidualne argumenty zostały wzięte pod uwagę. W swoim wyroku trybunał oparł się na treści notatek służbowych sporządzonych przez władze słowackie. Wynikało z nich, każdy ze skarżących był osobiście przesłuchany w obecności dwóch policjantów i tłumacza. Trybunał uznał, że mieli oni okazję do przedstawienia argumentów.

Reklama
Ponadto z notatek funkcjonariuszy z przesłuchań wynikało, że skarżący nie opuszczali swojego kraju ze względu na grążące im tam sankcje, lecz z powodu warunków ekonomicznych. Wskazywali oni również, że chcieli się dostać do Niemiec, a nie występować o azyl na Słowacji. Te same motywy zostały podniesione w apelacji skarżących od decyzji o wydaleniu. Jak wynikało z przedstawionej dokumentacji, zostali oni prawidłowo pouczeni o swoich prawach. Trybunał zauważył również, że kilka osób zatrzymanych w tym samym czasie, które zadeklarowały wolę wystąpienia o azyl, nie zostało wydalonych.
ETPC stwierdził również brak naruszenia prawa do skutecznego środka odwoławczego, wskazując, że skutek zawieszający odwołania od decyzji o wydaleniu byłby wymagany w sytuacji, gdyby skarżący podnieśli zarzut naruszenia prawa do życia lub zakazu tortur. Konkludując ETPC uznał, że nic nie wskazywało na to, iż skarżący zostali pozbawieni praw ani że nie mogli zakwestionować decyzji o wydaleniu. Wręcz przeciwnie, mogli oni ubiegać się o pozostanie na terytorium Słowacji i mieli okazję do przedstawienia stosownej argumentacji.
Warto odnotować, że trzech sędziów złożyło zdania odrębne. Wskazali oni, że większość błędnie uznała, iż wydalenie nie miało charakteru grupowego, bo osoby nie były ze sobą powiązane. Podkreślili również, że z raportów rządu wynika, iż przesłuchania pokrywały się w czasie, co oznacza, że nie były one prowadzone indywidualnie. Ponadto raporty organizacji międzynarodowych cytowane w wyroku wskazywały na błędne procedury władz słowackich.
Warto podkreślić, że wyrok ten dotyczy problemów podobnych do tych, z jakimi mierzą się cudzoziemcy na naszej wschodniej granicy. Polskie sądy krajowe uznały jednak, że procedura dokumentowania rozmów z cudzoziemcami na granicy za pomocą notatek służbowych podpisanych wyłącznie przez funkcjonariusza Straży Granicznej jest niezgodna z prawem.