Sztuczna inteligencja może za jakiś czas przejąć obowiązki młodszych prawników i asystentów prawnych, ale człowieka z rynku prawniczego nie wyeliminuje.
Badacze na całym świecie próbują od dłuższego czasu przewidzieć, jak rozwój sztucznej inteligencji (AI) wpłynie na społeczeństwa. Z raportów think tanków i prac naukowców z poważnych ośrodków płynie wniosek, że każda branża powinna zastanowić się nad zagadnieniem. Wliczając w to prawników.

Narodziny inteligencji (sztucznej)

Czym jest „sztuczna inteligencja”? Termin ten powstał w latach 50. XX w., gdy zaczęto na poważnie zajmować się komputerami (to właśnie wtedy stworzono pierwsze laboratoria poświęcone sztucznej inteligencji – na MIT oraz na Carnegie Mellon University). W zamyśle jego twórcy Johna McCarthy’ego oznacza „konstruowanie maszyn, o których działaniu dałoby się powiedzieć, że są podobne do ludzkich przejawów inteligencji”. Potem do McCarthy’ego dołączyli inni: Marvin Minsky, Allen Newell, Herbert Simon, którzy stali się – razem z brytyjskim kryptologiem Alanem Turingiem – ojcami badań nad sztuczną inteligencją.
Turing zresztą już w 1950 r. zastanawiał się nie tylko, czy maszyna może myśleć i co znaczy myślenie, lecz także czy może powstać maszyna, której uda się przekonać człowieka, że nią nie jest. Tak właśnie został opracowany tzw. test Turinga, jeden z pierwszych eksperymentów badających relacje człowiek – maszyna. Test polega na tym, że maszyna ma za zadanie tak prowadzić konwersację z człowiekiem, by uznał on, że jego rozmówca jest takim samym człowiekiem jak on.
Niezależny ekspert deep learning, dr Piotr Migdał, jest zdania, że o ile w najbliższym czasie nie ma na to szans w rozmowie, o tyle możemy się spodziewać problemów z rozróżnieniem autorstwa tekstu pisanego. Tweety czy proste informacje prasowe napisane przez program mogą być już teraz nieodróżnialne dla użytkownika. Bardziej skomplikowane, wielopoziomowe teksty, np. umowy, mogą być problematyczne i jeszcze potrzebują człowieka.
Piotr Migdał zwraca uwagę na kwestie rozumienia języka i świata.
– Umowa to nie kod programistyczny – tłumaczy ekspert. – Choć język prawniczy jest o wiele bardziej formalny niż potoczny, pozostanie niejasność. Nawet jeśli nie na poziomie języka, to świata zewnętrznego, np. co dokładnie powiedziała osoba związana klauzulą poufności i czy można to uznać za jej złamanie. Albo czy dostarczony towar spełnia warunki specyfikacji.
Nie ma natomiast przeszkód, żeby za kilka lat sztuczna inteligencja mogła wyciągać z umów czy zestawień podsumowania i tworzyć na ich podstawie kilkustronicowe raporty. Ekspert porównuje to do branży medycznej.
– Nie sądzę, że w najbliższej przyszłości będzie można zastąpić pełną diagnozę lekarską przy pomocy AI. Może ona wprawdzie czasem lepiej niż radiolog lub histopatolog sklasyfikować schorzenie na podstawie zdjęcia rentgenowskiego, mikroskopowego lub skanów MRI, zwykle jednak daleko jej do pełnej diagnozy (historia pacjenta, wywiad, inne wyniki) – wyjaśnia naukowiec.
Z Piotrem Migdałem zgadza się prof. Aleksandra Przegalińska, filozofka i badaczka sztucznej inteligencji z Harvardu.
– Generalnie uważam, że zmierzamy nie w kierunku zastąpienia prawników przez AI, lecz udostępnienia prawnikom potężnych narzędzi wsparcia w ich pracy – wyjaśnia.
Zdaniem ekspertki nawet GPT-2, najlepszy obecnie generator tekstu, nie zdaje testu Turinga.
– Większość najnowszych narzędzi z dziedziny text-to-speech lub context-to-speech coraz lepiej radzi sobie z interakcją, ale nie przekłada się to jeszcze na faktyczne rozumienie komunikatów na poziomie człowieka, do tego jeszcze bardzo daleka droga. Moim zdaniem idziemy teraz zdecydowanie w kierunku wąsko specjalizowanej AI wysokiej klasy – wyjaśnia prof. Przegalińska.
Obecnie dzieli się sztuczną inteligencję na wąską i ogólną. Podział ten sprowadza się do możliwości działania maszyny. Wąska sztuczna inteligencja robi wyłącznie to, do czego została zaprogramowana przez swoich twórców, nie wykazując kreatywności ani inicjatywy. Tak działają zaawansowane programy do gry w szachy czy programy tworzące proste treści prasowe. Ogólna sztuczna inteligencja, zdolna do rozumienia świata podobnie jak człowiek, jest jeszcze przed nami, choć warto zauważyć, że już teraz ta wąska przyprawia niektórych badaczy o dreszcze.
Od słynnej wygranej komputera Deep Blue z rosyjskim arcymistrzem szachowym Garrim Kasparowem upłynęło już ponad 20 lat i całkiem niedawno maszyny zdobyły kolejny punkt w rozgrywce z ludźmi. Tym razem uległ koreański mistrz gry w go. Porażka sprawiła, że stracił on ochotę do gry, a sam mecz odbił się szerokim echem także poza światem nauki. Słynny politolog Henry Kissinger na łamach „The Atlantic” wyraził zaniepokojenie kierunkiem, w jakim mogą pójść dalsze prace nad sztuczną inteligencją. Toczą się obecnie gorące dyskusje na temat etyki w badaniach nad AI, wykorzystania jej w konfliktach zbrojnych. Prawnicy specjalizujący się w nowych technologiach oraz prawach człowieka powinni się pilnie zająć m.in. autonomicznymi systemami bojowymi, w których decyzji o eliminacji celu nie podejmowałby człowiek, lecz maszyna. Rozważa się wreszcie wpływ sztucznej inteligencji na rynek pracy czy... prawo autorskie.
Jednej z najciekawszych pożywek dla tych rozważań dostarczyła sytuacja z Chin. Sąd w Shenzhen – zresztą technologicznego zagłębia Chińskiej Republiki Ludowej, odpowiednika amerykańskiej Doliny Krzemowej – orzekł, że tekstowi stworzonemu przez sztuczną inteligencję przysługuje ochrona prawnoautorska. Casus dotyczył newsa napisanego przez program tworzący proste informacje na temat świata finansów, technologii i sportu, który został następnie zamieszczony na stronie przez konkurencję bez podania autorstwa.
Chociaż sama sztuczna inteligencja nie posiada, przynajmniej na razie, osobowości prawnej (choć warto się pochylić i nad tym zagadnieniem), a w jej imieniu występowali prawnicy firmy, która ją stworzyła, chiński sąd przyznał rację powodom (twórcom programu), odrzucając argumenty pozwanego, że skoro AI nie jest człowiekiem, to nie może być twórcą. Z punktu widzenia sądu w Shenzhen, jeśli wytwór ma oryginalny charakter, wewnętrzną logikę i jest czytelny dla użytkownika, to jest utworem z punktu widzenia prawa autorskiego i przysługuje mu ochrona.
W miarę postępu prac nad sztuczną inteligencją takich spraw będzie przybywać. Istnieją już programy zajmujące się tworzeniem muzyki czy obrazów, a ewentualne sukcesy prawników reprezentujących AI w sądach powinny przełożyć się na inne istoty pozaludzkie. Głośna sprawa małpy, która zrobiła selfie, pewnie nie wróci do sądu, ale mogą pojawić się podobne przypadki. W tamtej sprawie sąd uznał, że zwierzęciu nie przysługują prawa autorskie, ale moim zdaniem to tylko kwestia czasu, gdy poruszona zostanie problematyka osobowości prawnej istot pozaludzkich (w tym niebiologicznych).

Krzemowy sędzia w akcji

Sztuczna inteligencja jest dzisiaj dość ciekawym obszarem inwestycyjnym, choć nie zawsze opłacalnym. Japoński Softbank wyłożył prawie 0,5 mld dol. na start-up, który miał w założeniu pomóc przy kontroli jakości pizzy. Ta inwestycja okazała się wyjątkowo nietrafiona, ale nie zraża to innych, którzy bardzo chętnie sięgają do sztucznej inteligencji – także w branży prawniczej czy finansowej.
Całkiem niedawno amerykański Nasdaq zaczął korzystać ze sztucznej inteligencji przy analizie transakcji, mając nadzieję na wykrywanie chociażby manipulacji kursami. Rok prac badawczo-rozwojowych zaowocował opracowaniem narzędzi pozwalających analitykom na bardziej skuteczną pracę poprzez wykorzystanie między innymi deep learningu. Także londyńska giełda korzysta z podobnych rozwiązań.
Może się okazać, że w nieodległej przyszłości prawnicy reprezentujący sztuczną inteligencję będą dochodzić praw autorskich przed sędzią niebędącym człowiekiem. Taki model rozważa Estonia, gdzie Ministerstwo Sprawiedliwości poprosiło tamtejszego UODO o zaprojektowanie sztucznej inteligencji, która mogłaby analizować wpływające do sądu proste sprawy – o wartości poniżej 8 tys. euro – a następnie na ich podstawie wydawać orzeczenia. W takim modelu ludzki sędzia miałby jedynie akceptować werdykt wydany przez program lub go odrzucić. Strony miałyby drogą elektroniczną wprowadzać do systemu dokumenty, np. pozew oraz załączniki, a następnie program dokonywałby wstępnej oceny dowodów oraz argumentacji.
Estonia jest zresztą bardzo ciekawym przykładem wdrażania nowych technologii w administracji. Estońscy rolnicy otrzymują pokaźne dotacje z budżetu państwa na koszenie traw. Nie zawsze jednak wiadomo, czy dotacje są wydawane prawidłowo, a koszenie rzeczywiście się odbywa. Z pomocą przyszła Europejska Agancja Kosmiczna, która przekazuje władzom zdjęcia pól wykonane z kosmosu. Fotografie są piksel po pikselu poddawane analizie przez algorytm stworzony przez obserwatorium astronomiczne w Tartu. Wprowadzenie algorytmu pozwoliło państwu zaoszczędzić 1 mln dol. w pierwszym roku jego funkcjonowania.
Także w samej administracji widać zmiany. CV pracowników, którzy odchodzą lub są zwalniani z administracji publicznej, jest poddawane obróbce przez specjalny algorytm analizujący życiorys punkt po punkcie, a następnie łączący zwalnianego pracownika z potencjalnym pracodawcą. Tak skonstruowany system w trzech czwartych przypadków zaowocował nową pracą dla zwalnianego.
Nie tylko Estonię interesuje sztuczna inteligencja. Rząd Wielkiej Brytanii stawia np. na wspomagane przez sztuczną inteligencję zarządzanie ruchem na drodze czy organizację witryn internetowych z wykorzystaniem przetwarzania języka naturalnego.

Mecenas robot

Takie zadania jak research prawniczy czy analiza umów również mogą być w dość bliskiej przyszłości z powodzeniem wykonywane przez sztuczną inteligencję wspomagającą prawników w ich pracy.
Z tego założenia wyszli twórcy systemu informacji prawnej ROSS – prawnik Andrew Arruda oraz informatycy Jimov Obiagele i Pargles Dall’Oglio. Tworzony od 2014 r. przez trójkę znajomych z Uniwersytetu w Toronto oraz Uniwersytetu Saskatchewan ROSS przyciągnął uwagę inwestorów z Doliny Krzemowej, co zaowocowało współpracą i pozyskaniem finansowania od związanej z kancelarią Dentons spółki NextLaw Labs.
Zamiast stosowania słów kluczowych w wyszukiwaniu informacji, dzięki wykorzystaniu przetwarzania języka naturalnego, systemowi ROSS zadaje się konkretne pytania. System przeszukuje następnie dostępne bazy danych, wyszukując sprawy sądowe, które mogą posłużyć np. w pracy nad argumentacją. Z systemu korzystać zaczęły już niektóre globalne firmy prawnicze.
ROSS to tylko jeden z przykładów zastosowania sztucznej inteligencji w branży prawniczej. Na przykład prof. Martin Katz z Chicago-Kent College of Law pracuje wraz z zespołem nad algorytmem pozwalającym przewidywać na podstawie dostępnej bazy orzeczeń sądowych, jaki werdykt zostanie wydany przez amerykański Sąd Najwyższy.
Kancelarie prawnicze z Wielkiej Brytanii nie pozostają w tyle. Sztuczną inteligencję stosuje się przy due dilligence czy fuzjach i przejęciach, a technologia pomagająca prawnikom w pracy pochodzi m.in. z Czarnogóry. Tamtejszy start-up Uhura (ma biura w Podgoricy i Londynie) oferuje np. narzędzie pomagające w sporządzaniu umów. Uhura AI, która dostała w zeszłym roku prawie 400 tys. funtów finansowania od inwestorów, sprawdza, czy prawnik nie zapomniał czegoś zapisać w umowie oraz pomaga przy analizie konkraktów. Stosowane są chatboty, które wykorzystując rozpoznawanie głosowe oraz deep learning, pomagają klientom w prostych sprawach dotyczących choćby mandatów za parkowanie czy odszkodowań za overbooking w turystyce.
– Kancelarie również inwestują w automatyzację i machine learning, głównie przy sprawach procesowych (ediscovery, disclosure), gdzie dotychczas tabuny asystentów prawnych i młodszych prawników musiały przeczytać i przeanalizować tony dokumentów w celu rozpoznania, które z nich mają być przedstawione przed sądem. Teraz komputery stosują predictive coding, czytają i tagują dokumenty, które mają być włączone do procesu – wyjaśnia mecenas Veronika Lipinska z londyńskiego biura BDO, współautorka książki o między innymi sztucznej inteligencji „The Proactionary Imperative: A Foundation for Transhumanism”.
Zdaniem mecenas Lipinskiej sztuczna inteligencja może za jakiś czas przejąć obowiązki młodszych prawników oraz asystentów prawnych, a sama branża się skurczy.
– Wszystko, co przewidywalne bądź zestandaryzowane, co nie wymaga indywidualnego podejścia do spraw klienta, będzie w najbliższej przyszłości wyparte przez machine lub deep learning, które będą tworzyć proste pisma, wypełniać druki itp. Widzimy już, że AI wyparło z rynku wielu asystentów prawnych lub paralegals (praktykantów i pracowników kancelarii bez uprawnień adwokackich – red.), którzy do tej pory zajmowali się prostymi funkcjami prawnymi. Europosłowie z komisji wolności i swobód obywatelskich Parlamentu Europejskiego już zainteresowali się zastosowaniem sztucznej inteligencji w zakresie prawa karnego oraz wykorzystaniem tej technologii w pracy policji i zorganizowali spotkanie poświęcone temu tematowi, które miało miejsce 20 lutego w Parlamencie Europejskim z udziałem europejskiego inspektora danych osobowych dr. Wojciecha Wiewiórowskiego.
Ostatecznie już teraz chiński system zaufania społecznego, system kontroli społeczeństwa budowany przez przewodniczącego Xi Jinpinga, wykorzystuje połączenie olbrzymich zbiorów danych, technologii rozpoznawania twarzy oraz w przyszłości także narzędzi pozwalających na przewidywanie zachowań. Być może niedługo niczym w filmie „Raport Mniejszości”, powstałym na podstawie opowiadania amerykańskiego pisarza science-fiction Philipa K. Dicka, będziemy masowo wykorzystywać sztuczną inteligencję do wyłapywania niepożądanych zachowań na podstawie analizy na przykład wpisów w sieci, zakupów książek czy czasu spędzonego z konkretnymi ludźmi.

Nauka i wiara

Sztuczna inteligencja może być też wykorzystywana w sprawach wyznaniowych. Jak to może wyglądać, pokazała niedawno Arabia Saudyjska. Chyba po raz pierwszy w historii został stworzony zautomatyzowany system wydawania... fatw (opinii teologicznych). Za pomocą strony www.iacad.gov.ae, dostępnej w wersjach arabsko i angielskojęzycznej, można zadać pytanie dotyczące szariatu, które następnie zostanie przeanalizowane przez sztuczną inteligencję. W pierwszej fazie przygotowano odpowiedzi na 205 pytań. Z czasem program automatyzacji fatw, zgodnie z zamierzeniami twórców, obejmie także zagadnienia związane np. z islamską bankowością.

Można sobie wyobrazić podobne mechanizmy na przykład przy analizie kodeksu prawa kanonicznego. Sztuczna inteligencja mogłaby wspomóc i odciążyć w pracy Kongregację Nauki Wiary oraz adwokatów kościelnych. Za Spiżową Bramą całkiem niedawno odbyła się zresztą konferencja poświęcona sztucznej inteligencji.