statystyki

Od publikacji artykułu do pozwania dziennikarza mogą upłynąć bardzo długie lata

autor: Paweł Matyja03.03.2020, 11:53; Aktualizacja: 03.03.2020, 11:54
prasa, media, gazety

Wielu dziennikarzy, nawet z dużych, ogólnokrajowych redakcji, nieustanie zadaje mi te pytania. Wniosek? Nie wiedzą, jak wygląda kwestia odpowiedzialności za słowo w czasie. Jako wieloletni dziennikarz i adwokat dostrzegam potrzebę omówienia tego zjawiska.źródło: ShutterStock

Telefon. W słuchawce: „pozwano nas. Artykuł powstał kilka lat temu, nikt nie żądał nawet sprostowania. Teraz nas pozywają/oskarżają. Czy to przypadkiem nie przedawnione? Dlaczego mamy odpowiadać po tak długim czasie?”.

Wielu dziennikarzy, nawet z dużych, ogólnokrajowych redakcji, nieustanie zadaje mi te pytania. Wniosek? Nie wiedzą, jak wygląda kwestia odpowiedzialności za słowo w czasie. Jako wieloletni dziennikarz i adwokat dostrzegam potrzebę omówienia tego zjawiska. Nie jest ono bowiem tak oczywiste, jak się z pozoru wydaje. Zacznijmy jednak od instytucji sprostowania. W teorii jest to bowiem pierwsze narzędzie, z którego skorzysta niezadowolony z danej publikacji czytelnik/słuchacz/widz. Zgodnie z art. 31a ustawy – Prawo prasowe sprostowanie powinno zostać nadane w placówce pocztowej operatora pocztowego lub złożone w siedzibie odpowiedniej redakcji, na piśmie, w terminie nie dłuższym niż 21 dni od dnia opublikowania materiału prasowego. Sprostowanie nadesłane po terminie najprawdopodobniej nie zostanie opublikowane.

Czy to oznacza, że jeśli ktoś przez lata nie domagał się sprostowania, nie może iść później do sądu, a dziennikarz jest już „bezpieczny”? Oczywiście nie. Procesy – zarówno karne, jak i cywilne – przeciwko dziennikarzom (autorom materiałów, wydawcom, redaktorom naczelnym), nie wymagają bowiem wcześniejszego formalnego domagania się sprostowania. W sądach takich spraw jest bez liku.

Najgroźniejsze z punktu widzenia dziennikarza (bo w przypadku przegranej staje się przestępcą) są oczywiście procesy karne. Mam na myśli te z art. 212 i 216 kodeksu karnego, czyli dotyczące zniesławienia i znieważenia.

Zniesławienie i znieważenie to przestępstwa ścigane z prywatnego, a nie prokuratorskiego aktu oskarżenia, zatem w kwestii odpowiedzialności karnej w czasie zastosowanie znajdzie art. 101 par. 2 k.k. Zgodnie z nim karalność przestępstwa ściganego z oskarżenia prywatnego ustaje z upływem roku od czasu, gdy pokrzywdzony dowiedział się o osobie sprawcy przestępstwa, nie później jednak niż z upływem trzech lat od czasu jego popełnienia. Oznacza to, że jeśli ktoś od początku wiedział, kto jest sprawcą czynu, ale na walkę w sądzie zdecydował się dopiero po np. dwóch latach, nie doczeka się wyroku skazującego dziennikarza, lecz umorzenia postępowania z uwagi na przedawnienie karalności.


Pozostało 73% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane