statystyki

Krajewski: Wyroki dotyczące „znacznej ilości” narkotyków są bardzo rozbieżne [WYWIAD]

autor: Piotr Szymaniak11.02.2020, 07:39; Aktualizacja: 11.02.2020, 07:40
Przykładowo według orzeczeń tego samego krakowskiego sądu apelacyjnego „znaczna ilość” raz definiowana jest jako ilość wystarczająca do odurzenia kilkudziesięciu osób, a innym razem kilkudziesięciu tysięcy osób.

Przykładowo według orzeczeń tego samego krakowskiego sądu apelacyjnego „znaczna ilość” raz definiowana jest jako ilość wystarczająca do odurzenia kilkudziesięciu osób, a innym razem kilkudziesięciu tysięcy osób.źródło: ShutterStock

Prof. Krzysztof Krajewski: Cały przepis dotyczący posiadania narkotyków to klasyczny przykład kryminalizacji zastępczej. W założeniu chodziło o to, by karać handlarzy. A w praktyce to najczęściej użytkownicy obrywają po głowie.

Rzecznik generalny TSUE zajął stanowisko w sprawie niedookreślenia pojęcia „znacznej ilości narkotyków” (sprawa C – 634/18). Choć z opinii nie wynika jednoznaczny nakaz doprecyzowania tego znamienia w naszej ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii, to jednocześnie nie do pogodzenia z prawem unijnym jest sytuacja, w której orzecznictwo jest tak rozbieżne. Jak zatem należałoby zaradzić tej sytuacji, by uczynić zadość regulacjom unijnym oraz by adresat normy prawnej wiedział, co mu grozi za konkretny czyn?

To jest niezwykle złożona i trudna do jednoznacznego rozstrzygnięcia sprawa. Możliwe rozwiązania zależą od kwestii związanych z kulturą i elementami systemu prawnego danego kraju. Rzecznik rzeczywiście nie wymaga uregulowania tej kwestii w prawie, ale widzi potrzebę dokładniejszego doprecyzowania tego w orzecznictwie. I trudno się temu dziwić. Do tej pory poszczególne judykaty dotyczące znacznej ilości są niesłychanie rozbieżne. Przykładowo według orzeczeń tego samego krakowskiego sądu apelacyjnego „znaczna ilość” raz definiowana jest jako ilość wystarczająca do odurzenia kilkudziesięciu osób, a innym razem kilkudziesięciu tysięcy osób. Tak więc niewątpliwie istnieje ogromna potrzeba zniwelowania rozbieżności, ale tak naprawdę w polskim systemie sądowym i prawnym nie ma instrumentu, który mógłby być dobrze w tym celu wykorzystany. Dawniej, w czasach PRL, było coś, co się nazywało wytyczne wymiaru sprawiedliwości i praktyki sądowej, które wydawał Sąd Najwyższy.

Rozumiem, że to takie narzędzie służące do ujednolicenia orzecznictwa.

Raczej do ręcznego sterowania orzecznictwem sądów niższych instancji. Tym bardziej, że według ówczesnych przepisów naruszenie wytycznych mogło być podstawą do wniesienia rewizji nadzwyczajnej. Wytyczne zostały w 1990 r. zlikwidowane, właśnie ze względu na to, że służyły władzy do ręcznego sterowania. Teraz można by się zastanawiać, czy to było słuszne. Oczywiście pod warunkiem, że mamy niezależny Sąd Najwyższy. Gdyby taka instytucja wytycznych – odpowiednio ukształtowana, nie za daleko idąca – istniała przez ostatnie 30 lat, to rozwiązałoby to co najmniej kilka problemów, związanych nie tylko z posiadaniem narkotyków. No, ale teraz, z uwagi na wszystko, co może się stać z SN, niestety wracamy do sytuacji, w której takie wytyczne mogłyby być poważnym problemem. W każdym razie z podobnym problem dotyczącym określania ilości narkotyków borykali się Czesi. Z tym, że tam chodziło o niedoprecyzowanie pojęcia „nieznacznej ilości”.


Pozostało 85% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane