Po zmianach to prezydent, za pomocą regulaminu urzędowania, a nie jak dotychczas zgromadzenie ogólne sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego, będzie decydował o wewnętrznym ustroju NSA. Taki manewr PiS już raz przeprowadził, wiele miesięcy temu, w Sądzie Najwyższym. Pozwolił on skutecznie wprowadzić na sale rozpraw sędziów wybranych przez obecną, budzącą kontrowersje Krajową Radę Sądownictwa.

Można więc przypuszczać, że nowy regulamin urzędowania NSA będzie zawierał podobne rozwiązania jak ten stosowany w Sądzie Najwyższym. To oznaczałoby odebranie prezesom izb NSA uprawnienia do ustalania terminów posiedzeń oraz składów orzekających. Tak było w przypadku SN. W regulaminie tego sądu zapisano także, że „przydzielając sprawy, prezes SN nie może pominąć sędziego, któremu według kolejności alfabetycznej powinna zostać przydzielona sprawa”. Zostało to odczytane jako próba wywarcia nacisku na tych prezesów izb Sądu Najwyższego, którzy wstrzymywali się od wyznaczania do składów orzekających nowych sędziów SN. Jak się okazało, było to działanie skuteczne – już od wielu miesięcy biorą oni udział w orzekaniu.