Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego przekazała do ponownego rozpoznania Wyższemu Sądowi Dyscyplinarnemu Radców Prawnych sprawę radcy prawnego, który współpracował z wojskowymi służbami informacyjnymi PRL. Zdaniem sędziów wymierzona kara była zbyt niska.
Sprawa dotyczyła radcy prawnego, który w zeszłym roku został uznany przez sąd dyscyplinarny przy Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Katowicach za winnego tzw. kłamstwa lustracyjnego (czyli złożenia niezgodnego z prawdą oświadczenia ws. współpracy ze służbami PRL). Mecenasa w ramach kary na trzy lata zawieszono w prawie do wykonywania zawodu oraz zakazano sprawowania patronatu nad aplikantami radcowskimi. Od tego wyroku odwołanie wniósł minister sprawiedliwości, uznając, iż sankcja ta jest zbyt łagodna w stosunku do wagi czynu. Wyższy Sąd Dyscyplinarny Radców Prawnych podtrzymał jednak w mocy wyrok. Wówczas minister złożył kasację do Sądu Najwyższego, ponownie zarzucając rozstrzygnięciu niewspółmiernie niski wymiar kary.
Obecny na rozprawie zastępca głównego rzecznika dyscyplinarnego Piotr Karwat wniósł o oddalenie kasacji, gdyż była ona oparta tylko na tym jednym zarzucie. Podkreślił też, że wszystkie osoby objęte obowiązkiem złożenia oświadczenia lustracyjnego wykonują zawód zaufania publicznego lub sprawują funkcję publiczną. Nie ma więc powodu, by uznawać, że kłamstwo lustracyjne radcy prawnego jest bardziej szkodliwe społeczne niż kłamstwo np. posła czy sędziego. Ponadto, gdyby za nierozliczenie się ze współpracy ze służbami w przeszłości karać wydaleniem z zawodu, zabrakłoby kar za poważniejsze delikty – jak np. donoszenie na własnego klienta obecnym służbom.
Reklama
Skład orzekający nie podzielił jednak tej argumentacji i uwzględnił kasację. Wskazał, że każde kłamstwo przedstawiciela zawodu zaufania publicznego jest szczególnie szkodliwe społecznie. W przypadku radcy prawnego, jego praca opiera się na wzajemnym zaufaniu z klientem, więc naruszenie go znacznie utrudnia, jeśli nie uniemożliwia wykonywania tej profesji. Sąd Najwyższy zauważył też, że obwiniony miał 30 lat na rozliczenie się z przeszłością, jednak trzymał ją w tajemnicy właśnie dzięki znajomościom w służbach. Gdyby jego klienci wiedzieli od początku, że był tajnym współpracownikiem, być może nie skorzystaliby z jego usług. Samorząd radcowski powinien się więc dobrze zastanowić, czy chce mieć kogoś takiego w swoich szeregach.
Izba Dyscyplinarna nie rozstrzygnęła jednak co do kary, a jedynie przekazała sprawę do ponownego rozpoznania Wyższemu Sądowi Dyscyplinarnemu Radców Prawnych. Wskazała także, iż w przeszłości osoby, które rozliczyły się z przeszłością agenturalną, ponosiły znacznie mniejsze konsekwencje niż te, które ją zataiły.

orzecznictwo

Wyrok Sądu Najwyższego z 28 listopada 2019 r., sygn. akt II DSI 74/19. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia