Dziś prezydent odbierze ślubowanie od trzech nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego: Krystyny Pawłowicz, Stanisława Piotrowicza i Jakuba Steliny. Zastąpią oni Stanisława Rymara, Piotra Tuleję oraz Marka Zubika, których dziewięcioletnie kadencje zakończyły się 3 grudnia. Korzystając z tej okazji, sędziowie Zubik i Tuleja wydali oświadczenie, w którym bardzo gorzko odnieśli się do tego, co działo się z TK w ciągu ostatnich czterech lat.
„Zaczynaliśmy obowiązki sędziowskie w Trybunale Konstytucyjnym, którego działalność cieszyła się powszechnym uznaniem. (…) Niestety koniec naszej kadencji przypada na czas, w którym ponad trzydziestoletni dorobek Trybunału Konstytucyjnego w dużej mierze został zakwestionowany i zaprzepaszczony” – możemy przeczytać w oświadczeniu.
Sędziowie TK w stanie spoczynku podkreślają, że orzeczenia trybunału przestały się cieszyć powszechnym szacunkiem sądów polskich i międzynarodowych. A przez trwający od czterech lat kryzys konstytucyjny TK nie jest już w stanie wypełniać w sposób efektywny swoich obowiązków, a więc stać na straży demokratycznego państwa prawa.
Reklama

Reklama
Tuleja i Zubik wskazują także na przyczyny tego stanu rzeczy. Ich zdaniem przyczynił się do tego także sam trybunał. Podnoszą m.in. kwestię upolitycznienia sądu konstytucyjnego. Twierdzą, że stał się on jeszcze jednym narzędziem, które politycy wykorzystują do realizacji bieżącej polityki.
W oświadczeniu podkreślono również, że dokonano ingerencji w strukturę trybunału, która przecież została określona w konstytucji. „W szczególności w 2016 r., chcąc uzyskać doraźny cel polityczny, przekreślono sens istnienia konstytucyjnego organu trybunału, jakim jest jego wiceprezes” – przypominają sędziowie TK w stanie spoczynku.
Chodzi tutaj o opisywaną przez DGP decyzję dopiero co powołanej na stanowisko prezesa trybunału Julii Przyłębskiej o upoważnieniu zaliczanego do tzw. sędziów dublerów Mariusza Muszyńskiego do zastępowania jej w realizacji wszystkich wynikających z przepisów prawa uprawnień prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Tym samym wiceprezes TK (wówczas funkcję tę pełnił jeszcze Stanisław Biernat) stał się de facto wydmuszką.
Tuleja i Zubik przypominają również, że TK nadal, choć od wpłynięcia wniosku prokuratora generalnego minęły prawie cztery lata, nie zajął się kwestią poprawności dokonanego w 2010 r. wyboru trzech sędziów trybunału. Chodzi oczywiście o wybór Tulei, Zubika i Rymara. Tymczasem, jak zaznaczono w oświadczeniu, „jest to sprawa, która powinna była być traktowana jako pilna, chociażby dla zachowania powagi samego Trybunału i jego zewnętrznej niezależności (…)”.
Przypomnijmy, wniosek został oceniony przez ekspertów jako wygodne narzędzie do odsuwania tzw. starych sędziów od spraw, które były istotne dla obecnej ekipy rządzącej. W przypadku Marka Zubika było to narzędzie tak bardzo skuteczne, że sędzia ten od stycznia 2017 r. aż do zakończenia swojej kadencji w grudniu br. nie brał udziału w wydaniu ani jednego orzeczenia przez sąd konstytucyjny (DGP pisał o tym jako pierwszy). Jak sam przyznał w liście skierowanym do Julii Przyłębskiej, na skutek jej zarządzeń od spraw odsuwany był 20 razy, w tym czterokrotnie, gdy pełnił funkcję sprawozdawcy.
Kończąc swoje oświadczenie, sędziowie trybunału w stanie spoczynku podkreślają, że pogłębianie się kryzysu konstytucyjnego prowadzi do chaosu prawnego w Polsce. Apelują o powrót do przestrzegania podstawowych zasad państwa prawa.
Tymczasem nic nie wskazuje na to, aby sytuacja Trybunału Konstytucyjnego miała w najbliższym czasie się poprawić. Nowi sędziowie TK, od których prezydent odbierze dziś ślubowanie, wywołują bowiem sporo kontrowersji. Dotyczy to przede wszystkim Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza. Oboje jeszcze do niedawna byli politykami PiS, aktywnie biorącymi udział w przeprowadzaniu zmian w wymiarze sprawiedliwości. Zmian, które zdaniem wielu prawników są nie do pogodzenia z porządkiem konstytucyjnym. Poza tym za Stanisławem Piotrowiczem ciągnie się komunistyczna przeszłość – w czasach PRL był prokuratorem.