Przepisy o skardze nadzwyczajnej obowiązują już ponad półtora roku (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 825). I choć nie sprawdziły się wcześniejsze obawy, że nowe rozwiązanie zachwieje stabilnością systemu prawnego, o czym pisaliśmy w DGP na początku października br., to już po raz kolejny okazuje się, że instytucja ta staje się powodem powstania rozbieżności w orzecznictwie Sądu Najwyższego. Pojawiło się pytanie, czy teraz zainteresowany uzyskaniem stwierdzenia niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia nie powinien najpierw postarać się wzruszyć to orzeczenie za pomocą skargi nadzwyczajnej. A dwie różne izby SN dają na nie dwie różne odpowiedzi. Na problem ten zwrócił uwagę Leszek Bosek, sędzia Sądu Najwyższego orzekający w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. To właśnie ta izba jest właściwa do rozpatrywania skarg nadzwyczajnych.

Izba Cywilna odrzuca…

– W orzecznictwie Sądu Najwyższego w sprawie dopuszczalności skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia ujawniła się istotna rozbieżność. Izba Cywilna jednolicie przyjmuje, że wprowadzenie skargi nadzwyczajnej rodzi po stronie wnoszącego skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia obowiązek wykazania, że wzruszenie zaskarżonego wyroku nie jest możliwe także w wyniku wniesienia skargi nadzwyczajnej. W konsekwencji skargi są rutynowo odrzucane, a sama instytucja skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia stała się martwa – zauważa sędzia Bosek.

Przykładowo w postanowieniu o sygn. akt III CNP 9/18 wydanym w Izbie Cywilnej sąd uznał, że uwzględnienie skargi nadzwyczajnej prowadzi do uchylenia zaskarżonego orzeczenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania albo do uchylenia zaskarżonego wyroku i orzeczenia na nowo co do istoty sprawy, a więc do eliminacji przyczyny „szkody judykacyjnej”. A skoro tak to „jest oczywiste, iż spełniając wymagania określone art. 4245 par. 1 pkt 5 k.p.c., wnoszący skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia musi wykazać, że wzruszenie zaskarżonego wyroku nie jest możliwe także w wyniku wniesienia skargi nadzwyczajnej”.

W innym postanowieniu (sygn. akt II CNP 45/18) SN wskazał: „Należy przyjąć, iż począwszy od dnia 4 kwietnia 2018 r. (kiedy to weszła w życie nowelizacja ustawy o SN wprowadzająca skargę nadzwyczajną – przyp. red.), strona wnosząca skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, wypełniając obowiązek nałożony w art. 4245 par. 1 pkt 5 k.p.c., musi wykazać, że złożyła do uprawnionego organu (art. 89 par. 2 ustawy o SN) wniosek o wniesienie skargi nadzwyczajnej i nie został on uwzględniony. Niewykazanie tej okoliczności powoduje odrzucenie skargi na podstawie art. 4248 par. 1 k.p.c.”.

Co więcej, pogląd ten jest odnoszony nawet do skarg, które zostały wniesione przed wejściem w życie przepisów o skardze nadzwyczajnej. W postanowieniu o sygn. akt II CNP 6/19 czytamy m.in., że: „W ustawie o Sądzie Najwyższym nie zawarto żadnej regulacji intertemporalnej dotyczącej wpływu wprowadzenia do systemu prawnego skargi nadzwyczajnej na dopuszczalność skarg o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia wniesionych przed dniem 3 kwietnia 2018 r.”. Oznacza to, że ustawę tę należy w tym zakresie stosować od chwili jej wejścia w życie, tj. uwzględniać istnienie skargi nadzwyczajnej także w wypadku, w którym skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia została wniesiona przed 3 kwietnia 2018 r.

…a Izba Pracy pracuje

Inne podejście prezentuje natomiast Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Po 3 kwietnia 2018 r. w dalszym ciągu merytorycznie rozpoznaje skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia. Bada więc z urzędu dopuszczalność skarg, a badanie to nie wykazuje przeciwwskazań do ich merytorycznego rozpoznania.

W ten sposób SN postąpił np. w wyroku z 5 marca 2019 r. (sygn. akt I BP 10/17), wyroku z 7 lutego 2019 r. (sygn. akt I BP 9/17) czy wydając wyrok 14 listopada 2018 r., w sprawie o sygn. akt III BP 5/17.

– Można to rozumieć w ten sposób, że Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych nie traktuje skargi nadzwyczajnej jako środka, który przysługuje stronie – zauważa sędzia Leszek Bosek, który zauważa, że na gruncie obowiązującego prawa skarga nadzwyczajna nie przysługuje stronie, lecz podmiotom publicznym, na czele z rzecznikiem praw obywatelskich i prokuratorem generalnym.

Konieczna uchwała całego SN

Tymczasem, jak zauważa prof. Michał Romanowski, cywilista z Uniwersytetu Warszawskiego, już sama nazwa skargi nadzwyczajnej wskazuje, że ten środek powinien być stosowany w ostateczności, po wyczerpaniu wszystkich innych dostępnych środków w systemie prawa cywilnego. – Ustawodawca doszedł do wniosku, że skoro po wyczerpaniu wszystkich dotychczasowych środków w systemie prawa nadal może być utrzymany wyrok, który jest rażąco niesprawiedliwy, to należy wprowadzić jeszcze jeden bezpiecznik w postaci skargi nadzwyczajnej. I właśnie ta nowa instytucja ma być taką skargą ostatniej szansy. Dlatego mimo całej sympatii dla sędziów Izby Cywilnej bliższe jest mi stanowisko, na jakim stoi w tym zakresie Izba Pracy – mówi prof. Romanowski. Który zgadza się, że interpretacja Izby Cywilnej doprowadziłaby de facto do unicestwienia instytucji skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia.

Zdaniem ekspertów sprawa jest tak poważna, że rozbieżności w tym względzie powinny być usunięte w drodze uchwały Sądu Najwyższego. W tym celu I prezes może złożyć abstrakcyjny wniosek.