Do wejścia w życie reformy kodeksu postępowania cywilnego coraz bliżej. Większość zmian zacznie obowiązywać 7 listopada 2019 r. Inaczej niż zwykle nowe regulacje (z nielicznymi wyjątkami) stosować się będzie do spraw w toku, co zachęca do wnikliwego przyjrzenia się zmianom.
Szczególnemu przeobrażeniu uległy postanowienia – najczęściej występujące w procesie orzeczenia i najważniejsze czynności decyzyjne sądów o charakterze formalnym (pozostawiam na boku kwestię postanowień merytorycznych, wydawanych w postępowaniu nieprocesowym, którymi sąd rozstrzyga o przedmiocie postępowania).

Co się zmienia

Najważniejsze zmiany przewidują:
■ zniesienie zasady, że wydane na posiedzeniu niejawnym zaskarżalne postanowienia uzasadniane są z urzędu,
■ możliwość zastąpienia uzasadnienia odwołaniem do pisma strony, której wniosek został uwzględniony postanowieniem,
■ masowe wprowadzenie tzw. zażaleń równoległych (do innego składu tego samego sądu) – w miejsce dewolutywnych (do sądu wyższej instancji).
Nowelizacja zmienia obowiązującą od wejścia w życie k.p.c. w 1965 r. regułę, iż zaskarżalne postanowienia wydane na posiedzeniu niejawnym z urzędu doręcza się stronie wraz z uzasadnieniem. Zgodnie z nowym art. 357 par. 21 k.p.c. postanowienia takie będą doręczane bez uzasadnienia. Uzasadnienie będzie doręczane tylko tej stronie, która zażąda jego sporządzenia i doręczenia postanowienia z uzasadnieniem w terminie tygodniowym od doręczenia postanowienia. Wniosek o uzasadnienie będzie podlegał (a właściwie już podlega, bo odpowiednie zmiany w ustawie o kosztach sądowych w sprawach cywilnych obowiązują od 21 sierpnia 2019 r.) opłacie 100 zł.
Zmiany ustawodawca wytłumaczył tym, że wysiłek poświęcony na sporządzenie uzasadnienia zostaje zmarnowany, gdy nie zostanie użyty do zaskarżenia postanowienia. Zysk na uwolnieniu sądu od konieczności uzasadnienia swojej decyzji ma zdaniem autorów nowelizacji przeważyć nad ewentualnym kosztem w postaci wydłużenia postępowania o czas obiegu korespondencji związanej z koniecznością złożenia wniosku o uzasadnienie.

Nienajlepszy pomysł

Nowe rozwiązanie jest nietrafne. Po pierwsze, błędne jest samo założenie, że sens uzasadnienia zamyka się w umożliwieniu zaskarżeniu orzeczenia. Wyjaśnienie stronie przyczyn podjęcia wobec niej istotnej (skoro zaskarżalnej) decyzji procesowej jest z punktu widzenia praworządności zawsze korzystne. Wysiłek sądu nie marnuje się, gdy orzeczenie nie zostanie zaskarżone. Przeciwnie, często to dobrze napisane uzasadnienie przekonuje stronę do słuszności rozstrzygnięcia powodując, że zażalenie nie zostaje wniesione.
Po drugie, postanowienia wpadkowe nie wymagają zwykle dużego nakładu pracy, a i ich uzasadnienia najczęściej są bardzo skrótowe (i takie powinny być). Więcej wysiłku wiąże się z postanowieniami kończącymi postępowanie w sprawie, ale tego rodzaju orzeczenia najczęściej i tak podlegają zaskarżeniu (strony zwykle są zainteresowane, dlaczego ich sprawa nie może zakończyć się wyrokiem). Więcej pracy wymagają również postanowienia o zabezpieczeniu, ale te także są często zaskarżane, a poza tym poznanie poglądu sądu na sprawę jest zwykle jedną z przyczyn złożenia wniosku o zabezpieczenie (a zatem i w tych sprawach wnioski o uzasadnienie i tak będą pewnie składane).

Możliwe spowolnienie

Zwolnienie sądów z obowiązku uzasadniania postanowień z urzędu może więc zakładanych korzyści nie przynieść. Na pewno zaś znacznie postępowanie spowolni. Moment skutecznego zaskarżenia postanowienia ulegnie przesunięciu co najmniej o miesiąc (czas pomiędzy doręczeniem postanowienia, złożeniem wniosku o uzasadnienie i doręczeniem uzasadnienia). Niemożliwa stanie się natychmiastowa polemika z postanowieniem (obecnie strona może wnieść zażalenie od razu po ukazaniu się uzasadnienia w portalu sądowym, nawet przed jego doręczeniem). Szansa na wytknięcie sądowi ewentualnych poważnych błędów i uchylenia postanowienia w ramach samokontroli (art. 395 par. 2 k.p.c.) lub wstrzymanie jego wykonania (art. 396 k.p.c.) ulegną analogicznemu odsunięciu.
Zapewne testowane będą zażalenia łączone z wnioskami o uzasadnienie (składane od razu po doręczeniu samego postanowienia), ale można spodziewać się, że będą odrzucane jako przedwczesne, a zatem niedopuszczalne (praktyka sądów w odniesieniu do środków odwoławczych składanych przed otwarciem terminu, np. przed doręczeniem wyroku z uzasadnieniem, jest niejednolita).
Z powyższych względów optymalnym rozwiązaniem byłoby zachowanie zasady doręczania zaskarżalnych postanowień wydanych na posiedzeniu niejawnym wraz z uzasadnieniem. Bezwzględnie zasada ta powinna być zaś zachowana w zakresie postanowień kończących postępowanie oraz dotyczących zabezpieczenia.

Bez uzasadnienia

Odrębny problem to pomysł zastąpienia uzasadnienia odwołaniem do pisma strony. Zgodnie z nowym art. 357 par. 6 k.p.c. wydając postanowienie podlegające zaskarżeniu, sąd będzie mógł odstąpić od jego uzasadnienia, jeżeli w całości uwzględni zawarty w piśmie procesowym wniosek strony i podzieli jej argumenty przytoczone na jego poparcie. Postanowienie będzie odwoływać się do pisma, a jeśli zostanie ono doręczone później niż postanowienie, termin do złożenia zażalenia rozpocznie bieg od doręczenia tego pisma.
Przepis ten wzbudza szereg wątpliwości. Po pierwsze skoro z art. 357 par. 1 i 21 k.p.c. wynika, że sąd sporządza uzasadnienie tylko na wniosek, wydawałoby się, że możliwość odstąpienia od sporządzenia uzasadnienia aktualizuje się dopiero po złożeniu wniosku (wcześniej nie ma od czego odstępować, skoro sąd nie ma obowiązku sporządzenia uzasadnienia). W art. 357 par. 6 k.p.c. przewidziano jednak, że sąd o odstąpieniu od sporządzenia uzasadnienia postanawia jednocześnie z wydaniem postanowienia.
Większe wątpliwości wiążą się jednak ze szczególnym terminem na zaskarżenie postanowienia wydanego w tym trybie. Artykuł 357 par. 6 k.p.c. nie uwzględnia bowiem konsekwencji zasady bezpośrednich doręczeń pomiędzy pełnomocnikami profesjonalnymi (art. 132 k.p.c.). Jest to dziwne, bo to właśnie do spraw z udziałem pełnomocników instytucja ta była zapewne projektowana (to raczej pisma profesjonalnych zastępców procesowych, a nie samych stron, zastąpią uzasadnienia).
Przy założeniu bezpośredniości doręczeń mogą zaistnieć sytuacje, w których sąd nie będzie w stanie zweryfikować, czy zażalenie zostało wniesione w terminie. Sąd znać będzie bowiem datę doręczenia postanowienia, ale nie datę doręczenia bezpośredniego pisma stronie. Informacje w tej kwestii sąd musiałby pozyskać od samej strony, która nie ma przecież obowiązku przechowywania dokumentacji doręczeniowej dotyczącej korespondencji od strony przeciwnej. W każdym razie ustalenia takie mogą okazać się czasochłonne, co stoi w sprzeczności z naczelną ideą nowelizacji – przyspieszeniem postępowania. Tymczasem każda sytuacja zastosowania art. 357 par. 6 k.p.c. i złożenia zażalenia po upływie tygodnia od doręczenia postanowienia wymagać będzie ustalania daty doręczenia pisma stronie.
Jeszcze więcej wątpliwości pojawi się w sytuacji, w której sąd zastąpi uzasadnienie odniesieniem do pisma strony, którego drugiej stronie się nie doręcza. Problem taki wystąpi np. w postępowaniu zabezpieczającym, w którym postanowienie o zabezpieczeniu doręcza obowiązanemu organ egzekucyjny, ale wniosek o zabezpieczenie w ogóle nie podlega doręczeniu (za wyjątkiem zabezpieczeń niepodlegających wykonaniu egzekucyjnemu).

Intuicyjna fikcja

Ostatni problem – o ile wcześniej tzw. zażalenia równoległe, czyli rozpoznawane przez ten sam sąd w innym składzie, były drobnym wyjątkiem (m.in. koszty orzeczone po raz pierwszy w sądzie II instancji), o tyle teraz staną się regułą. Dewolutywne (tj. rozpoznawane przez sąd wyższej instancji) pozostaną jedynie zażalenia na postanowienia kończące postępowanie, a i to nie wszystkie (ten sam sąd będzie rozpoznawał bardzo ważne zażalenia na odrzucenie apelacji).
Z mojej praktyki wynika, że zażalenia równoległe to w dużej mierze fikcja. Jest to zgodne z intuicją. Łatwiej o rzeczową krytykę od kogoś spoza własnej organizacji. Założenie, że sędziowie będą całkowicie obiektywnie wytykać błędy kolegom, z którymi za chwilę sami zasiądą do orzekania, jest sprzeczne z doświadczeniem życiowym. Instancyjność zapewniała także przynajmniej częściowe ujednolicenie orzecznictwa na poziomie sądu odwoławczego.
Być może bardziej racjonalnym rozwiązaniem byłoby zredukowanie katalogu zaskarżalnych postanowień, ale z zachowaniem instancyjności? W każdym zaś wypadku dewolutywne powinny pozostać zażalenia na odrzucenie apelacji. Wymagałoby to wprowadzenia dodatkowego zażalenia do Sądu Najwyższego (na postanowienia sądów apelacyjnych), a zatem wcześniej – analizy, czy taki zwiększony nakład pracy da się ze strony tego sądu osiągnąć, ale stawką jest tu zagwarantowanie podstawowych gwarancji procesowych. Nie będzie bowiem rzetelny proces, w którym na odrzucenie apelacji nie przysługuje środek zaskarżenia do sądu wyższej instancji.
Już tylko na marginesie – ciekawą wątpliwość wywoła relacja nowych art. 328 par. 3 do 357 par. 21 i art. 361 k.p.c. Chodzi o to, czy do postanowień znajdzie odpowiednio zastosowanie przepis przewidujący możliwość sporządzenia uzasadnienia częściowego, a zatem, czy postanowienie dotknie dodatkową grupę kontrowersji, które się z instytucją częściowego uzasadnienia wyroku wiążą (więcej na ten temat: A. Zwierzyński, „Częściowe uzasadnienia to patent na kłopoty – a nie przyspieszenie postępowania”, DGP 195/2019).
Ważne Mogą zaistnieć sytuacje, w których sąd nie będzie w stanie zweryfikować, czy zażalenie zostało wniesione w terminie. Sąd znać będzie bowiem datę doręczenia postanowienia, ale nie datę doręczenia bezpośredniego pisma stronie