statystyki

Czy NGO powinny prowadzić punkty nieodpłatnej pomocy prawnej?

autor: Szymon Cydzik01.10.2019, 07:55; Aktualizacja: 01.10.2019, 07:55
Od października ruszają konkursy na prowadzenie punktów nieodpłatnej pomocy prawnej. Planujące wziąć w nich udział organizacje pozarządowe rozpoczęły kompletowanie kadry. Niektóre o pomoc w znalezieniu odpowiednich osób zwracają się… wprost do prawniczych samorządów zawodowych.

Od października ruszają konkursy na prowadzenie punktów nieodpłatnej pomocy prawnej. Planujące wziąć w nich udział organizacje pozarządowe rozpoczęły kompletowanie kadry. Niektóre o pomoc w znalezieniu odpowiednich osób zwracają się… wprost do prawniczych samorządów zawodowych.źródło: ShutterStock

Od października ruszają konkursy na prowadzenie punktów nieodpłatnej pomocy prawnej. Planujące wziąć w nich udział organizacje pozarządowe rozpoczęły kompletowanie kadry. Niektóre o pomoc w znalezieniu odpowiednich osób zwracają się… wprost do prawniczych samorządów zawodowych.

Tak zrobiło choćby Stowarzyszenie Sursum Corda (w górę serca), które poszukuje osób do pełnienia dyżurów. Od kandydatów nie jest wymagany tytuł adwokata lub radcy prawnego, ale, jak przyznaje przedstawiciel organizacji odpowiedzialny za proces rekrutacyjny, 99 proc. obecnej obsady w prowadzonych punktach to prawnicy, a większość z nich jest profesjonalnymi pełnomocnikami. O udostępnienie swojego ogłoszenia rekrutacyjnego Sursum Corda poprosiło kilka okręgowych izb adwokackich i radcowskich, m.in. na Śląsku, Podlasiu, Podkarpaciu i Mazowszu.

– Problem jest istotny. Jeżeli bowiem bezpłatna dla klienta pomoc prawna ostatecznie i tak świadczona jest przez adwokatów, to rola organizacji pozarządowych ogranicza się li tylko do usługi pośrednictwa – oburza się Paweł Matyja, rzecznik prasowy Izby Adwokackiej w Katowicach. – Skutek tego jest taki, że adwokaci świadczący usługi na podstawie bezpośredniej umowy z powiatem otrzymują wyższe wynagrodzenie aniżeli ci, którzy bezpłatnej pomocy udzielają na zlecenie organizacji pozarządowych. Dzieje się tak, ponieważ organizacja pozarządowa pobiera wynagrodzenie za pośrednictwo – dodaje.


Pozostało jeszcze 56% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Andrzej Rozum(2019-10-11 23:13) Zgłoś naruszenie 20

    A może Okręgowe Rady Adwokackie i Okręgowe Izby Radców Prawnych wystąpią do Ministerstwa z prośbą o zmianę przepisów w zakresie nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego? To dopiero jest fikcja. Został utworzony nowy twór, którego zasadności powstania nikt nie rozumie....może poza samym Ministerstwem. By świadczyć porady w punkcie nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego nie liczy się wiedza prawnicza, doświadczenie. Mogę być adwokatem (studia, bezpłatne praktyki, aplikacja) z 20-letnim doświadczeniem i co? I nic - to się nie liczy, nie mogę udzielać porad w takim punkcie. A kto może? Każda osoba, która odbędzie kurs (zachęcam do zapoznania się z jakże fantastycznym programem kursu) - organizowany do niedawna przez dwie organizacje w Polsce....notabene - jedna z nich już kursów nie organizuje...dlaczego? Informacji na ten temat na stronie Ministerstwa brak, na stronie samego związku - brak. Może dlatego by nie było więcej osób-konkurencji posiadających stosowne zaświadczenia dla organizacji wchodzących w skład tegoż związku?....tym też można się zainteresować - monopol na kurs, zastanawiające ekspresowe tempo wydania decyzji uprawniającej do organizowania szkoleń dla jednego związku, brak organizowania szkoleń przez drugi związek.... CENA za KURS - 4000 zł ! Do tego dojazd, wyżywienie, nocleg - we własnym zakresie. Ale to jeszcze nie wszystko - raz w roku trzeba odbyć kurs doszkalający - 750 zł. A kto przychodzi po porady do punku poradnictwa obywatelskiego? Ludzie z problemami natury prawnej....i co? Odsyłani są do nas - do prawników do punktów pomocy prawnej !!!! DLACZEGO ? Ponieważ KURS MOŻE ZROBIĆ KAŻDY, kto ma wykształcenie wyższe. I teraz proszę Państwa z ORA i OIRP - też uważacie, że ja i moje koleżanki i koledzy posiadamy mniejszą wiedzę i doświadczenie od osób po studiach kosmetycznych, filologii, socjologii ale, które ukończyły kurs? Otóż NIE! Proszę wystosować więc pismo do Ministerstwa (niejeden adwokat i radca prawny sugerował to w Izbach) i wytłumaczyć, że adwokat i radca prawny nie potrzebuje kursu za 4000 zł. Pan Kowalski mieszkający w małej wsi w podlaskim też nie - on potrzebuje porady prawnej !! Nie "doradcy". Nie ukrywajmy - taki kurs choćby kosztował 20 tys. nie przysporzy im wiedzy. Zapytajcie samorządy! Zapytajcie czy chcą punktów pomocy prawnej czy poradnictwa obywatelskiego. Wiecie co odpowiedzą? Odpowiedzą, że najlepiej by w punkcie porad obywatelskich pracował adwokat lub radca prawny, który jednocześnie może udzielać porad prawnych. To po co ja mam robić kurs? Po to by nabić komuś kieszeń, a i tak udzielać porad prawnych w punkcie poradnictwa obywatelskiego?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane