Kryszkiewicz: Dla polityków sędzia zawsze będzie tylko pionkiem

autor: Małgorzata Kryszkiewicz27.08.2019, 11:10; Aktualizacja: 27.08.2019, 12:23
Jaka nauka z afery Piebiaka płynie na przyszłość? Sędziowie muszą trzymać się jak najdalej od polityków (obojętnie, z jakiej są partii i jakie hasła głoszą). Inaczej zawsze będą tylko pionkami w grze, której zasad nie rozumieją.

Jaka nauka z afery Piebiaka płynie na przyszłość? Sędziowie muszą trzymać się jak najdalej od polityków (obojętnie, z jakiej są partii i jakie hasła głoszą). Inaczej zawsze będą tylko pionkami w grze, której zasad nie rozumieją.źródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

Jaka nauka z afery Piebiaka płynie na przyszłość? Sędziowie muszą trzymać się jak najdalej od polityków (obojętnie, z jakiej są partii i jakie hasła głoszą). Inaczej zawsze będą tylko pionkami w grze, której zasad nie rozumieją.

Od razu zaznaczę. Nie zamierzam ani relatywizować tego, co zrobił Łukasz Piebiak, ani tym bardziej użalać się nad losem, który go za to spotkał. To dobrze, że niemal natychmiast po tym, jak wyciekły materiały mające świadczyć o tym, że koordynował akcję internetowego hejtu wymierzonego w swoich oponentów, stracił stołek w resorcie sprawiedliwości. Prawda jednak jest taka, że za tą decyzją ministra sprawiedliwości zapewne stała przemyślana strategia obliczona na to, żeby zrzucić winę nie tylko z samego siebie, ale z całego obozu rządzącego. A Piebiak idealnie nadawał się na kozła ofiarnego. Zbigniew Ziobro poświęcił go bez mrugnięcia okiem, bez jakiekolwiek próby obrony, wreszcie zanim jeszcze w jakikolwiek sposób zweryfikowano wiarygodność materiałów opublikowanych przez Onet.pl. Czy gdyby sprawa dotyczyła nie sędziego, ale polityka z tej samej co minister sprawiedliwości partii, sytuacja wyglądałaby tak samo? Mielibyśmy natychmiastową dymisję, a Zbigniew Ziobro grzmiałby, że nie będzie takich zachowań tolerował w swoim otoczeniu? Intuicja oraz wnioski z obserwacji naszej sceny politycznej podpowiadają mi, że nie.

Sędziowie reprezentują trzecią władzę. Ma ona być, zgodnie z konstytucją, niezależna i odrębna od pozostałych dwóch władz. Niby prawnicze abecadło. A jednak chyba warto je wciąż powtarzać, i to nie tylko w kontekście trwającego zamachu na niezawisłe sądownictwo. O tę odrębność muszą bowiem dbać przede wszystkim sami sędziowie. I to nawet wówczas, a może właśnie przede wszystkim, gdy u steru władzy znajdą się kiedyś ci, którzy dziś na sztandarach mają napis „KONSTYTUCJA”. Inaczej w bardzo krótkim czasie możemy mieć powtórkę z rozrywki.


Pozostało 47% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • funcjonariusze a nie trzecia władza(2019-08-27 22:17) Zgłoś naruszenie 10

    Trzecią władzą nie są sędziowie. Są nią sądy przy orzekaniu w konkretnych sprawach. Sędziowie są funkcjonariuszami państwowymi wykonującymi pracę w sądach państwowych..

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane