W Polsce wciąż nie funkcjonuje skuteczny system weryfikacji obcokrajowców będących ofiarami tortur i przemocy – wynika z raportu rzecznika praw obywatelskich na temat działalności Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur w 2018 r.
Reklama
W 2018 r. pracownicy RPO przeprowadzili wizytacje trzech ośrodków strzeżonych dla cudzoziemców oraz trzech pomieszczeń dla osób zatrzymanych Straży Granicznej. Z kontroli wynika, że w placówkach tych odnotowano wiele dobrych praktyk. Nie jest jednak do końca idealnie.
W raporcie wskazano, że ważnym aspektem skuteczności identyfikacji osób po przeżyciu tortur i nieludzkiego traktowania jest szybkość, z jaką zostaną one zidentyfikowane i objęte działaniami adekwatnymi do ich potrzeb. Głównym wskaźnikiem jest to, w jakim czasie od przyjęcia do ośrodka osoba została zakwalifikowana do grupy wrażliwej oraz ile czasu upłynęło do momentu, w którym otrzymała konieczną pomoc. Okazuje się, że mechanizm wczesnej identyfikacji bywa zawodny. W jednym z ośrodków w notatkach służbowych z pierwszych rozmów brakowało np. adnotacji o przeprowadzeniu pogłębionych rozmów, które mają na celu wstępne rozpoznanie przesłanek mogących wskazywać na przeżycie tortur lub przemocy.
Wskazano też na inne obszary wymagające poprawy. Chodziło m.in. o kwestie bytowe. W jednym z ośrodków w pokoju izolacyjnym brakowało np. kamery monitoringu z funkcją podczerwieni, w związku z czym pomieszczenie musiało być doświetlane w porze nocnej. W innym kobietom, którym odbierano prywatne biustonosze, nie zapewniono bielizny zastępczej.
We wszystkich wizytowanych ośrodkach delegacje stwierdzały też niewystarczającą dostępność do usług psychologicznych.