Krytyka obecnego stanu rzeczy oraz pomysły na polepszenie prawa – to dwa filary, na których opierał się sobotni II Kongres Prawników Polskich. Jego organizatorami byli Naczelna Rada Adwokacka, Krajowa Rada Radców Prawnych oraz Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”.

Podczas wydarzenia głos zabrali m.in. Małgorzata Gersdorf, I prezes Sądu Najwyższego, oraz Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. Obydwoje podkreślali ogromny wkład obywateli w walkę o niezależność sądownictwa.

– Prawo nie jest bezbronne tylko wówczas, gdy w jego obronie stają obywatele – przypomniała prof. Gersdorf.

Nie zabrakło i gorzkich słów skierowanych w stronę rządzących oraz współpracujących z nimi sędziami.

– Sędzia, który wyrzeka się niezawisłości, służy kłamstwu, wspiera proces niszczenia państwa prawnego – mówiła I prezes.

Na kongres nie zostali jednak zaproszeni ci, wobec których skierowana była krytyka. Jak tłumaczył Jacek Trela, prezes NRA, chciano w ten sposób uniknąć powtórki z poprzedniego kongresu, kiedy to Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości, swoimi wypowiedziami sprowokował sędziów do opuszczenia sali. Mówił wówczas m.in. o komunistycznych sądach, które skazywały na karę śmierci polskich patriotów. I sugerował, że środowisko nie rozliczyło się z tamtym okresem.

– Chcieliśmy, aby podczas tegorocznej edycji kongresu obyło się bez tego typu politycznych wystąpień. To ma być okazja do merytorycznej dyskusji na temat prawa – podkreślał prezes Trela.

W ramach tej dyskusji zaprezentowano m.in. deklarację praworządności, której wprowadzenie w życie jest, zdaniem uczestników kongresu, konieczne (patrz: ramka).

KRS do poprawki

Podczas kongresu zaprezentowane zostały efekty prac społecznej komisji kodyfikacyjnej, której przewodniczy prof. Wojciech Popiołek. Prawnicy przygotowali m.in. założenia projektu nowej ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Chcą, aby sędziowska część tego organu znów była wybierana przez środowisko, a nie, jak obecnie, przez polityków.

Nowością ma być to, że kandydatów na członków KRS mogliby zgłaszać nie tylko sami sędziowie, ale również inne podmioty, w tym m.in. RPO, NRA czy grupa 2 tys. obywateli. Zgłoszenia miałyby być jawne. Miałoby to zapobiec sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia podczas wyborów do obecnej rady, kiedy to nie ujawniono, kto popierał sędziów ubiegających się o członkowstwo w KRS.

Prawnicy chcieliby, aby w skład nowej KRS najwięcej weszło sędziów rejonowych – aż 8 na 15. Dwa miejsca miałyby przypaść sędziom okręgowym i po jedynym sędziom apelacyjnym, wojskowym, wojewódzkiego sądu administracyjnego, Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz Sądu Najwyższego. Startować w wyborach nie mogliby natomiast ci sędziowie, którzy w okresie ostatnich dwóch lat byli delegowani do Ministerstwa Sprawiedliwości.

Podczas kongresu wielokrotnie podkreślano, jak ważne jest, aby obywatele czuli, że mają wpływ na to, co się dzieje w wymiarze sprawiedliwości.

– Nie mamy nic do ukrycia, chcemy działać razem ze społeczeństwem – zapewniał Krystian Markiewicz, prezes SSP „Iustitia”.

Dlatego też, oprócz dania im prawa do zgłaszania kandydatów do KRS, zaproponowano również powołanie przy KRS nowego ciała – rady społecznej. W jej skład mieliby wejść obywatele oraz przedstawiciele zawodów prawniczych, a jej zadaniem byłoby sprawowanie kontroli nad tym, w jaki sposób rada wykonuje swoje zadania.

A te miałyby zostać znacznie poszerzone. Prawnicy uważają bowiem, że należy skończyć z nadzorem administracyjnym sprawowanym przez ministra sprawiedliwości i scedować to zadanie właśnie na radę.

– Nadzór polityków nad sądownictwem trwa już przeszło 100 lat i, trzeba sobie to powiedzieć wprost, doprowadziło to do katastrofy – mówił Markiewicz.

Dlatego też zaproponowano, aby rada oprócz stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów zajmowała się także m.in. badaniem efektywności sądów, obciążenia sędziów i urzędników, zarządzaniem sądowymi systemami informatycznymi czy wreszcie ustalaniem budżetu sądownictwa w zakresie wydatków osobowych.

Na kongresie dyskutowano również o wprowadzaniu jednolitego statusu sędziego.

– Dosyć dzielenia sędziów, dość kupowania sędziów za stanowiska – podkreślał prezes Iustitii. Zaznaczał przy tym, że nie ma potrzeby spłaszczania struktury sądownictwa.

Walka z hejtem

Ale społeczna komisja kodyfikacyjna nie skupiła się jedynie na próbie rozwiązania problemów sądownictwa. Świadczy o tym wypracowany przez nią projekt nowelizacji kodeksu karnego zaostrzający odpowiedzialność karną za tzw. przestępstwa z nienawiści.

– Musimy reagować na mowę nienawiści, na zjawisko, które stało się dziś przekleństwem – mówił Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych.

Podobnego zdania była zdecydowana większość uczestników kongresu. W zorganizowanej ad hoc sondzie 94 proc. z nich uznało, że obecna praktyka stosowania prawa w zakresie zwalczania mowy nienawiści nie chroni obywateli w dostatecznym stopniu.

Tymczasem przygotowany przez środowisko prawników projekt idzie dalej i przewiduje zaostrzenie kar nie tylko za nawoływanie do nienawiści czy hejt. Chodzi o walkę z wszelkimi przestępstwami (zarówno przeciwko zdrowiu i życiu, jak i przeciwko mieniu), które zostały popełnione z pobudek rasowych, narodowościowych, wyznaniowych, światopoglądowych, politycznych lub też ze względu na wiek, orientację seksualną, tożsamość płciową czy niepełnosprawność.

Stąd propozycja dodania art. 57b do kodeksu karnego. Zgodnie z nim w przypadku popełnienia przestępstwa motywowanego nienawiścią sąd miałby obowiązek zwiększyć o połowę minimalną karę grożącą za dany czyn. To znaczy, że atak z pobiciem z pobudek np. rasistowskich czy pomazanie synagogi, meczetu czy kościoła byłoby karane surowiej niż zwykłe pobicie czy wandalizm.

– To konstrukcja analogiczna do stosowanej np. w art. 148 k.k. dotyczącym zabójstwa. Obok postaci zwykłej tego czynu, gdzie kara wynosi minimum 8 lat pozbawienia wolności, mamy też postać kwalifikowaną, np. gdy czyn popełniono w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. W takim przypadku kodeks przewiduje, że dolna granica wynosi 12 lat – tłumaczył dr Mateusz Woiński.

Oprócz wyższej kary sąd orzekałby również nawiązkę na rzecz organizacji zajmującej się prawami osób, do których grupy zalicza się ofiara danego czynu.

Ale to nie wszystko. Eksperci zwracali uwagę, że prywatnoskargowy tryb ścigania wielu rodzajów przestępstw podyktowanych nienawiścią powoduje, że często ofiary boją się dochodzić swoich praw w sądach. Dlatego w projekcie przewidziano również, że ściganie przestępstw określonych w art. 57b następować będzie na wniosek pokrzywdzonego lub organizacji, do której zadań statutowych należy ochrona przed dyskryminacją lub nierównym traktowaniem lub ochrona praw osób należących do grupy, uprzedzeniami wobec której przestępstwo było motywowane. Z wnioskiem o ściganie mógłby też wystąpić RPO.

Sądy administracyjne

Komisja przedstawiła również założenia do reformy sądownictwa administracyjnego. Chodzi o m.in. o poszerzenie kognicji tego rodzaju sądów.

– Dzisiaj jest ona zbyt wąska i niewystarczająca. Nie chroni praw podmiotowych obywateli i przedsiębiorców w sposób właściwy i efektywny – uzasadniał prof. Rafał Stankiewicz z Uniwersytetu Warszawskiego.

Dla przykładu, dziś kontroli sądowoadministracyjnej nie podlegają regulaminy jednostek administracyjnych czy obwieszczenia ministra zdrowia o wpisie określonych leków na listę refundacyjną.

Dlatego wzorem systemów niemieckiego czy austriackiego autorzy założeń proponują określenie kognicji sądów administracyjnych w formie klauzuli generalnej obejmującej wszelkie przejawy działania administracji dotykające jednostkę, a które nie podlegają pod właściwości Trybunału Konstytucyjnego czy sądów powszechnych.

Jak zapewnili organizatorzy kongresu, efekty prac społecznej komisji są dostępne dla rządzących. Maciej Bobrowicz zadeklarował wręcz, że dziś zostaną one przekazane m.in. Ministerstwu Sprawiedliwości. Jednakże organizatorzy też nie ukrywali, że nie są optymistami i nie liczą na pozytywny odzew ze strony rządzących.

DGP zapytał Marcina Warchoła, czy resort byłby zainteresowany rozwiązaniami zaproponowanymi przez środowiska prawnicze. Do chwili zamknięcia wydania nie udało nam się porozmawiać z wiceministrem. 

6 punktów deklaracji praworządności

1) sędziów do KRS wybiera w wyborach powszechnych środowisko, a nie politycy,

2) nadzór nad sądownictwem sprawuje KRS, a nie minister sprawiedliwości,

3) poszerzony zostaje udział obywateli w wymiarze sprawiedliwości,

4) jawne i rzetelne sądowe postępowanie dyscyplinarne dla sędziów i prokuratorów zamiast obecnego upolitycznionego i inkwizycyjnego modelu,

5) funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego zostają rozdzielone,

6) funkcje śledczych w procesie zostają ograniczone, co zapewni rzetelny udział prokuratora w wymiarze sprawiedliwości.