Czy prokurator powinien samodzielnie, bez kontroli sądu, ponownie decydować o umorzeniu postępowania przygotowawczego? Na to pytanie już 12 czerwca br. odpowie Trybunał Konstytucyjny w składzie: Piotr Tuleja (przewodniczący), Leon Kieres (sprawozdawca), Mariusz Muszyński, Piotr Pszczółkowski oraz Małgorzata Pyziak-Szafnicka.
Reklama
Trybunał, na skutek złożonej skargi konstytucyjnej, pochyli się nad art. 330 par. 2 kodeksu postępowania karnego. Zgodnie z nim, jeżeli po uchyleniu przez sąd pierwszej decyzji o umorzeniu lub odmowie wszczęcia postępowania prokurator nadal nie znajduje podstaw do wniesienia aktu oskarżenia, wydaje ponowne postanowienie negujące potrzebę prowadzenia sprawy. Takie postanowienie nie podlega sądowej kontroli, a pokrzywdzonemu pozostaje wniesienie subsydiarnego aktu oskarżenia.
Przepis ten został zaskarżony do TK przez jedną ze spółek, która uznała, że w ten sposób naruszone zostało zapisane w konstytucji prawo „do rozpatrzenia zasadności decyzji umarzającej postępowanie przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”. Ponadto zdaniem skarżącej krytykowany przepis „zamyka stronie pokrzywdzonej drogę sądową dochodzenia jej naruszonych praw”. W skardze stawiana jest teza, że w przypadku ponownej niekorzystnej decyzji prokuratora pokrzywdzony powinien mieć wybór – czy chce znów skarżyć postanowienie o umorzeniu postępowania przygotowawczego, czy też woli samodzielnie zainicjować sprawę przed sądem, wnosząc, zamiast oskarżyciela publicznego, własny akt oskarżenia. „Pozbawienie pokrzywdzonego tej możliwości wyboru zgodnie z art. 330 par. 2 k.p.k. prowadzi do naruszenia prawa do sądu, które przysługuje każdemu obywatelowi i jest jedną z podstawowych gwarancji demokratycznego państwa prawa” – czytamy w uzasadnieniu skargi.
Zdaniem spółki okoliczność, że pokrzywdzony ma w opisywanej sytuacji prawo do wytoczenia własnego aktu oskarżenia, jest okolicznością drugorzędną. Jak bowiem tłumaczy, w zapisanym w konstytucji prawie do sądu nie chodzi jedynie o możliwość otwarcia drogi sądowej, ale także o prawo do sądowej weryfikacji i kontroli czynności podejmowanych przez organy państwa.
Z argumentami skarżącej polemizuje prokurator generalny, zarzucając, że podnoszona przez nią niezgodność kwestionowanej normy k.p.k. ma jedynie charakter pozorny. I wskazuje na gwarancyjny charakter subsydiarnego aktu oskarżenia. Przypomina, że wniesienie przez pokrzywdzonego takiego aktu implikuje – zgodnie z wytycznymi PG – wszczęcie czynności wobec prokuratora, który wydał postanowienie o umorzeniu postępowania. I tak: gdyby na skutek wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia jednak doszło do skazania, prokurator przełożony nad tym, który umorzył postępowanie, ma obowiązek przeanalizować czynności podjęte w tej sprawie pod kątem ich prawidłowości i legalności. Co więcej, prokurator zawsze może przyłączyć się do subsydiarnego aktu oskarżenia, co automatycznie powoduje, że dalej toczy się ono z urzędu.
PG przytacza również orzecznictwo TK, który wypowiadał się już nieraz na temat prawa do sądu. Tak było chociażby w wyroku w sprawie o sygn. akt SK 10/00, gdzie „trybunał przyjął, że zamknięcie drogi wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia nie oznacza, że doszło do ograniczenia prawa do sądu, gdyż z art. 45 ust. 1 konstytucji nie wynika prawo pokrzywdzonego do wszczęcia postępowania karnego”. Jak tłumaczył TK, prawo do sądu gwarantuje ingerencję sądu w sytuacjach, w których pojawia się konieczność rozstrzygania o prawach danego podmiotu. Dlatego też zdaniem trybunału dopiero zakończenie postępowania przygotowawczego i wniesienie aktu oskarżenia konstytuuje sprawę w rozumieniu art. 45 ust. 1 konstytucji. „W świetle tego przepisu tylko wtedy, gdy istnieją podstawy do wszczęcia postępowania jurysdykcyjnego, pokrzywdzony będzie mógł realizować swoje prawo do sądu w procesie karnym” – czytamy w uzasadnieniu stanowiska PG.