Posłowie tak się spieszyli z zaostrzaniem kar za przestępstwa seksualne przeciwko dzieciom, że w efekcie zdepenalizowali jedno z nich. Luk, błędów i absurdów jest więcej.

Listę niedociągnięć przyjętej w ubiegłym tygodniu nowelizacji kodeksu karnego przygotował Krakowski Instytut Prawa Karnego. Ekspertyza wskazuje na 45 wad.

Najpoważniejsza dotyczy depenalizacji czynu polegającego na doprowadzeniu małoletniego poniżej 15. roku życia do obcowania płciowego. Dziś grozi za to od 2 do 12 lat więzienia. Zmiany redakcyjne w art. 200 k.k. spowodowały, że ten czyn nie będzie już karalny.

– Można toczyć spór, czy rzeczywiście doszło do depenalizacji, bo w naszej ocenie tego typu zachowania są dalej penalizowane na podstawie przepisów o pomocnictwie – argumentował wczoraj Zbigniew Ziobro.

– To ewidentny błąd, a jego skutkiem, wbrew temu, co mówi minister sprawiedliwości, jest dekryminalizacja tego czynu – odpowiada prof. Andrzej Zoll, twórca kodeksu karnego z 1997 r.

Minister Ziobro zapowiedział, że nie będzie się upierać przy swojej interpretacji przepisów.

– Jeżeli mamy kłócić się o słowa, to nie widzę powodu, by pewnych zmian w ramach prac w izbie refleksji nie wprowadzać. Natomiast ogromnej większości uwag zawartych w tym opracowaniu nie podzielamy – mówił Zbigniew Ziobro.

Zastrzeżenia są niebagatelne. Przykładowo: nowa ustawa ogranicza możliwość stosowania środków zabezpieczających (także stosowanych po odbyciu kary) wobec sprawców przestępstw seksualnych przeciwko dzieciom. Chodzi np. o obowiązek poddania się terapii, elektronicznej kontroli miejsca pobytu czy umieszczenie sprawcy w zakładzie psychiatrycznym. Dziś mogą być orzekane wobec sprawców wszystkich przestępstw seksualnych na szkodę małoletnich. Po zmianach nie będzie można ich stosować do sprawców niektórych czynów pedofilskich.

– Przerażająca liczba błędów, niespójności i jawnych paradoksów świadczy o tym, że ustawa nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego – mówi dr Mikołaj Małecki, jeden z autorów ekspertyzy. I zaznacza, że jeśli weszłaby w życie, doprowadziłaby do zachwiania systemu prawnego w Polsce.

Dekryminalizacja niektórych form przestępstw pedofilskich czy ograniczenie możliwości stosowania środków zabezpieczających wobec sprawców przestępstw na tle seksualnym to niejedyne wady przyjętej w ubiegłym tygodniu nowelizacji kodeksu karnego. Jak wskazują eksperci z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego, po wejściu w życie regulacji w zaproponowanym kształcie nie będzie możliwości umieszczania nieletnich sprawców zgwałcenia innego nieletniego (poniżej 15. roku życia) w schronisku. Mimo że możliwość taka przewidziana jest w przypadku popełnienia innych postaci zgwałcenia, które są zagrożone łagodniejszymi karami.

Z kolei skutkiem zaostrzenia grzywien może być relatywnie łagodniejsze traktowanie stadionowych chuliganów. Wszystko dlatego, że wprowadzając minimalne wysokości grzywny, nie znowelizowano ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. W efekcie chuligani stadionowi będą mieli niższe dolne granice kary grzywny w stosunku do pozostałych sprawców. Przykładowo, art. 60 ust. 4 ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych przewiduje m.in. karę grzywny w wysokości nie mniejszej niż 240 stawek dziennych za wdzieranie się na stadion lub rzucanie przedmiotami przez zamaskowanego sprawcę. Ze względu na to, że grozi za to od 3 miesięcy do lat 5, w świetle nowego art. 33 par. 1a pkt 4 k.k. dolna granica kary grzywny powinna wynosić minimum 300 stawek dziennych, a wynosi jedynie 240.

O skali chaosu, w jakim były tworzone nowe przepisy, świadczy też to, że nowelizacja znosi karalność przekręcania liczników samochodowych. A przecież dopiero co Sejm, na wniosek Ministerstwa Sprawiedliwości w innej nowelizacji, która za trzy dni wchodzi w życie, te przepisy wprowadził. Oczywiście to nie jest tak, że resort chciał się wycofać z wprowadzenia kary w wysokości do 5 lat więzienia za to przestępstwo. Po prostu w chaosie prac sejmowych nikt nie zauważył, że wprowadza się nowy przepis oznaczony jako art. 306a, podczas gdy na wejście w życie czeka już przepis o tym numerze. Jednak jeśli Senat nie zmieni numeracji przepisów, to nowy art. 306a, który dotyczy zupełnie innej kwestii, zastąpi poprzedni i wówczas znów fałszowanie liczników nie będzie przestępstwem.

Poza tym autorzy opinii przypominają, że znowelizowane przepisy dotyczące wydłużenia okresów przedawnienia – m.in. w przypadku przestępstw pedofilskich, z uwagi na brak przepisów przejściowych i tak nie znajdą zastosowania wobec żadnego czynu popełnionego przed wejściem w życie uchwalonej ustawy. A przecież pod hasłem walki z tym zjawiskiem ustawa została tak szybko uchwalona.

– Wiele przepisów ustawy narusza konstytucyjną zasadę proporcjonalności, równości wobec prawa, trójpodziału władzy, sprawiedliwości przy stosowaniu prawa, niedyskryminacji, prawidłowej legislacji i określoności znamion czynu zabronionego. Ustawa zawiera rozwiązania wewnętrznie niespójne oraz prowadzące do groźnych systemowo luk w prawie karnym – czytamy w konkluzjach.

Co więcej, projekt uchwalonej ustawy, wbrew wymogowi zawartemu w art. 118 ust. 3 Konstytucji RP, nie zawierał jakichkolwiek wyliczeń wydatków budżetu państwa na jej realizację.

Eksperci krytykują nie tylko treść przyjętych przepisów, ale i nie pozostawiają suchej nitki na sposobie jej przyjmowania.

– To wszystko dowodzi, że bardzo istotny wpływ na kształt projektu miało nieregulaminowe przyspieszenie prac w Sejmie. Eksperci nie mieli czasu, by wypowiedzieć się i przygotować sensowne uwagi w tak krótkim czasie. Jest to istotny argument przemawiający za niekonstytucyjnością trybu prac nad ustawą w Sejmie. Senat stanie przed trudnym zadaniem. Sądzę, że lista koniecznych poprawek byłaby dłuższa niż liczba artykułów w uchwalonej ustawie. Oznacza to, że należałoby odrzucić w całości uchwalone przepisy i ewentualnie, w przyszłości, zacząć nad nimi merytoryczną, a nie populistyczną pracę od nowa – uważa dr Mikołaj Małecki.

– Mam ponad 50 lat doświadczenia zawodowego, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Kompletne lekceważenie procedury parlamentarnej, a jeżeli pod hasłem walki z pedofilią doprowadza się do dekryminalizacji niektórych czynów pedofilnych (dawny i obecny art. 200 k.k.), a przy bliższej analizie co i rusz wychodzą kolejne luki czy niespójności, to jak można tę ustawę ocenić? To wychodzi poza skalę ocen – mówi zrezygnowana prof. Łętowska.

– Do tego jeszcze słyszę przewodniczącego komisji, posła Asta, który z rozbrajającą szczerością przyznaje, że jeśli zostaną uchwalone błędne przepisy, to się je „co najwyżej” znowelizuje. To jest prawo karne. Przepisy znowelizowane będą decydowały o tym, czy się kogoś na ich podstawie posadzi do więzienia! Pozbawi wolności. A po ewentualnej powtórnej nowelizacji Rzeczpospolita zapłaci za to odszkodowania – dodaje prof. Łętowska, przypominając, że przez brak przepisów przejściowych w niektórych wypadkach nowelizacja spowoduje konieczność złagodzenia sankcji już orzeczonych (skazani na karę 25 lat pozbawienia wolności będą mogli 2,5 roku wcześniej ubiegać się o warunkowe zwolnienie).

– Czyli znów wbrew deklarowanym intencjom zmian. Ta nowelizacja jest dowodem albo cynizmu, albo kompletnego braku szacunku już nawet nie do sprawowanej funkcji, ale choćby zachowywania pozorów. W PRL (pamiętam!) jednak dbano przynajmniej o decorum. Erozja parlamentu postępuje – pointuje prof. Łętowska.

Poza tym cała ustawa, ze względu na wadliwy tryb jej uchwalenia, jest, zdaniem KIPK, niezgodna z art. 112 i art. 119 ust. 1 Konstytucji RP. Wszystko dlatego, że zgodnie z art. 89 ust. 2 Regulaminu Sejmu pierwsze czytanie projektu zmian kodeksu może się odbyć nie wcześniej niż 14. dnia od doręczenia posłom projektu. Z kolei drugie czytanie może zostać przeprowadzone nie wcześniej niż 14. dnia od dnia doręczenia posłom sprawozdania Komisji Nadzwyczajnej. Ze względu na przeprowadzenie wszystkich trzech czytań analizowanej ustawy w ciągu dwóch dni (15–16 maja 2019 r.), ustawa została uchwalona z rażącym naruszeniem Regulaminu Sejmu.

O wycofaniu ustawy ze względu na potencjalnie niekonstytucyjny tryb jej uchwalania nie ma jednak mowy. – Regulamin Sejmu przewiduje w art. 37 ust. 4 w niektórych sytuacjach użycie takiego trybu, jaki został zastosowany. Wszystko odbyło się więc zgodnie z regulaminem i do tej pory nie było to kwestionowane pod względem zgodności z Konstytucją RP – mówił wczoraj DGP minister Zbigniew Ziobro.

Poza tym zdaniem Zbigniewa Ziobry tylko część uwag zawartych w ponad 50-stronicowej ekspertyzie jest zasadna i zostaną one uwzględnione na etapie prac senackich. Do pozostałych eksperci ministerstwa odniosą się podczas jutrzejszego posiedzenia senackiej komisji.