statystyki

W stronę prawa czynu. Zmiany w K.k. są oczekiwane przez sam wymiar sprawiedliwości

autor: Dr Hab. Artur Kotowski21.05.2019, 08:01; Aktualizacja: 21.05.2019, 08:39
Z całokształtu nowelizacji przebija wyraźna chęć zwiększenia przeciętnie orzekanych kar pozbawienia wolności za poważne przestępstwa kryminalne

Z całokształtu nowelizacji przebija wyraźna chęć zwiększenia przeciętnie orzekanych kar pozbawienia wolności za poważne przestępstwa kryminalneźródło: DGP

Reformę prawa karnego można en gros ocenić pozytywnie, choć zapewne zostanie przedmiotem politycznych emocji w roku wyborczym.

S ejm uchwalił ustawę o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (druk nr 3451). W mediach łączy się go z podniesieniem kar za przestępstwo seksualnego wykorzystania małoletniego (art. 200 k.k.). Ministerstwo Sprawiedliwości wyraźnie zastrzega jednak, że projekt ten jest częścią większych zmian w kodeksie karnym, czemu daje wyraz już we wstępie uzasadnienia projektu ustawy nowelizacyjnej: „zasadniczym założeniem, które legło u podstaw prac nad projektem zmian Kodeksu karnego, była potrzeba wzmocnienia ochrony prawnokarnej w zakresie czynów godzących w tak fundamentalne dobra prawne jak życie i zdrowie człowieka, wolność seksualna czy własność”. Trudno się z tym nie zgodzić. Choćby pobieżna analiza projektu wskazuje, że rola i znaczenie proponowanych zmian są tak duże, że w zasadzie można mówić o odwróceniu aksjologii polskiego prawa karnego materialnego i niemalże nowej kodyfikacji. Zmiany przez część środowiska prawniczego zostały ocenione jako „drakońskie kary” i wykorzystanie walki z pedofilią jako pretekst do uchwalenia zmian w kodeksie karnym (tak Ł. Woźnicki w „Gazecie Wyborczej” z 15 maja 2019 r.). Wypada jednak zauważyć, że proponowane zmiany – przynajmniej w części – są oczekiwane przez sam wymiar sprawiedliwości. Warto prześledzić główne propozycje.

W pierwszej kolejności wypada przypomnieć, że polski kodeks karny z 1997 r. oceniany jest jako ustawa karna o umiarkowanym oddziaływaniu represyjnym, a w niektórych kręgach jako regulacja wręcz liberalna. Przez lata (opinii publicznej umknął fakt, że w zeszłym roku polska kodyfikacja karna obchodziła 20-lecie obowiązywania) przeszedł w zasadzie jedną wielką zmianę jakościową – wprowadzenie w 2015 r. (jeszcze przez poprzedniego ustawodawcę) istotnych zmian skutkujących w założeniu wzmocnieniem instrumentów indywidualizacji represji karnej przez sędziego. Filozofia noweli z 2015 r. sprowadzała się do wprowadzenia większej represji karnej w stosunku do sprawcy stale popełniającego przestępstwa przy jednoczesnym zapewnieniu instrumentów umożliwiających łagodniejsze oddziaływanie penalne w stosunku do sprawcy czynów incydentalnych (por. chociażby art. 37a, który stanowi obecnie, że jeżeli ustawa przewiduje zagrożenie karą pozbawienia wolności nieprzekraczającą 8 lat, to można zamiast tej kary orzec grzywnę albo karę ograniczenia wolności – ten przepis jest obecnie również nowelizowany). Miało to być reakcją na niską skuteczność warunkowanego zawieszenia kary pozbawienia wolności mierzonej stanem powrotu do przestępstwa.

Filozofie karania można w skrócie określić jako prawo karne „sprawcy” i prawo karne „czynu”. Pierwsza ma genezę w oświeceniowej formule skupienia się na łagodzeniu represji karnej i zwróceniu uwagę na osobę sprawcy. W dużym uproszczeniu – co do zasady filozofia karania ukierunkowana na sprawcę współcześnie odwołuje się przede wszystkim do funkcji resocjalizacyjnej. Pozostałe funkcje kary jak: utylitarna (kształtowanie pożądanych postaw społecznych) i sprawiedliwościowa (proporcjonalna odpłata za wyrządzone zło) uznawane są za pomocnicze. Do filozofii prawa karnego ukierunkowanego na osobę „sprawcy” nawiązuje – co do zasady – obowiązująca kodyfikacja karna z 1997 r., co wzmocniła jeszcze nowela z 2015 r., choć gwoli ścisłości należy wskazać, że obecny kodeks karny nie preferuje żadnej z dyrektyw sądowego wymiaru kary (spośród stopnia winy, społecznej szkodliwości czynu, prewencji indywidualnej i generalnej). Wyjątkiem jest dyrektywa kary w stosunku do sprawcy młodocianego, w którego przypadku sąd ma się kierować przede wszystkim celem wychowawczym. Oczywiście, sąd wymierzając karę – jak dotychczas, będzie musiał zważyć, czy orzeczona kara nie przekracza stopnia winy (nowy art. 53 par. 1 in fine: Dolegliwość kary nie może przekraczać stopnia winy).

Obecnie planowana jest znacząca nowelizacja kodeksu karnego, która odwołuje się – jak się wydaje – do koncepcji opozycyjnej, nazywanej potocznie prawem karnym „czynu”. To koncepcja starsza, w zasadzie odwołująca się do pierwowzoru karania (a nie nowożytnego prawa karnego, które ukształtowało się dopiero w XIX w.), ale rzecz jasna bez żadnych nieadekwatnych, historycznych naleciałości. Skupia się na klasycznej sprawiedliwościowej funkcji prawa karnego, odwracając w istotny sposób proporcje. Jak się wydaje, odpowiada ona także zapotrzebowaniu społecznemu i może utrzymać status Polski jako kraju uznawanego za bardzo bezpieczny. Daje temu wyraz także sam ustawodawca, gdy w uzasadnieniu projektu wyraźnie sprzeciwia się filozofii karania przyjętej w kodyfikacji dotychczasowej: „obecny stan prawny nie odpowiada postulatom wynikającym z funkcji ochronnej prawa karnego, przez co nie zapewnia wystarczających narzędzi dla ograniczenia przestępczości i zabezpieczenia istotnych wartości społecznych”.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • :-( (2019-05-21 20:19) Zgłoś naruszenie 110

    Coś niesamowitego... Łubu dubu! Łubu dubu! A tak poważnie: przecież to jakieś pomieszanie z poplątaniem!

    Odpowiedz
  • Dr(2019-06-04 09:35) Zgłoś naruszenie 30

    Muszę przyznać, że jestem zbulwersowany tym tekstem. Autor pisze, że "zmiany w K.k. są oczekiwane przez sam wymiar sprawiedliwości". Ciekaw jestem niezmiernie, skąd autor wziął dane tego dotyczące. Raczej w jego przekonaniu nowelizacja ta jest korzystna i próbuje nadać większe znaczenie swojej indywidualnej opinii poprzez odwoływanie się do bliżej nieokreślonego "wymiaru sprawiedliwości", co zapewne oznacza samego autora i np. jego kolegę prokuratora, który podobnie ocenia tę nowelizację. Jako prawnik i karnista nie znam nikogo, kto oceniałby tę nowelizację pozytywnie (poza pojedynczymi przykładami wprowadzanych zmian). Byłbym zatem wdzięczny autorowi, gdyby na przyszłość w swoich kolejnych wypowiedziach nie próbował wmawiać czytelnikom, że wyraża opinię wymiaru sprawiedliwości.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane