Kryzys konstytucyjny i brak zaufania do Trybunału Konstytucyjnego spowodował, że coraz większe znaczenie dla ochrony praw i wolności ma Karta Praw Podstawowych (KPP). – Wyszliśmy z ram wyłącznie polskiego systemu i poszukujemy ochrony w prawie europejskim – mówił Stanisław Trociuk, zastępca rzecznika praw obywatelskich, podczas zorganizowanej przez RPO dwudniowej konferencji naukowej na temat KPP i jej znaczenia dla krajowego systemu prawnego.
Świadczy o tym zestawienie liczby pytań prawnych kierowanych przez sądy do TK i TSUE. W 2018 r. do TK skierowano 18 pytań, a do Trybunału Sprawiedliwości UE aż 31.
Tymczasem jeszcze niedawno, jak przyznawał Wojciech Hermeliński, sędzia TK w stanie spoczynku, odwoływanie się do przepisów karty jako wzorca kontroli przez podmioty wnoszące sprawy do TK było incydentalne.
Reklama
KPP jest obok traktatów źródłem prawa pierwotnego UE. – Mimo że nie istniała od samego początku, to fakt jej powstania jest wyrazem ewolucji Unii, która ze wspólnoty międzynarodowej o charakterze gospodarczym z czasem przekształcała się we wspólnotę gospodarczo-polityczną, a dzisiaj odkrywa, jak ważne są wartości – podkreślił Marek Prawda, ambasador Unii Europejskiej w Polsce. Jak zaznaczył, KPP jest nie tylko deklaracją praw obywatelskich, która zapewnia, by naruszenie prawa podstawowego mogło być przedmiotem oceny TSUE. Jej zapisy mają też potencjał reagowania na ryzyka przyszłości, np. związane z nowymi technologiami.
Z kolei prof. Ewa Łętowska, sędzia TK w stanie spoczynku, akcentowała, że standard wynikający z KPP, np. gwarantujący prawo do sądu, wymaga zapewnienia realnej ochrony w postaci wydania sprawiedliwego rozstrzygnięcia, a nie poprawnego załatwienia sprawy, ale pod względem formalnym. W jej ocenie dążenie do prostego zastosowania przepisów zamiast wydania rozstrzygnięcia spełniającego standardy praw podstawowych przyczyniło się np. do eskalacji problemów z reprywatyzacją czy kredytami frankowymi. – Zwłaszcza przy tych ostatnich nie wykorzystano możliwości, jakie daje bogate orzecznictwo TSUE na ten temat – wskazywała prof. Łętowska.
– Sądy polskie dopiero teraz odkrywają uroki dialogu z TSUE. Szkoda, że tak późno. Ostatnio zostałam zapytana na Facebooku, dlaczego dzieje się to dopiero po 12 latach. Odpowiedziałam, że sądy musiały się tego nauczyć. A najlepiej się człowiek uczy na własnej skórze – stwierdziła prof. Łętowska.