statystyki

Koniec z szerokimi cytatami bez zgody wydawców [WYWIAD]

autor: Szymon Cydzik07.05.2019, 07:43; Aktualizacja: 07.05.2019, 11:17
Karol Laskowski, szef Praktyki Prawa Własności Intelektualnej, Technologii i Komunikacji w Dentons

Karol Laskowski, szef Praktyki Prawa Własności Intelektualnej, Technologii i Komunikacji w Dentonsźródło: Materiały Prasowe

- W kwestii linkowania w nowej dyrektywie europejski ustawodawca celowo posłużył się pojęciem, które trzeba będzie interpretować w zależności od konkretnego przypadku - mówi w rozmowie z DGP Karol Laskowski, szef Praktyki Prawa Własności Intelektualnej, Technologii i Komunikacji w Dentons.

Chciałbym spytać o art. 15 przyjętej niedawno dyrektywy o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Często jego krytycy mówią o „podatku od linków”, choć w dyrektywie jasno wskazano, że czynność linkowania jest wyłączona z zakresu ochrony tego przepisu. Pojawiają się jednak kontrowersje, jak długi może być fragment tekstu towarzyszący linkowi, by to wyłączenie działało.

Jeżeli chodzi o fragment tekstu towarzyszący linkowi, to ustawodawca europejski jasno wskazał, że prawa przyznane wydawcom nie obejmują pojedynczych słów lub bardzo krótkich fragmentów publikacji prasowej. Tutaj zaczyna się dyskusja, co oznacza ten termin i co będzie dopuszczalne, a co nie. To podobna debata do tej toczonej od lat: od którego momentu zbitek słów staje się utworem. Jeśli nim jest, to obejmuje go ochrona prawnoautorska. Pytanie też, do jakiego momentu można mówić o cytowaniu.

Dla zachowania spójności konieczne będzie odwołanie się do dotychczasowej interpretacji w kontekście praw autorskich zarówno ze strony lokalnych regulatorów i sądów, jak i ze strony Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Przykładowo, w sprawie Infopaq International A/S przeciwko Danske Dagblades Forening (sygn. C-5/08) TSUE uznał w 2009 r., że 11 słów wykorzystanych przez agregatora treści może stanowić utwór, który powinien być chroniony, co oznacza, że podmiot ten nie mógł ich wykorzystać bez zgody wydawców. Pamiętam też wyjaśnienie niemieckiego Urzędu ds. Patentów i Znaków Towarowych, który wskazywał, że nawet osiem słów przekracza dopuszczalny limit. Jednak ustawodawca europejski w nowej dyrektywie celowo posłużył się pojęciem, które trzeba będzie interpretować w zależności od konkretnego przypadku i stwierdzać, kiedy następuje przekroczenie dopuszczalnej granicy. Bo trudno przyjąć odgórnie w przepisach, że np. 10 słów jest dopuszczalne, a 15 już nie.

Warto też pamiętać, że nawet w treści linków znajdują się słowa kluczowe. Przeciętnie jest ich pięć lub sześć. Skoro dopuszczalne jest linkowanie, to użycie tych samych słów obok linku wydaje się więc dopuszczalne. A być może nawet jeszcze kilku, których w treści linku nie ma. W tych kwestiach dostawcy i agregatorzy treści będą musieli sami oszacować ryzyko, ustawiając modele biznesowe, i albo będą działać na podstawie licencji wydawców, albo w oparciu o przyjętą przez siebie interpretację, co może być ryzykowne. Na pewno powinni odstąpić od szerokich cytatów bez zgody wydawców.


Pozostało jeszcze 69% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane