Rozpatrywanie wniosków o uchylenie sędziom immunitetów oraz rozstrzyganie odwołań od wszelkich uchwał Krajowej Rady Sądownictwa – to przyszłe, nowe kompetencje Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.
Pomysł, aby poszerzyć uprawnienia ID SN, znalazł się w zaprezentowanym tuż przed świętami poselskim projekcie zmian w ustawie o SN. Zakłada on m.in., że do właściwości ID SN należeć będą także sprawy rozpatrywane przez SN w związku z odwołaniami od uchwał KRS. A to oznacza, że po zmianach ID SN zajmie się kontrolą decyzji KRS także w zakresie wyłaniania kandydatów na sędziów. Do tej pory tego typu przypadki rozstrzygała Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. I, co należy podkreślić, nie wszystkie jej decyzje były po myśli KRS. Nieraz bowiem IKNiSP krytykowała radę za to, w jaki sposób przeprowadza konkursy na stanowiska sędziowskie.

Niedopatrzenie ustawodawcy

Jednak właściwość tej izby w tego typu sprawach nie wynika wprost z przepisów. Problem, dostrzeżony po raz pierwszy przez DGP, dotyczy odwołań składanych w sprawach, które nie mają charakteru dyscyplinarnego, a są rozstrzygane przez Krajową Radę Sądownictwa w formie uchwały. Jak pisaliśmy pod koniec listopada zeszłego roku („Legislacyjna niedoróbka w ustawie o Sądzie Najwyższym”, DGP 231/2018), całe zamieszanie wzięło się z niedopatrzenia ustawodawcy. Otóż z ustawy o SN (Dz.U. z 2018 r. poz. 5 ze zm.), a konkretnie z przepisu mówiącego o tym, jakimi konkretnie sprawami zajmują się poszczególne wydziały Izby Dyscyplinarnej, wynika, że jej wydział drugi rozstrzyga m.in. „odwołania od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa”.
Reklama
Kłopot polega na tym, że wcześniejsze przepisy określające właściwość tejże izby mówią, że zajmuje się ona sprawami dyscyplinarnymi m.in. sędziów sądów powszechnych oraz sprawami wynikającymi z prawa pracy, ale tylko w stosunku do sędziów SN. Tymczasem, jak tłumaczy prof. Sławomir Patyra, konstytucjonalista z UMSC, odwołania od uchwały KRS dotyczącej przeniesienia sędziego do innego wydziału absolutnie nie można traktować jako sprawy dyscyplinarnej. Bo jej genezą nie jest delikt dyscyplinarny popełniony przez sędziego. Tak samo też w przypadku m.in. uchwał o przedstawieniu prezydentowi kandydata na sędziego.

Reklama
Najwyraźniej opisany przez DGP problem w końcu został dostrzeżony także przez ustawodawcę. Jak czytamy w uzasadnieniu projektu: „doprecyzowuje się regulacje ustawowe przez wskazanie, że do właściwości Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego należą sprawy rozpatrywane przez Sąd Najwyższy w związku z odwołaniami od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa”. Dalej projektodawcy tłumaczą, że dotychczas z przepisów wynikało jedynie, że wydział drugi ID SN rozpatruje odwołania od uchwał KRS, „brak zaś było odpowiednika tej normy w przepisie określającym ogólnie kategorie spraw powierzonych Izbie Dyscyplinarnej”. I choć decyzja o doprecyzowaniu tej kwestii w ustawie jest słuszna, to jednak nie do końca jest ona zgodna z tym, co postulowano. Eksperci podkreślali, że najlepszym, najbardziej spójnym systemowo rozwiązaniem byłoby powierzenie tego typu spraw Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN. Jak jednak widać, ustawodawca z jakiegoś powodu woli, aby uchwały KRS były kontrolowane przez ID SN.

Ujednolicenie praktyki

I na tym nie koniec. Dowodów na to, że ustawodawca ma spore zaufanie do ID, jest w omawianym projekcie więcej. Chce on powierzyć tej izbie również rozstrzyganie wniosków o uchylenie sędziom immunitetów. Teraz robią to sądy dyscyplinarne złożone ze wskazanych przez ministra sprawiedliwości sędziów sądów powszechnych.
– Nie oszukujmy się. Chodzi tutaj o to, żeby w przyszłości nie zapadały takie rozstrzygnięcia, jak w głośnej sprawie sędziego Wojciecha Łączewskiego – uważa Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.
Przypomnijmy: na początku kwietnia krakowski sąd dyscyplinarny zdecydował o umorzeniu postępowania w sprawie uchylenia immunitetu temu sędziemu. Ta decyzja wywołała oburzenie m.in. po stronie Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości, który nazwał ją „Przykładem kastowego myślenia”.
Tymczasem projektodawcy tłumaczą, że „proponowane rozwiązanie służyć będzie ujednoliceniu praktyki w sprawach o uchylenie immunitetu w oparciu o wypracowane standardy orzecznicze, jak również przyspieszeniu rozpatrywania wniosków w tym przedmiocie, co ma znaczenie zarówno dla organów postępowania karnego, jak i osoby objętej zarzutami”.
Etap legislacyjny
Projekt wpłynął do laski marszałkowskiej