W poniedziałek sędzia zapoznaje się z aktami przed wtorkową rozprawą. Drugi termin ma wyznaczony na środę, a w czwartek, najpóźniej w piątek, zapada wyrok. Taka wizja towarzyszyła autorom nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego z Ministerstwa Sprawiedliwości. Jednak dyskusja podczas wczorajszego posiedzenia podkomisji nadzwyczajnej do spraw rozpoznania nowelizacji dowodzi, że mało kto wierzy w jej realizację.
Projekt zmian w kodeksie przewiduje instytucję tzw. planu rozprawy. Podczas posiedzenia przygotowawczego sąd ma najpierw nakłaniać strony do ugodowego rozwiązania sporu, a jeśli to się nie uda, sporządzić w uzgodnieniu z nimi bądź ich pełnomocnikami plan działań i daty rozpraw. Jeśli tego nie zrobi, kolejne czynności ma podejmować w najwcześniejszych możliwych terminach. W dodatku rozprawę powinien przygotować tak, aby nie było przeszkód do rozstrzygnięcia sprawy na pierwszym posiedzeniu. Więcej niż jedno ma być wyznaczane tylko w razie konieczności. Takie rozwiązanie jest korzystne zarówno z punktu widzenia sędziów, jak i pełnomocników. Dziś, gdy terminy są wyznaczane co cztery czy sześć miesięcy, prawnicy przed każdą rozprawą muszą na nowo zapoznawać się z aktami, by przypomnieć sobie szczegóły.
Zdaniem posłanki Barbary Dolniak z Nowoczesnej pomysły MS są świetne, ale nie przystają do sądowej rzeczywistości. Brakuje sędziów, przez co ci, którzy orzekają, mają po kilkaset, a nawet ponad tysiąc spraw w referacie. Brakuje też pracowników administracyjnych, nie mówiąc o wolnych salach rozpraw.
Reklama
– Przy braku ograniczenia kognicji sądów wprowadzenie takich regulacji czyni je nierealnymi – tłumaczyła Barbara Dolniak. Zaznaczając też, że przepis instrukcyjny mówiący o szybkim wyznaczaniu kolejnych terminów jest nieprecyzyjny i może tylko spowodować lawinę skarg na przewlekłość postępowania. – A z orzecznictwa Sądu Najwyższego i sądów apelacyjnych wynika, że trudności organizacyjne sądu, brak kadr czy sal z punktu widzenia przewlekłości nie mają znaczenia – wskazała posłanka.
Etap legislacyjny
Projekt po I czytaniu