Albo uznamy serwisy takie jak YouTube za prasę, albo mamy problem z polskimi przepisami wyłączającymi działalność dziennikarską spod RODO.
Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której dziennikarz przygotowujący materiał o aferzyście najpierw uprzedza go o przetwarzaniu jego danych osobowych. Dlatego unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych 2016/679 przewidziało wyjątek wyłączający przetwarzania dla potrzeb dziennikarskich spod wielu obowiązków. Zgodnie z art. 85 RODO państwa członkowskie powinny same uregulować ten wyjątek w krajowych przepisach.
Polska zrobiła to w art. 2 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2018 r., poz. 1000 ze zm.). Zgodnie z tym przepisem do „działalności polegającej na redagowaniu, przygotowywaniu, tworzeniu lub publikowaniu materiałów prasowych w rozumieniu ustawy − Prawo prasowe (t.j. Dz.U. z 2018 r., poz. 1914 ze zm.) nie stosuje się wielu przepisów rozporządzenia.