Brak podpisu prezesa TVP Jacka Kurskiego pod sprostowaniem sprawił, że nie musiało ono zostać uwzględnione. Podpis jego pełnomocnika sąd uznał za niewystarczający.
Sprawa dotyczyła artykułu opublikowanego przez portal Wyborcza.pl. Sugerowano w nim, że zorganizowany przez TVP na przełomie 2017/2018 r. sylwester w Zakopanem miał kosztować 10 mln zł, a Sławomir miał zainkasować 125 tys. za odśpiewanie jednej tylko piosenki. TVP przesłało sprostowanie tej informacji, ale portal odmówił jego opublikowania. Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że miał do tego prawo. Wyrok zapadł w listopadzie ub.r., ale dopiero niedawno opublikowano jego uzasadnienie.
Wynika z niego, że jednym z powodów, dla których – zdaniem sądu – portal nie musiał uwzględniać sprostowania, były względy stricte formalne. Okazało się bowiem, że prezes TVP nie złożył podpisu pod sprostowaniem. Wniosek podpisał jedynie jego pełnomocnik, co zresztą jest dość często praktykowane. Tyle że, zdaniem sądu, nie czyni to zadość wymaganiom wynikającym z ustawy – Prawo prasowe (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1914 ze zm.).
Reklama
Obowiązek podpisania sprostowania wynika z art. 31a ust. 4 prawa prasowego. Koresponduje z nim art. 33 tej ustawy, który pozwala odmówić sprostowania, jeżeli nie zostało ono podpisane. Spór sprowadzał się do ustalenia, czy podpis pełnomocnika umocowanego do reprezentowania TVP był wystarczający.
Sąd Apelacyjny w Warszawie, podobnie jak sąd pierwszej instancji, uznał, że pod sprostowaniem powinien podpisać się osobiście prezes TVP Jacek Kurski.

Reklama
„Należy zgodzić się z sądem okręgowym co do tego, że podpis pełnomocnika powodowej spółki, który znalazł się pod wnioskiem o zamieszczenie sprostowania zawierającym w swej treści także tekst sprostowania, nie czyni zadość wymaganiu podpisania oświadczenia przez zainteresowanego.
Powyższy pogląd wynika z konieczności odróżnienia wniosku o sprostowanie, które stanowi oświadczenie woli i jako takie może być złożone przez pełnomocnika, od sprostowania, które jest oświadczeniem wiedzy i w związku z tym przez pełnomocnika złożone być nie może. Innymi słowy pełnomocnik procesowy nie może podpisać się pod tekstem sprostowania, które jest oświadczeniem wiedzy zainteresowanego” – napisano w uzasadnieniu prawomocnego rozstrzygnięcia.
Skład orzekający odwołał się do orzecznictwa Sądu Najwyższego (m.in. wyrok z 16 lutego 2017 r., sygn. akt I CSK 106/16), zgodnie z którym wniosek o publikację sprostowania jest oświadczeniem woli w rozumieniu prawa cywilnego osoby dokonującej czynności prawnej, dlatego w zakresie, w jakim nie reguluje tego prawo prasowe, zastosowanie znajdują przepisy prawa cywilnego. Samo zaś sprostowanie stanowi wypowiedź konkretnej osoby co do faktu opublikowanego już na łamach prasy. Treść sprostowania jest jego komunikatem do opinii publicznej, dającym się scharakteryzować według nomenklatury cywilistycznej jako oświadczenie wiedzy. Dlatego też sprostowania prasowego nie można skutecznie zrealizować przez pełnomocnika. Sprostowanie nosi zazwyczaj cechy utworu w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1191 ze zm.), a zatem wymaga podpisu autora.
Jednocześnie sąd doszedł do wniosku, że nawet gdyby sprostowanie było poprawne pod względem formalnym, to i tak nie musiałoby zostać opublikowane. Stanowisko TVP zostało bowiem zaprezentowane w spornym artykule (telewizja twierdziła, że sylwester kosztował mniej niż 10 mln zł i jego koszt nie odbiegał od poziomu z poprzednich lat).
„Nie można także pominąć okoliczności, iż powodowa spółka odmówiła dziennikarzom udzielenia odpowiedzi na zadawane przez nich pytania” – zwrócił uwagę sąd, zaznaczając, że instytucja sprostowania nie powinna być traktowana w sposób instrumentalny do piętnowania dziennikarzy czy wydawcy.

orzecznictwo

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 7 listopada 2018 r., sygn. akt I ACa 271/18. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia