Mimo że przepisy o elektronicznej licytacji ruchomości weszły w życie 1 marca 2017 r., to sprzedaż tą drogą zajętych przedmiotów wciąż nie jest możliwa. Ustawodawca, nakładając na samorząd komorniczy obowiązek wdrożenia systemu, nie przewidział jednocześnie dodatkowych środków na ten cel.

Tymczasem okazuje się, że uruchomienie witryny nawet 1 stycznia 2019 r., czyli grubo ponad 1,5 roku po terminie, może nie nastąpić. Wszystko przez wejście w życie nowych ustaw: o komornikach sądowych (Dz.U. z 2018 r. poz. 771) oraz o kosztach komorniczych (Dz.U. z 2018 r. poz. 770), które mogą odciąć, przynajmniej na początku, finansowanie samorządu. Dlaczego? Obecnie samorząd sam decyduje o wysokości składek (patrz: grafika). Po zmianach walne zgromadzenia poszczególnych izb będą ustalać wysokość składki, jednak w granicach wyznaczonych przez art. 38 ustawy o komornikach. Ten uzależnia stawkę od wynagrodzenia komornika. I tu zaczyna się problem.

Dziś opłaty egzekucyjne stanowią przychód kancelarii komorniczych. Z nich komornik ma utrzymać siebie, zatrudnione osoby (aplikantów, asesorów, pracowników biurowych) i pokryć pozostałe koszty. Od 1 stycznia 2019 r. opłaty egzekucyjne będą przychodem Skarbu Państwa, natomiast wynagrodzeniem kancelarii komorniczej będzie prowizja od pobranych opłat. Składka na samorząd będzie więc stanowiła maksymalnie 1 proc. wynagrodzenia prowizyjnego uzyskanego w poprzednim miesiącu.

W ocenie Krajowej Rady Komorniczej z art. 283 ustawy o komornikach sądowych wynika, że przepisy dotyczące wynagrodzenia prowizyjnego nie będą miały zastosowania do opłat pobieranych w sprawach wszczętych przed dniem wejścia w życie ustawy. Będą dotyczyć opłat, które zostaną ustalone i pobrane po 1 stycznia 2019 r.

– Niestety jeden procent od zera zawsze daje zero – komentuje Andrzej Ritmann, rzecznik łódzkiej izby komorniczej. – Jeśli komornik ma stare sprawy, które generują stały przychód, to od 1 stycznia z punktu widzenia składek na samorząd, te przychody będą nieistotne – tłumaczy komornik.

– W efekcie komornicy opłacać będą składki miesięczne liczone od wynagrodzenia prowizyjnego, którego przez dłuższy okres nie będą w ogóle uzyskiwać – alarmuje Rafał Fronczek, prezes KRK, który interweniuje w tej sprawie u premiera Mateusza Morawieckiego. – W początkowych miesiącach obowiązywania nowych przepisów organy samorządu komorniczego pozbawione zostaną w całości finansowania, co utrudni lub wręcz uniemożliwi realizację zadań ustawowych. Nie będzie tym samym możliwe zapewnienie obsługi administracyjnej organów samorządu zawodowego, jak również Komisji Dyscyplinarnej, rzecznika dyscyplinarnego czy komorników wizytatorów – alarmuje Rafał Fronczek.

Tymczasem według Ministerstwa Sprawiedliwości takiego zagrożenia nie ma. – Obawy są bezpodstawne, ponieważ wynikają z błędnej interpretacji przepisów. Po 1 stycznia komornicy będą dysponować przychodem w postaci wynagrodzenia w związku ze stosowaniem nowej ustawy i przychodem z opłat prawomocnie ustalonych na podstawie dotychczasowej ustawy. Twierdzenie, że przez dłuższy czas nie będą mogli uiszczać składek na samorząd, jest nieprawdziwe – tłumaczy dr Rafał Reiwer, dyrektor w MS odpowiedzialny za reformę komorniczą. – Rzeczywistym problemem samorządu komorniczego, jak się wydaje, jest to, czy opłaty, o których mowa w art. 283 ust. 1 ustawy, będą miały związek z ostatnią uchwałą KRK o wysokości składki – 1 proc., czy też może w nowej uchwale danego walnego zgromadzenia izby komorniczej jej członkowie uznają, że były one dotychczas zbyt wysokie – odparowuje Reiwer.

– To zdumiewające podejście do poważnego problemu i albo próba odwrócenia uwagi od błędów legislacyjnych, albo zawoalowana próba zniszczenia samorządu zawodowego. Wszyscy chcielibyśmy płacić jak najniższe składki, ale ustawodawca nakłada na nas obowiązki, które wymagają finansowania. Wszystko wskazuje na to, że nie wystarczy środków na realizację ustawowych zadań, w tym utrzymanie systemu do e-licytacji – odpowiada prezes KRK.