Potrzebna jest dodatkowa motywacja, by specjaliści przyjmowali zlecenia z sądów i prokuratury i szybko oddawali opinie. Ma nią być zdaniem ministra sprawiedliwości przyznanie wyższych stawek za godzinę pracy biegłego z zakresu medycyny. O pomyśle poinformował portal Prawo.pl.
Resort kierowany przez Zbigniewa Ziobrę zlecił już Instytutowi Wymiaru Sprawiedliwości analizę obecnych stawek. Ma ona posłużyć do ewentualnej modyfikacji zasad wynagradzania biegłych medyków.
Dziś przeciętny lekarz dostaje 23–32 zł za godzinę pracy nad opinią. Najwybitniejsi fachowcy z profesorskimi tytułami mogą liczyć na kwoty rzędu 70 zł za godzinę. Kilkukrotnie więcej mogą zarobić, przyjmując pacjentów w prywatnych gabinetach. Dlatego są tak duże trudności ze znajdowaniem biegłych z zakresu medycyny. Niektórzy prezesi sądów są tak zdesperowani, że zaczęli już medykom nawet przypominać, że wykonywanie funkcji biegłego to nie tylko prestiż, lecz także obowiązek. Z art. 195 kodeksu postępowania karnego oraz art. 280 kodeksu postępowania cywilnego wynika, że każda osoba, którą wskaże sąd (czyli nie tylko ci, którzy sami wpisali się na listę biegłych), powinna służyć pomocą w postaci sporządzenia eksperckiej opinii.
Reklama
Prezes kieleckiego sądu okręgowego Ryszard Sadlik kilka miesięcy temu wskazał w piśmie do samorządu lekarskiego, że „nikt nie dąży do tego, aby lekarze specjaliści byli doprowadzani na sale rozpraw z ich gabinetów, przychodni lub szpitali. Niemniej w wyjątkowych sprawach można sobie i takie sytuacje wyobrazić”.
Eksperci od lat powtarzają, że podniesienie stawek za sporządzanie opinii to jedyna skuteczna metoda, by pojawiło się więcej biegłych. Wiedzą o tym też politycy, którzy od kilkunastu lat szukają pieniędzy na podwyżki.
Obecne kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości zapowiada, że jest zdeterminowane, by sprawę załatwić. Pytanie brzmi, na ile nowe propozycje – o ile w ogóle się pojawią – zadowolą lekarzy. Ich samorząd w swoich stanowiskach przekonywał, że uczciwym wynagrodzeniem byłoby wyliczanie stawek za godzinę pracy na bazie wynagrodzenia zasadniczego specjalisty w szpitalu, odpowiadającego trzykrotności średniego wynagrodzenia krajowego. Na tak hojną propozycję ze strony rządzących nie ma szans.