statystyki

Jak żona kupi sobie dom, to jest to jej dom. Wspólność majątkowa nie ma znaczenia

autor: Patryk Słowik22.10.2018, 07:20; Aktualizacja: 22.10.2018, 07:26
Związek się rozpadł, zaczęły się rozliczenia.

Związek się rozpadł, zaczęły się rozliczenia.źródło: ShutterStock

Fakt nabycia rzeczy w trakcie trwania małżeństwa nie oznacza, że w każdym przypadku wejdzie ona do majątku wspólnego małżonków. I to nawet przy obowiązującym reżimie ustawowej wspólności majątkowej. Jeśli bowiem żona zainwestowała ogrom swych prywatnych pieniędzy w dom, nie ma żadnego powodu, aby po rozwodzie uważać, iż nieruchomością należy podzielić się po połowie. To sedno piątkowej uchwały Sądu Najwyższego.

Sprawa, która trafiła do sądu, dotyczyła uzgodnienia treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym. Chodziło o sytuację po rozwodzie. W trakcie trwania związku kobieta postanowiła kupić nieruchomość kosztującą ponad 500 tys. zł. 310 tys. zł pochodziło z jej majątku odrębnego, zaś pozostała kwota ze wspólnego. W księdze wieczystej jako właścicielkę ujawniono kobietę.

Związek się rozpadł, zaczęły się rozliczenia. Mężczyzna zażądał wpisu w księdze wieczystej sprowadzającego się do tego, że on jest współwłaścicielem nieruchomości w połowie. Sąd rejonowy uznał, że nie ma ku temu podstaw. Postanowił wpisać w księdze wieczystej udział powoda w prawie własności w wysokości 20/100. Powód wniósł apelację. Sąd okręgowy zaś stwierdził, że aby wydać wyrok, potrzebuje wsparcia Sądu Najwyższego. Zarysowały się bowiem aż trzy możliwości. Pierwsza – popierana przez powoda – opiera się na kryterium czasu nabycia. Skoro rzecz została nabyta w trakcie małżeństwa przy udziale środków wspólnych, wchodzi ona w całości do majątku wspólnego, a zatem mężczyźnie należy się połowa. Druga koncepcja – forsowana przez pozwaną – opiera się na założeniu, że rzecz wchodzi do tego z majątków, z którego pochodzi większa część środków na nabycie rzeczy. Jako że większość pieniędzy kobieta wyłożyła z majątku odrębnego – cała nieruchomość jest jej.

Trzeci wariant to wyliczenie stricte matematyczne. Czyli rzecz wchodzi do majątku odrębnego jednego z małżonków i jednocześnie do ich majątku wspólnego w udziałach odpowiadających stosunkowi środków przeznaczonych z tych majątków na nabycie rzeczy.


Pozostało jeszcze 28% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (5)

  • Mąż(2018-10-22 14:55) Zgłoś naruszenie 100

    Małżeństwa to przeżytek...!

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • jaaaaaaaaaaaaaa(2018-10-22 10:39) Zgłoś naruszenie 59

    To orzeczenie świadczy o potrzebie nowelizacji przepisów kodeksu rodzinnego w zakresie wspólności ustawowej. Rozwiązania kodeksowe z lat sześćdziesiątych zmodyfikowane nieco w dziewięćdziesiątych nijak się mają do dzisiejszych czasów: działalności gospodarczej jednej ze stron, leasingów, nakładów z jednego z majątków, kredytów hipotecznych itd. Ja myślę jednak, że ta nieruchomość powinna była wejść do majątku wspólnego, tak byłoby najuczciwiej, po prostu

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • planistyczka(2018-10-22 11:24) Zgłoś naruszenie 10

    Nie lepiej pakowac w swoje prywatne,odrebne,tajne konto zagraniczne to nie ma problemow przy rozchodzeniu sie...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane