Hiszpański sąd nie wyda nam osoby ściganej europejskim nakazem aresztowania, zanim się nie upewni, że nasz wymiar sprawiedliwości jest niezależny
Sąd śledczy w Madrycie obawia się, że przeprowadzone przez PiS reformy uzależniły sędziów od polityków. Taki wniosek można wyciągnąć z treści listu, który trafił do Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Hiszpanie wprost pytają w nim m.in. o to, czy postępowania dyscyplinarne sędziów mogą być wykorzystywane do wywierania na nich nacisków.
Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł nie kryje zdziwienia. Głównie z tego względu, że część zastosowanych u nas rozwiązań jest kalką tych wypracowanych przez Madryt. A niektóre nasze przepisy są wręcz łagodniejsze od tych stosowanych na zachodzie Europy. – U nas co do zasady sędziów nadal oskarżają i osądzają sędziowie. W Niemczech czy Hiszpanii oskarżycielami są prokuratorzy, a przedstawiciele Temidy nie mają immunitetów – tłumaczy. – Mimo to tamtejszych sądów nikt nie pyta o stan praworządności w ich krajach – komentuje wiceminister.