Zagraniczne sądy stają się coraz bardziej podejrzliwe i zadają coraz więcej pytań naszym sądom, które wnioskują o wykonanie europejskiego nakazu aresztowania.
Jeszcze do niedawna to był automat: polski sąd kierował do swojego odpowiednika w UE wniosek o wykonanie europejskiego nakazu aresztowania i skazany bądź poszukiwany, jeśli kwestie formalne nie budziły zastrzeżeń, trafiał pod skrzydła polskiego wymiaru sprawiedliwości. Teraz to się zmienia.
– Zdarzają się sprawy, w których tego automatyzmu już nie ma. Z własnych obserwacji wiem, że dużo ostrożniej do wystawianych przez polskie sądy wniosków o wykonanie ENA podchodzą sądy niemieckie. Z rozmów z kolegami natomiast wynika, że mniej ufają nam także sądy francuskie czy holenderskie – mówi Sławomir Pałka, sędzia Sądu Rejonowego w Oławie.