Prokurator generalny złożył swoją pierwszą skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Kwestionuje w niej prawomocne orzeczenie Sądu Rejonowego w Tomaszowie Lubelskim z 2014 r. dotyczące stwierdzenia nabycia spadku. W trakcie postępowania jeden z jego uczestników przedstawił na rozprawie testament.
Reklama
Mimo to sąd cywilny orzekł nabycie spadku przez ustawowych spadkobierców, nie badając przy tym, czy posiadają oni testament. Odrzucił także odwołanie pominiętego uczestnika sprawy. Z powodu upływu terminów oraz braku podstaw prawnych do wznowienia postępowania spadkowego skarga nadzwyczajna była jedynym rozwiązaniem, które mogłoby doprowadzić do zakwestionowania orzeczenia.
Zastępca PG Ryszard Hernand przede wszystkim zarzucił sądowi, który wydał wątpliwe postanowienie, naruszenie art. 670 kodeksu postępowania cywilnego poprzez jego niewłaściwe zastosowanie i błędne ustalenie kręgu spadkobierców. Drugie zastrzeżenie dotyczy wadliwego zastosowania art. 926 par. 2 kodeksu cywilnego.
Szef prokuratury jest autorem drugiej w kolejności skargi nadzwyczajnej wniesionej do SN. Pierwszą miesiąc temu złożył rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Podobnie jak skarga PG dotyczyła ona sporu spadkowego. W tamtej sprawie, prawomocnie zakończonej przed 18 laty, sąd przyjął do rozpoznania wniosek o stwierdzenie nabycia części spadku, mimo że droga sądowa była już niedopuszczalna. W efekcie spór doczekał się dwóch sprzecznych ze sobą rozstrzygnięć końcowych.
Obie skargi nadzwyczajne będą rozpoznane przez nową izbę SN – Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Formalnie istnieje ona od początku kwietnia, w praktyce funkcjonuje tylko na papierze. Trzy tygodnie temu Krajowa Rada Sądownictwa wybrała 20 kandydatów do izby, których około połowy września miała przedstawić do akceptacji prezydentowi Andrzejowi Dudzie.