W dniu 2 sierpnia Sąd Najwyższy (SN) wydał postanowienie w sprawie o sygn. akt. III UZP 4/18, w którym wystąpił z pięcioma pytaniami prejudycjalnymi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Wniósł on o rozpoznanie sprawy w trybie przyspieszonym, a także zawiesił tymczasowo stosowanie czterech przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym (art. 111 par. 1 i par. 1a, art. 37 oraz art. 39; Dz.U. 2018, poz. 5 ze zm.).
Wydanie postanowienia przez SN wywołało dyskusję publiczną, a w odniesieniu do zabezpieczenia zastosowanego przez SN także liczne obawy o kreowanie niebezpiecznego precedensu. Niebezpieczeństwo w nim tkwiące ma polegać na tym, że teraz „każdy sędzia w Polsce może zamrozić stosowanie ustawy w całym kraju, a tym samym unicestwić obowiązujące przepisy” („Groźne prawo precedensu”, DGP z 6 sierpnia 2018 r.).
Obawy te są nieuzasadnione. Staje się to widoczne, gdy bliżej przyjrzymy się zarówno przedmiotowi sprawy, jak i treści przepisów, których stosowanie tymczasowo zawieszono, a także gdy weźmie się pod uwagę istniejący w Polsce od kilku lat stan, w którym niektóre organy władzy publicznej wbrew konstytucji pośpiesznie dążą do unicestwienia zasad podziału i równowagi władzy, niezależności sądów i niezawisłości sędziów.
Reklama
Okoliczności tych nie sposób pominąć przy ocenie prawnej postanowienia SN oraz zastosowanego zabezpieczenia. W ich świetle jawi się ono jako działanie mające wyraźne podstawy prawne, proporcjonalne do okoliczności stanu faktycznego, służące ochronie praworządności w Polsce oraz zapewnieniu skuteczności prawa unijnego.
Fakt wystąpienia przez SN do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi nie budzi najmniejszych wątpliwości prawnych. SN realizuje w ten sposób obowiązek wynikający z traktatów i wiążącego Polskę prawa europejskiego. Występowanie przez sądy do TSUE z pytaniem o zgodność regulacji krajowej z prawem UE jest standardowym i powszechnie stosowanym mechanizmem zapewniającym spójność i skuteczność prawa w ramach UE. Podobnie jak w przypadku wątpliwości konstytucyjnych mechanizmem takim jest wystąpienie z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego. Nikt w takich sytuacjach nie podnosi, że są to działania bezprawne.

Reklama
Problematyczna jest natomiast ocena skutków wystąpienia z pytaniem prawnym dla bieżącej działalności organów władzy publicznej, w tym w szczególności działań podejmowanych wobec sędziów SN, którzy ukończyli 65. rok życia na podstawie przepisów objętych zakresem pytania prejudycjalnego. W tym miejscu pojawia się kwestia interpretacji zakresu zabezpieczenia zastosowanego w pkt 3 postanowienia SN.
Zastosowanie zabezpieczenia, o którym mowa w art. 732 w związku z art. 755 par. 1 kodeksu postępowania cywilnego (k.p.c.) w związku z art. 267 akapit 3 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE) oraz art. 4 ust. 3 Traktatu Unii Europejskiej (TUE), polegającego na zawieszeniu stosowania wskazanych wyżej przepisów ustawy o SN, jest działaniem wyjątkowym, podjętym w szczególnych warunkach stanu faktycznego.
Zabezpieczenie o tej treści nigdy dotąd nie było stosowane, co nie oznacza jednak, że jest bezprawne. Nigdy dotąd nie było bowiem podobnej sytuacji, w której nie działa system kontroli konstytucyjności prawa, a niektóre organy władzy publicznej wdrażają rozwiązania prawne – wątpliwe co do zgodności z prawem UE – metodą faktów dokonanych. Prawodawca przeniósł bowiem z mocą ustawy, bez wymaganego okresu przejściowego lub przynajmniej odpowiedniego okresu vacatio legis, w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego, którzy ukończyli 65. rok życia, w tym – co w tym przypadku jest najistotniejsze – dwóch sędziów SN będących w składzie orzekającym w omawianej sprawie. Dlatego SN musiał wydać zabezpieczenie toczącego się postępowania poprzez wstrzymanie stosowania przepisów ustawy o SN wobec tych dwóch sędziów.
Zastosowane zabezpieczenie ma swoje podstawy prawne zarówno w art. 755 k.p.c., który pozwala sądowi na zastosowanie dowolnej formy zabezpieczenia adekwatnej do przedmiotu sprawy (tu: pytania prejudycjalnego) i pozwalającej na wykonanie przyszłego orzeczenia (tu: orzeczenia TSUE), jak i w prawie UE. W ten sposób Sąd Najwyższy stworzył bowiem warunki dla zabezpieczenia skuteczności prawa UE, do czego miał obowiązek na podstawie art. 4 ust. 3 TUE.
Jeśli zatem TSUE, odpowiadając na pytanie prawne SN, stwierdzi naruszenie prawa unijnego, Sąd Najwyższy będzie mógł rozpoznać sprawę w niezmienionym składzie, gdyż owych dwóch sędziów – dzięki zastosowanemu zabezpieczeniu – nie zostanie przeniesionych z mocą ustawy w stan spoczynku.
Oczywiste dla mnie jest, że zakres podmiotowy zabezpieczenia dotyczy wyłącznie dwóch sędziów, którzy znajdują się w składzie orzekającym w analizowanej sprawie. Sąd Najwyższy nie ma i nigdy nie uzurpował sobie uprawnienia do zawieszania obowiązywania wybranych przepisów ustaw czy zakazywania ich powszechnego stosowania. Przedmiotowe postanowienie bynajmniej nie daje podstaw do postawienia Sądowi Najwyższemu takiego zarzutu. W uzasadnieniu postanowienia SN wielokrotnie i wyraźnie wskazuje, że dotyczy ono wyłącznie dwóch sędziów SN ze składu orzekającego w tej sprawie. W postanowieniu nie ma mowy o innych sędziach Sądu Najwyższego.
Przypisanie zatem SN chęci rozciągnięcia skutków zabezpieczenia na wszystkich sędziów SN, którzy ukończyli 65. rok życia, czy też wręcz prawa do powszechnego „zamrażania stosowania ustawy” czy „unicestwiania obowiązujących przepisów” jest co najmniej na wyrost. Przypisywanie na tej podstawie podobnych kompetencji każdemu sędziemu wywołuje nieuzasadnioną i nikomu niepotrzebną wrzawę polityczną. Na marginesie tej wrzawy niestety widoczne stało się, jak dalekie od standardów praworządności są stanowiska, w których odmawia się uznania orzeczeń SN i nawołuje do ich niestosowania. W tym zachowaniu – a nie w działaniach Sądu Najwyższego – dostrzegam „groźne prawo precedensu”.
Osobna kwestia, że w analogicznej sytuacji prawnej jak sędziowie SN objęci zabezpieczeniem pozostają inni sędziowie SN, którzy na podstawie tych samych są przenoszeni w stan spoczynku. Rodzi się zatem pytanie, jak wobec wyraźnie wyartykułowanych wątpliwości Sądu Najwyższego co do zgodności tych przepisów z prawem UE i skierowaniem pięciu pytań prejudycjalnych do TSUE powinny zachować się organy władzy publicznej, w tym Krajowa Rada Sądownictwa (KRS) i Prezydent RP, wobec innych sędziów SN, którzy ukończyli 65. rok życia.
Zasadne wydaje się przyjęcie w tym zakresie podobnego stanowiska, jak w swym postanowieniu zajął SN, czyli kierowanie się normą wynikającą z art. 4 ust. 3 TUE i możliwie najpełniejszym zabezpieczeniem wykonania przyszłego rozstrzygnięcia TSUE (niezależnie od jego kierunku) zapadłego w związku ze skierowaniem pytań prejudycjalnych. Do czasu wydania tego rozstrzygnięcia zarówno KRS, jak i Prezydent RP powinni zatem wstrzymać się od wszelkich działań prawnych i faktycznych mających na celu wdrożenie zmian dokonanych na podstawie zakwestionowanych przepisów.
Co więcej, organy władzy publicznej w zaistniałej sytuacji mają obowiązek wstrzymania się od działań, które mogłyby wywołać nieodwracalne skutki prawne sprzeczne z podstawowymi zasadami prawa UE. Źródłem tego obowiązku nie jest jednak postanowienie Sądu Najwyższego ani sformułowane w nim zabezpieczenie, lecz przepisy traktatu (art. 4 ust. 3 TUE). Standardy państwa prawnego i nasze członkostwo w UE wymagają zatem, by zaczekać z wdrażaniem tak ważnych zmian w sądownictwie do czasu kontroli legalności przepisów leżących u ich podstaw.
Zakładam, że organy władzy publicznej w Polsce szanują i akceptują porządek prawny Unii Europejskiej. W przeciwnym razie dojdzie do zakwestionowania jurysdykcji TSUE, co faktycznie oznaczać będzie pierwszy krok w kierunku wyprowadzenia Polski z UE.