Tysiące zamiast planowanych milionów złotych. Ściągalność pieniędzy od samorządów jest fatalna – tak samo jak sytuacja finansowa nowo powstałej instytucji. Efekt – pierwsze akcje protestacyjne pracowników.
Według zapowiedzi sytuacja spółki, która zaczynała z 58 mln zł deficytu, miała się poprawić w połowie roku. Wtedy też na jej konto miały szerszym strumieniem popłynąć większe pieniądze z opłat wymienionych w art. 255 ustawy – Prawo wodne (Dz.U. z 2018 r. poz. 650 ze zm.).
Po pierwszym półroczu widać jednak, że ściągalność części z nich jest bardzo niska. Na niekorzyść wyróżnia się m.in. opłata za obniżoną retencję. Dotychczas wpłat dokonało mniej niż 100 gmin w całej Polsce, na łączną kwotę 312 tys. zł. Według wstępnych szacunków miało to być ok. 3 mln zł.