Interpretacja przepisów o ograniczeniu władzy rodzicielskiej z art. 107 i 58 k.r.o. jest na tyle wątpliwa, że warto pomyśleć o ich zmianie.
Oba przepisy zostały znowelizowane ustawą z 25 czerwca 2015 r. (Dz.U. z 2015 poz. 1062), zmieniającą ustawę – Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Jak wynika z uzasadnienia projektu ustawy zmieniającej, zmiany treści art. 107 i art. 58 k.r.o. były podyktowane potrzebą usunięcia wynikającego z dotychczasowego brzmienia obu przepisów automatyzmu ograniczania władzy rodzicielskiej w wypadku braku porozumienia rodziców co do sposobu wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywania kontaktów z dzieckiem. Zmiany obu przepisów miały ze sobą korespondować, a jedyna różnica miała polegać na tym, że pierwszy przepis dotyczy małżonków będących stronami postępowania rozwodowego, drugi rodziców niebędących małżonkami, którzy żyją w rozłączeniu (druk sejmowy nr 3104).

Przypadkowa asymetria

Reklama
Uważna lektura oraz prawidłowa wykładnia językowa znowelizowanych przepisów pozwala stwierdzić, że tych celów nie realizują. Po pierwsze, w przypadku art. 107 par. 1 k.r.o. mowa jest o pisemnym porozumieniu o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej jako warunku pozostawienia władzy rodzicielskiej obojgu rodziców. Przepis bowiem kategorycznie stanowi, iż „Sąd pozostawia władzę rodzicielską obojgu rodzicom, jeżeli przedstawili zgodne z dobrem dziecka pisemne porozumienie o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem”. Innymi słowy, jeśli takie pisemne porozumienie pomiędzy rodzicami nie zostało zawarte, to sąd jest zobligowany jednemu z rodziców władzę rodzicielską ograniczyć.
Po drugie, ustawodawcy nie udało się osiągnąć symetryczności art. 107 par. 1 i art. 58 par. 1 k.r.o., skoro ten drugi przewiduje, że „Sąd uwzględnia pisemne porozumienie małżonków o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem po rozwodzie, jeżeli jest ono zgodne z dobrem dziecka”. Tym razem ustawodawca nie stawia warunku zawarcia pisemnego porozumienia, jak to czyni względem rodziców niebędących małżonkami na podstawie art. 107 par. 1 k.r.o.

Reklama
Wykładnię par. 1 art. 107 k.r.o. komplikuje wprowadzony ww. nowelą par. 2. Jego treść jest po prostu sprzeczna z par. 1, skoro mowa w nim o tym, że w przypadku braku porozumienia, sąd może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, ograniczając władzę rodzicielską drugiego do określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do dziecka, jeżeli dobro dziecka za tym przemawia. Tak więc w par. 1 ustawodawca stawia warunek nieograniczania władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców w postaci pisemnego porozumienia, w par. 2 przewiduje zaś fakultatywność ograniczenia władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców w wypadku braku porozumienia z zastrzeżeniem, że za takim rozstrzygnięciem przemawia dobro dziecka.
Choć w doktrynie wskazuje się zarówno na trudności interpretacyjne w związku z omawianą nowelizacją art. 107 k.r.o., jak i na nieosiągnięcie celów stawianych przez ustawodawcę w uzasadnieniu projektu ustawy (por. J. Słyk, K. Osajda [red.]), Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Komentarz, CH Beck, 2017), to jednak trudności te nie zostały wyraźnie sprecyzowane. Wydaje się, że wątpliwości interpretacyjnych nastręczają zarówno brak symetrii norm wyrażonych w obu artykułach, jak i sprzeczność pomiędzy par. 1 i par. 2 art. 107, co pozwala stwierdzić, że oba przepisy wymagają pilnej interwencji ustawodawcy. Do rozważenia natomiast pozostaje, czy oprócz wyeliminowania obu wad nie należałoby również wskazać materialno-prawnej przesłanki ograniczenia władzy rodzicielskiej, biorąc pod uwagę wykładnię historyczną art. 107 k.r.o., jak i z jej umiejscowienia w strukturze kodeksu w części dotyczącej władzy rodzicielskiej, odnoszącej się do ograniczenia władzy rodzicielskiej szerzej niż art. 58 k.r.o. Wykładnia historyczna jest z pewnością także przydatna z punktu widzenia judykatury, gdyż pozwala określić zasadniczą przesłankę rozstrzygnięcia o ograniczeniu władzy rodzicielskiej.

Prawdopodobieństwo współdziałania

Przed nowelizacją art. 107 par. 1 k.r.o. ustawodawca uznał za niezbędne dla utrzymania władzy rodzicielskiej obojgu rodziców nie tylko zawarcie porozumienia o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywania kontaktów z dzieckiem (choć bez zastrzeżenia formy pisemnej), lecz także wykazanie, że oczekiwanie współdziałania rodziców w sprawach dziecka jest zasadne. Takie rozwiązanie wydaje się rozsądne – może świadczyć o ostrożnym zaufaniu do wiarygodności samego porozumienia. Sąd musiał bowiem ocenić (dokonać ustaleń faktycznych), czy można przyjąć, że w świetle doświadczenia życiowego i zasad logiki ustalone porozumienie będzie przestrzegane. Ustawodawca uznał więc, że dla pozostawienia władzy rodzicielskiej obojgu rodziców trzeba na podstawie racjonalnej oceny ustalić, że rodzice będą współdziałać w ramach wykonywania władzy rodzicielskiej. Innymi słowy, jeśli nie ma widoków na takie współdziałanie, to należy jednemu z rodziców władzę ograniczyć (ponieważ można przyjąć, że nie będzie współdziałał w zakresie wykonywania władzy rodzicielskiej w sytuacji, gdy to współdziałanie w świetle dobra dziecka jest konieczne). Pomimo zmiany ustawy ocena perspektywy współdziałania rodziców jako kluczowej przesłanki pozostawienia władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom lub jej ograniczenia jednemu z nich pozostaje zatem aktualna.

Skala konfliktu

Z obecnego brzmienia art. 107 k.r.o. nie można wywieść preferencji dla rozstrzygnięcia pozostawiającego pełną władzę rodzicielską obojgu rodziców (tak: J. Słyk, K. Osajda [red.], op. cit.). Dla oceny tego modelu należy się również odwołać do dorobku nauki prawa rodzinnego, w której został on poddany krytyce z uwagi na niefunkcjonalność w warunkach konfliktu i rozłączenia rodziców (por. np. W. Stojanowska, Pozostawienie pełnej władzy rodzicielskiej, s. 76 i n., w: System Prawa Prywatnego, t. 11, 2014, s. 755 i n.). Wspólne wykonywanie władzy rodzicielskiej przysługującej obojgu rodziców bez jej ograniczania w stosunku do jednego z nich jest możliwe jedynie w warunkach braku konfliktu i zgodnego współdziałania rodziców. Ten słuszny pogląd został wyrażony jeszcze w Wytycznych rozwodowych z 1968 r. (uchwała SN z 18 marca 1968 r., sygn. akt III CZP 70/66, OSNCP 1968, nr 5, poz. 77). Pomimo kilkukrotnych zmian w przepisach tezy uchwały odnośnie do przesłanek ograniczenia władzy rodzicielskiej pozostają aktualne. Sąd Najwyższy słusznie przyjął, że pozostawienia władzy rodzicielskiej obojgu rodziców nie można traktować jako reguły. Wymaga ono bowiem ustalenia, że wzajemny stosunek małżonków oraz inne okoliczności (przede wszystkim ich dotychczasowy stosunek do dzieci oraz wzajemne kontakty w tym zakresie) zapewniają szanse zgodnego wykonywania przez oboje rodziców władzy rodzicielskiej wspólnie, w sposób odpowiadający dobru dziecka i interesowi społecznemu. SN wskazał również, że jeżeli na tle okoliczności sprawy niebezpieczeństwo konfliktów przy wspólnym wykonywaniu władzy rodzicielskiej okaże się nawet w ograniczonym zakresie realne, to sąd winien w ogóle wyłączyć jedno z rodziców z udziału we władzy rodzicielskiej.
Nie rozwijając tematu przesłanek pozbawienia władzy rodzicielskiej i skupiając się na kwestii jej ograniczenia, należy stwierdzić, że samo istnienie konfliktu nie powinno być traktowane jako uzasadnienie ograniczenia władzy rodzicielskiej. Zwykle bowiem rodzice rozstają się w warunkach konfliktu. Rozstrzygając o ograniczeniu władzy rodzicielskiej, należy dokonać oceny skali i natężenia konfliktu. Same tylko nieporozumienia, wzajemne pretensje czy nawet złośliwości w sprawie kontaktów z dzieckiem nie pozwalają dojść do wniosku, że konflikt jest poważny i będzie utrudniał wykonywanie władzy rodzicielskiej. Jeśli jednak jedno z rodziców stosuje stałą obstrukcję (np. blokuje decyzję o wyborze przedszkola, szkoły, zajęć dodatkowych lub zabrania członkom rodziny drugiego z rodziców odbierania dziecka z przedszkola czy szkoły, kwestionuje podjęte leczenie lub forsuje leczenie zbędne), to należałoby uznać, że taki rodzic jest zorientowany na utrzymywanie czy nawet eskalację konfliktu. To oznacza, że jego skala i natężenie są na tyle duże, że pozostawienie władzy rodzicielskiej temu z rodziców w pełnym wymiarze znacząco utrudnia jej prawidłowe wykonywanie, co jest w oczywisty sposób sprzeczne z dobrem dziecka. Jeśli dodatkowo taki rodzic przejawia wobec drugiego czynną agresję, która powoduje, że w przekazaniu dziecka konieczna jest asysta kuratora sądowego, to ograniczenie władzy rodzicielskiej temu rodzicowi jest niezbędne. Dodatkowymi okolicznościami, które można brać pod uwagę, dokonując ustaleń faktycznych, są np. niewywiązywanie się z obowiązku alimentacyjnego czy celowe uchylanie się od pracy zarobkowej. Okoliczności te bowiem świadczą o braku odpowiedzialności i niedojrzałości emocjonalnej.
Jeśli więc jednemu z rodziców można przypisać cechy i zachowania wskazane wyżej, w szczególności zaś zorientowanie na konflikt czy świadczące o egoistycznym podejściu, niedojrzałości emocjonalnej czy złośliwości (np. nieprzekazywanie drugiemu rodzicowi dokumentu tożsamości dziecka, nieinformowanie o miejscu pobytu dziecka w ramach ustalonych kontaktów czy inne naruszanie postanowienia o kontaktach), to ograniczenie władzy rodzicielskiej wydaje się nie tylko w pełni uzasadnione, lecz wręcz konieczne. W tak skrajnym wypadku władzę rodzicielską należałoby ograniczyć do prawa do zasięgania informacji o stanie zdrowia czy przebiegu nauki. Zaniechanie takiego rozstrzygnięcia budzi uzasadnioną obawę, iż drugie z rodziców będzie narażone na konieczność zwracania się do sądu w wielu istotnych sprawach dziecka.
Rzecz jasna, zdarza się także, że do skali konfliktu i jego natężenia przyczynili się oboje rodzice. W takiej sytuacji również należy jednemu z nich ograniczyć władzę rodzicielską do określonych uprawnień, w pełnym zakresie pozostawić ją zaś rodzicowi wiodącemu, pod którego pieczą dziecko pozostaje. Nie można także wykluczyć, że w sytuacji natężonego konfliktu z winy obu stron ograniczenie władzy rodzicielskiej także rodzicowi wiodącemu, np. poprzez stosowne zarządzenie na podstawie art. 109 k.r.o., będzie optymalnym rozwiązaniem, jeśli sąd uzna, że istnieje ryzyko, że rodzic wiodący może podejmować decyzje niezgodne z dobrem dziecka. Jaskrawym przykładem jest zaniechanie nauczania dziecka języka obcego, którym posługuje się drugi z rodziców. Można w takiej sytuacji przyjąć, że motywem jest uniemożliwienie dziecku swobodnej komunikacji z drugim rodzicem, która sprzyjałaby rozwojowi więzi rodzinnej. Należałoby to traktować jako sprzeczne z dobrem dziecka, a jednocześnie jako przejaw nadużywania władzy rodzicielskiej.
Jest jeszcze jedna przesłanka, którą sąd winien brać pod uwagę, oceniając stopień złej woli rodzica permanentnie obstrukcyjnego – kwestia zawiedzionych uczuć i żalu do drugiego rodzica. Uczucia to sfera, nad którą trudno panować, zwłaszcza osobie niedojrzałej emocjonalnie. Jeśli zatem w ramach ustaleń faktycznych sąd dojdzie do przekonania, że motywem działań jednego z rodziców są takie uczucia czy nawet nienawiść, winien uznać, że jest to trwała przeszkoda w zgodnym sprawowaniu władzy rodzicielskiej. Niestety, doświadczenie procesowe w sprawach rodzinnych prowadzi do wniosku, że uczucia osobiste rodziców bardzo często biorą górę nad prawidłowo rozumianym dobrem dziecka. Mimo że brzmi to jak truizm, należy na koniec podkreślić, że wszystko, co zakłóca spokój i stabilizację dziecka, a także rodzica, pod którego pieczą ono pozostaje, jest sprzeczne z dobrem dziecka. A celem ograniczenia władzy rodzicielskiej nie jest karanie jednego z rodziców, lecz właśnie ochrona dobra dziecka.