O wątpliwych podstawach wypłacania śledczym z centrali bonusów zrobiło się głośno za sprawą krytycznych wypowiedzi Krzysztofa Parchimowicza, szefa „opozycyjnej” organizacji środowiskowej Lex Super Omnia. Przekonywał on, że trwająca praktyka jest nadużyciem, bo z przepisów prawa jasno wynika, że specjalne świadczenia przysługują wyłącznie osobom wykonującym obowiązki służbowe poza miejscem zamieszkania.
Innymi słowy, w przypadku prokuratorów z Rakowieckiej comiesięczny ryczałt mieszkaniowy (w wysokości ok. 3 tys. zł) i kilometrówka należy się jedynie tym delegowanym do innej jednostki. Ale jak podawała „Gazeta Wyborcza”, dodatki dostawali m.in. członkowie ścisłego kierownictwa, w tym sam prokurator krajowy Bogdan Święczkowski i jego zastępcy – Robert Hernand, Krzysztof Sierak oraz Marek Pasionek. Bonusy przyczyniły się do tego, że cała czwórka znalazła się w gronie najlepiej wynagradzanych funkcjonariuszy publicznych w kraju.
Reklama
W ubiegłym roku po wypowiedziach medialnych kwestionujących legalność tej praktyki PK zagroziła Parchimowiczowi procesem. W piśmie wzywającym go do zaprzestania naruszania dóbr osobistych stwierdziła, że jego krytyczna ocena nosi znamiona „pomówienia oraz oszczerstwa”. Zdaniem PK szef LSO nie kierował się argumentami prawnymi, lecz chęcią zdeprecjonowania instytucji prokuratury. Oprócz przeprosin zażądała od Parchimowicza wpłaty 60 tys. zł na rzecz Fundacji Prokuratorów i Pracowników Prokuratury. Roszczenie to pozostało jednak tylko na papierze.
Prokuratura nie przyznaje dziś wprost, że dotychczasowy przepis przewidujący dodatki dla prokuratorów jest wadliwy, a jedynie, że wymaga on „doprecyzowania”, aby usunąć „ryzyko dokonywania błędnej i sprzecznej z ratio legis wykładni”. Zaproponowana zmiana przesądza jednoznacznie, że ryczałt mieszkaniowy i zwrot kosztów przejazdu będą przysługiwać tym śledczym pełniącym służbę w PK, którzy uzyskali zgodę na zamieszkanie poza Warszawą, a nie tym delegowanym z centrali do innych jednostek.