Ministerstwo Sprawiedliwości z pomocą językoznawców ma opracować jednolite pouczenia, które będą przystępne dla osób niezwiązanych zawodowo z wymiarem sprawiedliwości. To jedna z nowości, jakie pojawiły się w najnowszej, już trzeciej wersji dużego projektu nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego.
Reklama
„Praktyka sądowa wskazuje na potrzebę ustandaryzowania pouczeń, których sądy udzielają stronom na piśmie w toku postępowań. Powinny one także być redagowane w sposób bardziej zrozumiały dla nieprawników niż dotychczas” – czytamy w uzasadnieniu propozycji przygotowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Szablony takich pism wymaganych przez kodeks zostaną zamieszczone na stronie internetowej MS także w językach obcych, które najczęściej słychać na polskich salach sądowych. – W tej chwili niektóre pouczenia wysyłane przez sądy są na 3–4 strony maczkiem. Jest to mniej więcej skopiowanie przepisów kodeksowych, do których każdy, jeśli chce, może łatwo dotrzeć w internecie – mówi adwokat Monika Strus-Wołos.
Zgodnie z pomysłem resortu w stworzeniu jednakowych, zrozumiałych wzorów pism wesprą go ośrodki naukowe zajmujące się do dostosowaniem języków fachowych do aparatu pojęciowego typowego Polaka. Taką czołową jednostką jest w Polsce Pracownia Prostej Polszczyzny działająca w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Tomasz Piekot, jeden z członków zespołu, miał duży wkład w opracowanie uproszczonych tekstów wezwań dla świadków od kilku miesięcy wysyłanych przez Sąd Rejonowy Katowice-Zachód. Była to inicjatywa ówczesnego prezesa sądu Jarosława Gwizdaka, który tłumaczył DGP, że nowe szablony przyniosły efekty: ludzie stali się bardziej świadomi tego, w jakim celu zostali wezwani i jaka jest ich rola. Częściej też występowali o zwrot kosztów, bo dowiedzieli się, że takie prawo im w ogóle przysługuje.
Inni na razie podchodzą do pomysłu ministerstwa ze sceptycyzmem. – Intencje są dobre, ale obawiam się, że to może nie wystarczyć. Pytanie, jak obszerne muszą być te pouczenia, aby zawierały wszystko, co powinna wiedzieć strona. Na dwóch stronach można zmieścić co najwyżej najbardziej typowe sytuacje – twierdzi mec. Strus-Wołos.
Sądy od dawna są krytykowane za komunikowanie się z obywatelami tak jakby wszyscy byli z wykształcenia prawnikami. Przywiązanie do hermetycznego języka oraz zamiłowanie do cytowania paragrafów i rozwlekłych passusów z orzecznictwa jest też jednym z powodów, dla których wymiar sprawiedliwości bywa postrzegany jako nieprzystępny i wyizolowany. Z badań przeprowadzonych przez dr. Stanisława Burdzieja i Fundację Court Watch Polska wynika, że od zrozumienia mechanizmów rządzących postępowaniem sądowym zależy też to, czy będzie ono oceniane przez zainteresowanych jako sprawiedliwe.
W ramach próby obalania barier między sądami a obywatelami ministerstwo zamierza też dać sędziom uprawnienie do udzielania stronom wskazówek co do tego, jaki będzie prawdopodobny finał sprawy, biorąc pod uwagę zebrany materiał. „Względy doktrynalne nie mogą stać na przeszkodzie uwzględnieniu rzeczywistości, a ta wskazuje, że sędzia nie podejmuje oceny sprawy dopiero pod jej koniec, lecz wcześniej, począwszy od lektury pozwu i odpowiedzi na pozew, a następnie, pod wpływem wyników postępowania, ocenę tę weryfikuje i daje jej ostateczny wyraz w treści wyroku. Zakomunikowanie stronom, w razie potrzeby, jaka jest ta ocena na danym etapie sprawy, nie przesądza o ostatecznym rozstrzygnięciu ani nie świadczy o braku bezstronności sędziego” – wyjaśnia resort w uzasadnieniu propozycji. Analogicznie sędziowie uzyskają też możliwość uprzedzania stron o właściwej podstawie prawnej ich roszczenia.
Etap legislacyjny
Projekt w konsultacjach.